Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światła. Pokaż wszystkie posty

28.03.2023

Lasery wokół. Dyskoteka w październiku.

Dziś wiersz powstały po obejrzeniu spektaklu laserowego (w ramach Festiwalu Otrokiv). 

,,Lasery wokół. Dyskoteka w październiku"

Lasery wokół mnie błyszczą,
Migoczą w rytm muzyki,
Wdycham opary,
Z wytwornicy dymu. 

Wspaniale przenoszę się w czasie,
Do początków sztuki multimedialnej. 

W Berlinie, ulice wygaszone,
Patrzę, z jednej strony ulicy,
Latarnie płoną,
Dziwnie. 

Lasery wokół mnie, 
Dyskoteka w październiku,
Zimno walczy z wnętrzem,
Dyskoteka, dyskoteka,
Dyskoteka i lasery. 

Wszystko gra!

2.10.2022
Pozdrawiam!

6.10.2022

Dysonans w mózgu.

Nieco zmieniona wersja wiersza nawiązującego do twórczości The Smiths. 

,,Dysonans w mózgu"

Część mojego mózgu mówi,
Żeby zostać w domu, siedzieć,
Zaszyć się właściwie w sobie.

Druga mówi, aby iść, 
Do ludzi, do światła. 

Nie wiem co robić, decyzja szybka,
Mówię do niej: weź mnie, zabierz,
Zabierz mnie do miasta, do ludzi,
Do świateł.

Bez relacji nawet, bez rozmów,
Wystarczy sama obserwacja,
Jak zauważę życie, pooglądam je,
Sam odżyje. 

Obserwacja miasta,

Jak narkotyk. 

21.04.2022
Pozdrawiam!

25.08.2022

Tokio wyobrażone.

Wiersz będący wyrazem moich marzeń o odwiedzeniu tego miasta kiedyś. 

Dla S.J. 

,,Tokio wyobrażone"

Zmrok, a mimo to widać wszystko,
Właściwie tak jak za dnia,
Z każdej strony neon,
Z każdej strony światła jakieś,
Magicznie niemal. 

W każdej żarówce,
Ukryty przekaz, 
Ukryta część historii,
Element tradycji Japonii. 

Z każdym krokiem wiem więcej,
Nieco, wiem coś niecoś,
Już o Tokio,
W wyobraźni chodzę,
Po ulicach, odwiedzam miejsca,
Zadziwiające swym pięknem. 

Może kiedyś zobaczę,
Ile w tym prawdy,
Na żywo. 

21.01.2022
Pozdrawiam! 

8.08.2021

Nokturn w pomarańczowym świetle.

Wiersz będący zapisem chwili, jak wieczorem spojrzałem na park przez okno. 

Dla S.J. 

,,Nokturn w pomarańczowym świetle"

Widok z pracowni jak u Wyspiańskiego,
Zima w odwrocie, śnieg się topi,
Noc, ciemno, a jednak pomarańcz,
Jawi się jako podstawowy kolor.

Lampy dają poblask taki,
Asfalt/brzuch orki,
Śliski i błyszczący. 

Odbijają się w nim,
Pomarańczowe oczy,
Pomarańczowe oczy nocy. 

5.02.2021
Pozdrawiam!

11.02.2021

Patrzenie na miasto.

Parę słów o tym jak lubię podziwiać kawałek miasta przez okno. Zwłaszcza wieczorem. 

,,Patrzenie na miasto"

Patrzę wieczorem na miasto,
Słowa niby powstają we mnie,
Coś się dzieje, 
A jednak zapadam się w sobie,
Zapominam, odchodzę od okna. 

Patrzę wieczorem na miasto,
Lampy, żółte morze,
Wznoszę się, wznoszę,
Już widzę swoją część miasta,
Względem reszty. 

Cisza.

W tej ciszy chcę zostać,
Skupiony na sobie,
Skupiony na mieście. 

4.12.2020
Pozdrawiam!

27.07.2017

Buenos Aires.

Dziś wiersz inspirowany różnymi opowieściami o tym mieście, zdjęciami i moim wyobrażeniem co można robić w Buenos Aires całą noc. :)

Dla S.J.

,,Chodźmy zatańczyć (Buenos Aires)"

Chodźmy zatańczyć, wystarczy zejść uliczką,
Tam widzę światła, widzę ludzi,
Zanurzmy się w Buenos Aires.

Chodźmy zatańczyć, jakby to był ostatni raz.

