Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie. Pokaż wszystkie posty

1.12.2024

Zatopiony.

Wiersz obrazujący to, w jaki sposób chciałbym tworzyć. 

Dla S.J. 

,,Zatopiony"

Zatapiam się w kartkach, rękopisach,
Faraonem, władcą niedzielnym się staję,
W poszukiwaniu wierszy. 

Pomysł krąży wokół głowy,
Pomoc domowa, zmyślna kobieta,
Łapie mi je w siatkę,
W rajstopę właściwie. 

Raj dla stóp- dla mnie nie,
Jak Lem chcę być, 
Zatopiony w książkach,
W słowach innych ludzi,
Ich pomysłach. 

Wstawać rano, przed Wschodem jeszcze,
Aby pisać,
Wykorzystywać złapane myśli. 

Zatapiam się,
W sobie. 

17.10.2024
Pozdrawiam!

9.08.2024

A gdyby tak...

Wiersz będący wyrazem moich planów, może ambicji, które są ,,opiłowywane" przeze mnie samego z różnych przyczyn. 

,,A gdyby tak..."

A gdyby tak zacząć wstawać rano,
Jak Stanisław Lem czy inny znany pisarz. 

Wtedy Słońce wschodzące dopiero,
Znad lewego brzegu Nilu,
Wpływałoby na wiersze. 

A gdyby tak zacząć pisać więcej,
Jak Jan Stanisław Skorupski czy inny znany pisarz. 

A gdyby tak zacząć pisać lepiej,
Jak Gabriela Mistral czy inny znany pisarz. 

Jednak nie, jestem za leniwy na to,
Rymów nie umiem stworzyć,
Jedynie opis, może i poetycki. 

Zobaczę jedynie zachód Słońca, gdy będę pisał,
Nie dostanę Nagrody Nobla,
Nie pobiję rekordu ilości. 

To mi wystarczy,
Nie chcę stać się wielkim,
I znanym poetą,
Sława nieumiejętnie podana,
Może zabić nawet. 

12.06.2024
Pozdrawiam! 

7.06.2024

Lękoman cz. 6.

Dzień 6. 

Mieszkanie zmieniło się w coś na kształt biura, biura przepisywacza tekstów. Bohater rozrzucił wokół siebie kosmos papieru, kulki zmięte, płaskie kartki, kartki puste i zapisane. Istny kosmos, z planetami, drogami gwiezdnymi, chaos zmierzający w samozniszczenie. 

Mężczyzna po wielu próbach skończył swój list. Włożył go do najpiękniejszej koperty jaką miał w domu. Po tym wyjął butelkę wódki. Zaczął pić, roniąc przy tym łzy. 

Życie niczym film przesuwało się przed jego oczami. Klęski, zagłady, błędy prowadzące do katastrof, wszystko co złe pojawiło się w jednej chwili w umyśle. Nic pozytywnego, nic co mogłoby go przytrzymać na powierzchni. Wiedział już, że tonie, a ludzie na brzegu patrzą w inną stronę, nie widząc topielca. 

Mężczyzna położył się, alkohol zbliżał go do bezczasu, nic nie miało znaczenia poza bólem. Zwinięty jak embrion zaczął wymyśloną podróż wewnątrz siebie, w rzeczywistości nie dopuscił nigdy nikogo do swojego wnętrza. Nawet samego siebie. 

Pozdrawiam!

11.06.2022

Xerox.

Wiersz będący nawiązaniem do sztuki i do strachu pewnych grup przed nowoczesnymi urządzeniami. 

,,Xerox"

Postawili w moim biurze,
Xerox.

Podchodzę do maszyny,
Nie ufam jej,
Próbuję zrozumieć jak działa,
Wkładam kartkę,
Czysta, z maszyny wychodzi czysta,
Wkładam kartkę,
Zapisana, z maszyny wychodzi zapisana. 

Siedzę miesiąc już, 
Zajmując się Xeroxem,
Siedzę, trochę też piszę. 

Z każdym wierszem,
Czuję się skserowany,
Każde słowo, jakby kiedyś brzmiało,
Każdy wiersz waży coraz mniej i mniej. 

Xerox,
Wyjada mi duszę. 

3.01.2022
Pozdrawiam!

4.03.2022

Trudna chwila.

Utwór powstały z moich rozmyślań nad tym, kiedy ewentualnie skończę z tworzeniem, pisaniem itp. 

,,Trudna chwila"

Stoję w łazience nad umywalką,
Wypluwam z siebie wiersze,
Nie wiedziałem, że można ich w sobie,
Tyle mieć,
Myślę o zakończeniu tworzenia.

Ktoś spoza kadru mówi:

Praca raz rozpoczęta nie może być,
Tak prosto zakończona.

Wypluwam ostatni utwór,
Aby mieć miejsce na kolejne,
Wychodzę z łazienki i idę do pokoju.

Cisza. 

Siadam, zaczynam pisać.

Cisza...

9.01.2021
Pozdrawiam!

25.12.2021

Pisanie wieczorne.

Wiersz o tym, jakie czasem trudne jest życie twórcy. 

,,Pisanie wieczorne"

Nie da rady napisać nic wymuszonego,
Mówią wszyscy, gdy widzą mnie wieczorem,
Chodź z nami, wołają na pożegnanie,
A ja już mam plan, wiem co zrobię teraz. 

Siadam, wyjmuję laptop, będę pisał. 

Wtedy wchodzi ona, coś do mnie mówi,
Wmawia mi, o tak powinien wyglądać literat,
Dużo palić, pić co najmniej jak smok,
Do tego spotykać się, z tak zwanym elementem.

Patrzę na nią zdziwiony,
Kotku, mówię do niej, jestem literatem,
Raczej wieczornym, literatem jestem domowym,
Nie lubię szaleć, pić nie potrafię,
A papierosy, dobre tylko w wierszach. 

Syknęła tylko coś, poszła do pokoju,
A ja zostałem sam, ze swoimi wierszami. 

4.03.2021
Pozdrawiam!

16.09.2021

Reaktywacja.

Wiersz jest nawiązaniem do utworu Marcina Świetlickiego. 

Dla S.J. 

,,Reaktywacja"

Chodząc ulicami miasta,
Znalazłem Wenę, napełnia mnie,
Natchnieniem od dziś,
Pisać, pisać, pisać,
Moje jedyne marzenie. 

Wypełniać biel dokumentu,
Mrówkami faraona tekstu. 

Tworzyć przestrzenie znośne,
By każdy w nich mógł osiąść,
Bez zbędnych ceregieli,
Bez zbędnych zaostrzeń. 

Reaktywacja mnie jako twórcy,
Ha!
Śmiali się niektórzy, 
Już im grymas twarze uszlachetnia. 

Ha! Nie skończyłem się jeszcze,
Stoję w budce i dzwonię,
Po całym świecie dzwonię. 

Niech wie,
Niech wiedzą wszyscy. 

Moja reaktywacja.

3.03.2021
Pozdrawiam!

17.08.2021

Na progu kawiarni.

Tym razem inspiracją był kawałek Pablopavo i Ludzików pt. ,,Ostatni dzień sierpnia". 

,,Na progu kawiarni

Mężczyzna z teczką w dłoni,
Stoi na progu kawiarni, myśli sobie,
Co zrobi, gdy wróci do domu. 

Napatrzył się pijąc kawę,
Na ludzi, na ich zachowania,
Ma szkice w teczce,
Zapiski swoje bogate. 

Teraz tylko usiąść przy maszynie,
Włożyć kartkę i pisać, 
Pisać, 
Pisać. 

Z każdą literą autor,
Zaczyna znikać, blednąć,
Gdy do końca dochodzi, nie ma go,
Właściwie. 

Pisząc o innych o sobie pisał,
Oddając na papier zachowania,
O sobie pisał. 

Znikające chwile,
Znikające emocje,
Znikający autor. 

4.12.2020
Pozdrawiam!

24.10.2020

Tworzenie.

Tym razem parę słów o tworzeniu wierszy.  

Dla S.J. 

,,Tworzenie"

Tworzenie to jest słów eksplozja,
Z nicości w świat setkami lecą,
Najpierw w chaosie,
Po chwili w rzędach,
Z nich można sobie łowić wersy.

Jeden po drugim zlepia się,
Wszystko w całości będzie dobre,
To jak rzeźbienie, lecz bez dłuta,
To taka z ognisk wprost historia.

Jak dawniej kilku było ludzi,
Jeden z bębnami, drugi z fletem,
Snuli opowieść, że aż miło,
Skręcali zawsze, gdy tak chcieli.