W światłach miasta będziemy,
Przez noc, czerp z tego,
Korzystaj z tego.

Tańczmy do świtu.

Chodźmy zatańczyć...

14.04.2017
Pozdrawiam!

29.05.2017

Ludzie w poświacie latarni.

Dziś wiersz powstały po tym, jak wyjrzałem do parku wieczorem i zobaczyłem grupkę osób w pomarańczowym świetle latarni z parku.

Dla S.J.

,,Ludzie w poświacie od latarni w parku"

Ludzie w pomarańczy lamp,
W świetle latarni parkowej, niemal zawsze,
Mówię to szczerze, prawie zawsze wyglądają,
Jak kosmici.

Na balkonie stoję,
Palę papierosa.

Wszystko widzę jak na dłoni,
Kosmici w pomarańczy,
Albo pomarańczowym kolorze,
(Jak kto woli),
Myślą kiedy padać przestanie,
Myślą nad swoją kolacją.

Papieros gaśnie,
Pora do pokoju,
Ostanie spojrzenia.

Mgła grą tych istot,
Zmylą nas, zbajerują,
A potem laserem zabiją.

Trudno się mówi,
Jutro znów patrzę na ludzi,
Kosmitów w świetle latarni.

15.04.2017
Pozdrawiam!

23.04.2017

49 świateł część 3 i 4.

Ujęcie 3. 

Po kilku kolejnych wieczorach, gdy do magicznej liczby 50 świateł brakowało mi tylko tego jednego, zdecydowałem się działać. Wyczekałem moment, gdy moja partnerka wyszła na zakupy, po czym ruszyłem do klatki schodowej naprzeciwko mojej. Bałem się wybrać od razu numer 50 na domofonie, jeszcze osoba mieszkająca tam zwyzywa mnie, albo co gorsza zgłosi sprawę na policji. Wybrałem asekuracyjnie numer 44, wiedziałem co nieco o mieszkającej tam pani, nie bałem się aż tak bardzo. -Kto tam?- zaskrzeczał głos po drugiej stronie mechanizmu.  -Przepraszam, że niepokoję panią sąsiadkę, mam jednak jedno pytanie dotyczące osoby mieszkającej w mieszkaniu numer 50. Usłyszałem szuranie nóg, po czym dało się słyszeć szereg wypowiedzianych szeptem dwuznaczności. -A to pan- rzucone przez sąsiadkę w eter słowa zawierały w sobie dużą dawkę jadu. Widzę, że ta latawica usidliła kolejnego faceta! To jakaś Sodoma normalnie, pan ma przecież jedną kochankę, po co panu kolejna? Po tym wyrzucie kolejnych porcji jadu nastąpiło głośne kliknięcie, oznaczające rzucenie słuchawki domofonu na uchwyt.  Zdeterminowany wybrałem kolejny numer lokalu, tym razem zamieszkałego przez mojego dość dobrego znajomego. -Cześć, może wpadniesz do mnie na wódeczkę- zaproponował od razu jak tylko usłyszał z kim rozmawia. -Wiesz, może innym razem. Zastanawiam się kto mieszka w tej kawalerce, pod numerem 50. Po chwili ciszy, znajomy odpowiedział. -Wiesz co, to strasznie dziwna historia. Najlepiej jakbyś sam poznał tę panią. Onieśmielony nieco tą propozycją podziękowałem mu za radę, po czym wróciłem do domu. Moja partnerka wróciła już zakupów i zaczęła mnie wypytywać gdzie byłem. Po litanii wymówek stwierdziła, że chyba faktycznie coś musi w tym być, skoro tak namiętnie patrzę na światła bijące z mieszkań sąsiadów. Postanowiła nie przeszkadzać mi w moim małym śledztwie.

Ujęcie 4. 