Teraz poeta nie ma bębna,
Ani kolegi, co ma flet,
Teraz to trzeba w siebie zajrzeć,
By tekst na wiersz wyciągnąć,
Na wierzch.

3.05.2020
Pozdrawiam!

22.09.2019

Ukryty.

Dziś wiersz w pewnej mierze inspirowany malarstwem.

Dla S.J.

,,Ukryty"

Ukryty przed oczami innych,
Siedzę od lat w tych ruinach,
Kopiuje księgi, modlę się,
Do tego czasem coś napiszę.

Na ziemi leży tak spokojnie,
Czaszka jakiegoś męża stanu,
A może kogoś, kto w ruinach,
Przede mną szukał swego śladu.

Zawsze jak patrzę na jej kształty,
Wszystko staje się tak jasne,
Żyję tu chwilę, mgnienie oka,
Nagroda za to czeka w raju.

Ukryty w lesie często walczę,
Demony zawsze chcą mnie dostać,
Mam jednak czaszkę, ona rozumie,
A może nawet wszystko wie.

Do raju pójdę, tak sobie myślę,
W końcu ucieczka daje wiele,
Nie brak mi pokus, tych wewnętrznych,
Te jednak umiem w sobie zwalczać.

Ukryty w lesie od lat całych,
Pewnie niedługo będę biały,
Ktoś moją czaszkę z tamtą weźmie,
Jako strażników moralności.

9.02.2019
Pozdrawiam!

4.08.2019

Samoloty nad miastem, cz. I, rozdziały 24-25.

24.
Wdrapaliśmy się z mozołem na piętro, drzwi otworzyła moja towarzyszka, powiedziała mi o swoich snach. Znów męczył ją jeden szczególny, zwykle po pojawieniu się tej mary przez pół dnia chodziła jak struta. Tym razem musiała jednak zacisnąć zęby, przed nieznajomymi udała niewzruszoną adoratorkę artystów. Wraz z moim kumplem zaoferowała nam herbatę oraz ciasto. Zgodziliśmy się chętnie, spytała się jeszcze czy nie pogniewamy się jeśli wróci do sypialni zdrzemnąć się chwilę. Z pomocą swoich oczu pokazałem jej, że może tak uczynić, dodałem też w ten sam sposób, że po załatwieniu spraw przyjdę do niej. Moja Muza wychodząc figlarnie spojrzała na moich towarzyszy. W końcu mogłem dowiedzieć się w czym była cała rzecz. Jacek wyłożył wszystkie karty na stół. Daje mi od miesiąca do trzech, abym napisał sztukę, ewentualnie powieść o trudach bycia artystą. Nie wiedział bowiem czy lepiej będzie moje dzieło wystawić w teatrze czy raczej wydać w jednej z należącej do tej instytucji oficynie. Przyjąłem ogólne założenia, dopytałem go jednak o stopień wolności w tworzeniu. Powiedział mi, że jak dla niego mogę zrobić to w całości w sposób wolny, a nawet dowolny. Podziękowałem za zaufanie, po czym oddaliłem się mówiąc o sprawdzeniu co u mojej Muzy słychać. Cichutko wślizgnąłem się do pokoju, światło było zgaszone, jednak bez trudu znalazłem ją leżącą na łóżku. Jej ciało było takie spokojne, usiadłem na krześle, starałem się jej nie zbudzić. Otworzyła jednak oczy i spytała co ustaliliśmy. Powiedziałem jej, że teraz ważne jest podróżowanie. Ważne będzie otwarcie się na wszelkie bodźce, które po zapisaniu mogą stać się osnową sztuki albo powieści. Moja Muza uśmiechnęła się cudownie, zaproponowała abyśmy od razu ruszyli w drogę. Zastanawiałem się chwilę po czym przyznałem jej rację. Zebraliśmy szybko nasze rzeczy, podziękowaliśmy mojemu koledze za gościnę i rzuciliśmy się w wir kolejnych przygód w tym mieście.