Następnego dnia zszedłem na dół, podszedłem do drzwi sąsiedniej klatki schodowej i wybrałem numer 50 na domofonie. Odczekałem chyba z trzy minuty, gdy nagle w głośniczku rozległ się zaspany głos dziewczyny. -Słucham, kto mówi? -Witam serdecznie, jest mi nieco wstyd, a nawet głupio, bo jestem sąsiadem z naprzeciwka i nieco zdziwiłem się, że ostatnio nie korzysta pani ze światła w swoim mieszkaniu. Myślałem, że coś się stało. Nastała niezręczna cisza, która trwała chyba pół wieku. -Wie pan co, jest pan chyba pierwszym człowiekiem, który interesuje się mną, odkąd przyjechałam do tego parszywego miasta. Niech pan wejdzie. Brzęczyk poinformował mnie o możliwości wejścia na magiczną dla mnie klatkę schodową. Wdrapałem się na trzecie piętro, skierowałem się ku drzwiom prowadzącym do kawalerki  sąsiadki. Drzwi były otwarte, a w nich stała postać jak z filmu, postać przywodząca na myśl bezkresne przestrzenie miejsca nie skalanego ręką człowieka, cywilizacją. -Witam sąsiada- mówiąc to uśmiechnęła się nieznacznie. Zapraszam do środka. Wszedłem nieco zmieszany, rozejrzałem się po mieszkanku, stwierdziłem, że dziewczyna ma całkiem niezły gust. Całość wystroju została utrzymana w stylu afrykańskim. -Proszę siadać- wskazała mi na poduszki rozłożone wokół niskiego stolika. Bardzo mnie pan zaintrygował swoim zainteresowaniem moją osobą. Jeśli pan chce opowiem coś o sobie. Zgodziłem się bezgłośnie, po czym zatopiłem się w mgłę jej opowieści.

Pozdrawiam!

20.04.2017

49 świateł część 1 i 2.

Dziś zaproponuję Wam moje najnowsze opowiadanko, z lutego tego roku. Całość opiera się na moich obserwacjach bloku, w którym mieszkam. Do tego dodałem szczyptę sytuacji o których czytałem, słyszałem itp.

Ujęcie 1. 

-Chodź do mnie kochanie, zimno mi i smutno w łóżku. Słowa te wybudziły mnie z czegoś na kształt transu, w jaki zapadłem obserwując światła w oknach na przeciwległej ścianie. Od jakiegoś czasu poświęcałem jakiś kwadrans, góra pół godziny na patrzenie, gdzie świeci się lampa. Przy okazji patrzyłem też na ludzi, sąsiadów,  których większej części nawet nie znałem osobiście. -Już idę kochanie, zastanawia mnie tylko jedna rzecz. -Jaka kotku?- zapytała mnie moja partnerka przeciągając nieco sylaby. -Wczoraj, przedwczoraj, a także kilka dni wcześniej widziałem 50 świateł w oknach. Teraz jest ich co najwyżej 49. -Głuptasie, chodź do mnie, nie zajmuj się życiem innych ludzi. Powiedziała to tonem nieznoszącym sprzeciwu, rzuciła przy tym we mnie poduszką. -Oczywiście żabko- odparłem automatycznie, zbliżyłem się do łóżka, choć myślami nadal byłem przy smugach światła wydobywających się z tamtych mieszkań. 

Ujęcie 2. 

Następnego dnia można powiedzieć zapomniałem nieco o problemie dręczącym mój umysł. Wyjaśniłem sobie, że osoba mieszkająca tam wyjechała po prostu na dłużej. Albo zrezygnowała z pomieszkiwania w kawalerce (światło pochodziło do tej pory z kawalerki, tak przynajmniej sądziłem przyrównując rozkład mojej części bloku do tamtej). Jednak po nadejściu zmroku mój niepokój zaczął narastać. Lampa nie rozbłysnęła radosnymi iskrami elektryczności. Coś musiało się stać. Coś, co wykracza poza rozum mój, a także wielu innych osób. O tym, co naprawdę przydarzyło się sąsiadce z mieszkania numer 50 miałem się niedługo przekonać. 

Pozdrawiam!

5.02.2016

Światła/Ruch/Dźwięk.

Dziś wariacja na temat światła, muzyki, ruchu. Ot tak powstała, od jakiegoś impulsu. 

Dla S.J. 

,,Świateł szał

Dyskotekowa kula pod sufitem,
Rzuca odblaski tajemne,
Jestem-nie ma mnie,
W stroboskopowym świetle idę,
Ciemno-jasno.

Biegnę na wprost,
Wpadam w świateł świat,
Nie ma wyjścia,
Muzyka, basowe, tłuste pomruki w głowie,
Drążą dziury.

Światła,
Muzyka,
Ruch,
Działanie.

A!
A!
A!

Istny szał uniesień,
Uniosą mnie w powietrze.

Szał,
A za drzwiami czeka Argo,
Nim wrócę do domu.

Za siedem lat.

24.01.2016
Pozdrawiam!