25.
Po wyjściu przed kamienicę, gdzie spędziliśmy parę wspaniałych chwil zaparło nam dech w piersiach. Miasto skrzyło się od słonecznych iskier, dachy wyglądały jakby zrobiono je ze złota, a każdy szklany fragment budynków odbijał sto, tysiąc a może nawet i milion razy więcej światła niż przyjmował. Należało w tym całym promienistym otoczeniu znaleźć drogę do kolejnych wyzwań, kolejnych miejsc wartych zobaczenia, by mieć potem o czym napisać dla dyrektora Jacka. Skierowaliśmy się w stronę Słońca, nie od dziś wiadomo, że jest ono dobrym doradcą dla żeglarzy czy wędrowców. Tego ostatniego złapaliśmy się z niezwykłą chęcią. W końcu nasze chodzenie po tym mieście można porównać do wędrowania, lecz tu mieliśmy jeden cel, zobaczyć i przeżyć jak najwięcej. Przy zwyczajnych wędrówkach nie zawsze jest to na pierwszym miejscu. Tym razem zdecydowaliśmy się na piesze przemierzanie ulic. Z początku wszystko przypominało mi moje miasto, zostawione tam gdzieś w oddali. Jednak z biegiem czasu ulice stawały się uliczkami, kamienice kamieniczkami, tylko nie wiem czemu ludzie nie chcieli stawać się ludzikami. Po mniej więcej 25 minutach spędzonych z Muzą na poetyckich rozmyślaniach doszliśmy w niezwykłe miejsce. Pośród uliczek miasta wyrastał wyglądający na bardzo stary budynek, który w pierwszej chwili przywiódł mi na myśl plac św. Marka w Wenecji. Poświęciliśmy parę chwil na podziwianie tej gotycko-renesansowej bryły, jej ,,ślepych okien", białej, dość niskiej przybudówki. Muza dojrzała nagle na jednej ze ścian tabliczkę z informacją, gdzie trafiliśmy. Okazało się, że jest to stara synagoga, od razu stwierdziliśmy, że warto byłoby zobaczyć co znajduję się w jej okolicy. Przeszliśmy kawałek brukowaną alejką, została wyłączona z jakiegokolwiek ruchu chyba dawno temu. Po drodze minęliśmy pierwsze oznaki, że dzielnica ta niesie za sobą kolejne tajemnice. Otóż w niektóre szyldy przeróżnych sklepów, kawiarni czy galerii sztuki wyglądały tak, jakby czas zatrzymał się w okolicach XV wieku. Razem z Muzą musiałem przerwać te mikro obserwacje, bowiem przed nami wyrósł kolejny znakomity budynek. Tym razem bryła odcinała się nieco od sąsiadów za sprawą specyficznego koloru, dodatkowo tynk zaczął odpadać z niej dość dużymi kawałkami. Dziwna nadbudowa nad dachem w kształcie trójkąta zrobiła na mnie dziwne wrażenie. Moja towarzyszka i tu wykazała się spostrzegawczością, bowiem dosłownie po minucie wiedziałem, gdzie się znajdujemy. Byliśmy przed drugą synagogą. Od pierwszej różniła się w czasie powstania o wiek. Widok całości sprawił mi bardzo dużą przyjemność ale także swojego rodzaju zagwozdkę. Nie byłem bowiem pewny czemu synagoga ta znajdowała się na piętrze, czyżby jakiś znamienity przywódca dzielnicy żydowskiej uznał taką lokalizację za bliższą Stwórcy? A może przeważyły zupełnie przyziemne rzeczy. Wyrwany przez moją najbliższą osobę z rozmyślań musiałem puścić się niemal biegiem, by za nią nadążyć. Wyczytała bowiem na jednej ze ścian, że zaraz obok jest trzecia synagoga. Wiedziałem już, że wycieczka do tej dzielnicy była zdecydowanie najlepszym wyjściem na tą chwilę. Ostatnia bożnica wywarła na mnie największe wrażenie, pierwsza myśl jaka przeszła mi wtedy przez głowę dotyczyła podobieństwa schodów zlokalizowanych po dwóch stronach, do jakiegoś ważnego budynku w naszej religii. Tu jednak przy styku schodów znajdowało się coś na kształt wiaty, pewnie służyła ważnym gościom tego domu Boga. Oczarowany tymi widokami zostałem siłą zaciągnięty do jeszcze jednego miejsca, na stary żydowski cmentarz. Dopiero tam poczułem jak te wszystkie miejsca się ze sobą łączą. W tamtym momencie doznałem wrażenia, jakby cała historia tej dzielnicy ukazała mi się przed oczami, wszystkie momenty dobre i złe, momenty chwały i pogrążania się w upadku, wszystko to sprawiło, że udaliśmy się do nie tak odległego hostelu. Chcieliśmy bowiem z Muzą na bazie doświadczeń tego dnia stworzyć wiersze będące zapisami chwil. Tak też zrobiliśmy, po szybkiej kolacji w knajpce koło naszego miejsca nocowania udaliśmy się do pokoju, by w spokoju przemyśleć nasze kolejne kroki w tym mieście.

Pozdrawiam!

8.11.2018

Pisanie.

Dziś wiersz o tym, jak w danej chwili widziałem to, czym jest pisanie, tworzenie słowem. Pewnie dziś zachowałbym część tego twierdzenia, dodał nowe elementy. A może zostawiłbym wszystko tak jak jest.

Dla S.J.

,,Pisanie"

Pisanie może mieć wiele różnych wymiarów,
Z jednej strony tworzy się nowe,
Malutkie lub większe światy,
W nich żyją postaci wszelkie,
Dzieją się dziwne rzeczy.

Z drugiej strony to zawsze jest pozbywanie się siebie,
Myśli przelane na papier,
W człowieku-twórcy powstają dziury,
Dusza staje się pusta,
Mózg nie wymyśli już nic.

Pisanie,
Tworzenie.

Niszczenie,
Autokanibalizm.

25.03.2018
Pozdrawiam!

15.06.2018

Pomnik wielkiego Ego.

Dziś wiersz prześmiewczy wobec moich wcale nie rzadkich pokazów, jak wielkie posiadam ego.

,,Pomnik wielkiego Ego"

Moje wielkie Ego,
Od dziś ma swój pomnik,
Poeta stoi na cokole,
W ręku pióro i notes.

Mam parę uwag do rzeźbiarza,
Miałem swoją wizję przecież.

Mój nos jest za duży, niż w rzeczywistości,
Oczy wskazują niepotrzebnie niebo,
A jeśli dobrze pamiętam,
Nigdy nie pisałem piórem wierszy.

Wykrzyczałem te zarzuty,
Twórcy w jego twarz,
Dodałem parę epitetów,
Niech ma! Szpetny, niech ma!

Kolejnego dnia idąc na rynek,
Doznałem szoku wielkiego,
Rzeźbiarz przerobił mój pomnik,
Od teraz przedstawia mnie,
Wielkiego poetę jako nic nie znaczącą,
Brzydką hienę.

W odpowiedzi na taki afront,
Takie zniszczenie mnie w oczach innych,
Wypowiadam temu twórcy wojnę,
Jako sygnał dostanie mój,
Najciemniejszy i straszny foch!

8.05.2018
Pozdrawiam!

15.04.2018

Wino ziołowe.

Dziś wiersz o czymś, co od czasu do czasu sprawia mi dużo przyjemności. Mowa o ziołowym winie.

,,Wino ziołowe"

Wino ziołowe po wypiciu zostawia wspaniały aromat,
Język trochę się dziwi,
W końcu nie co dzień dostaje takie smaki.

Potem w brzuchu grzeje wszystkie części,
Organy człowieka.

Na końcu w głowie powoduje szum,
Tak przyjemnie twórczy.

25.03.2018
Pozdrawiam!

23.02.2018

Tadeusz z Miśni.

Dziś kolejny wiersz będący realizacją zlewu świadomości.

,,Tadeusz z Miśni"

Pan Tadeusz z bazaru w Miśni,
Śni sen w śnie,
Może i mi się taki przyśni?

Potem wstaje, przeciąga się długo,
W międzyczasie zarządza szarugą,
Dziś ma ładnie być, zero mgły czy deszczu,
Taki lokalny Kret, mistrz świata tego,
Leszczu.

A na koniec zalewa potokiem,
Słów gorzkich, wyrosłych pod okiem,
Brzydkie słowa i takie też gesty,
Pan Tadeusz z Miśni jest moim człowiekiem.

Gdy zje schabowego na obiad,
A deser zastąpi winem,
Wiem już, za chwil kilka,
Pan Tadeusz zmieni się w wilka.

Będzie wersy układał wspaniałe,
(Ten podejdzie, dostanie w papę),
Potem wierszy uzbieram worek,
Pójdę na giełdę, zarobię majątek.

A gdy wrócę Tadeusz-Mistrz mój,
Znów w sen się skryje przed światem.

Siądę sobie gdzieś na uboczu,
I spróbuję dotrzymać mu kroku,
W końcu w snach można poznać wiele,
Co się potem zapisze,
Ja nie wiem.

Warto czasem napić się wina,
Taka moja zgniła fatyga,
Potem można położyć się obok,
Mistrza z Miśni, co chce być wysoko,
W takim stanie każdemu się przyśni,
Sen tego jednego,
Tadeusza z Miśni.

11.02.2018
Pozdrawiam!

3.01.2018

Tkacz.

Dziś wiersz o mnie w roli tkacza słowem.

Dla S.J.

,,Tkacz"

Tkam delikatne ażury,
Łączone ze sobą słowami,
Tu zaokrąglam końce,
Tam spajam fragmenty.

Tworzę nowe światy,
W Słońcu zatopione,
Światło mi wskazuje,
Moje dalsze kroki.

Tkam te swoje światy,
Lecz nie doskonale,
Tam już jeden siedzi,
Tkacz ten najwspanialszy.

A ja tutaj tworzę,
A ja tutaj piszę,
Światy mikro,
I pół makro,
Słowo mym tworzywem.

27.01.2017
Pozdrawiam!

23.10.2017

Z Weną.

Dziś parę słów o tym jak to jest z tą moją Weną. :)

,,Z Weną"

Gdy Wena przychodzi mi w nocy,
To czuję się jak z kochanką,
Ona zaczyna zdanie,
A ja je dokańczam gładko.

Leżymy tak sobie dziwnie,
W dwóch różnych wymiarach,
Ja tu na Ziemi leżę,
Ona w mgławic stadku.

Wysyła do mnie w deszczu,
Niemal gotowe pomysły,
Jedynie trzeba wymyślić,
Jak je z pyłu wyczyścić.

Trwa taka współpraca,
Związek platoniczny,
Jest on bardzo podniosły,
W miłości zostałbym z niczym.

20.02.2017
Pozdrawiam!

23.01.2017

Dziwny list.

Dziś wiersz o sytuacji, która mogła się zdarzyć każdemu z nas. Dostajemy list, bez szczególnych znaków, adresu, a i tak wiemy od kogo on jest.

Dla S.J.

,,Dziwny list

Dostałem wczoraj list,
Dość duży, w kopercie koloru,
Bliskiemu łososiom,
Bez adresu zwrotnego,
Bez śladu żadnego,
Ale sądzę, że jest od Ciebie.

W końcu kto by pisał,
O zachodzie Słońca nad Tamizą,
Czy wrażeniu z Paryża,
(Luwr to jednak nawiedzone miejsce).

Nie wiem co teraz z listem zrobić,
Wyrzucić, grzech niemal,
Przeczytać i schować,
Nie da się.

Dlatego od dziś każdy,
List niepewny,
Dziwny w swej budowie,
Będę nosił przy sobie,
By pamiętać.

29.08.2016
Pozdrawiam!

2.01.2017

Poeta Księżyca.

Dziś wiersz inspirowany w jakiejś mierze kulturą Azji ogólnie, z lekkim wskazaniem jednak na Chiny.

,,Poeta Księżyca

Wypłynę dziś w nocy łódką,
Na środek jeziora Wu-Cho,
By tam wyławiać wersy.

Literka do literki,
Zakończone pięknie,
Księżyc blaskiem swym poprawia,
Wszystkie błędy młodości,
Naprawia wersy i kształty.

O! Księżycu srebrny,
Ty mnie napełniasz Weną,
Srebrne wody ze zmarszczkami nocy,  
Srebrne wody jeziora Wu-Cho.

11.09.2016
Pozdrawiam!

11.11.2016

O pisaniu (znów).

Dziś wiersz o pisaniu (znów) :).

,,Miałem nie pisać więcej

Miałem nie pisać więcej,
A jednak piszę.

Bo wiersze, to coś nie do opisania,
Zawsze nowy świat,
Nowe wydarzenia.

Mózg niby już nie chce,
A się nie broni,
Wymyśla nowe i nowe,
Już tysiąc i pięćset będzie.

Pisanie to ma pożywka,
Pisanie to jest coś więcej,
Nim karmię swe wielkie ego,
To zawsze przyjemność będzie.

28.03.2016
Pozdrawiam!