Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwania. Pokaż wszystkie posty

20.10.2024

Cichy pokój.

Wiersz powstały po rozmyślaniach o tym, jak można uciec od świata. 

,,Cichy pokój"

Chciałbym mieć gdzieś, blisko gdzieś,
Cichy, mały pokój. 

Wejść tam, zamknąć wszystko na zewnątrz,
Marzenie ściętej głowy. 

(Gilotyna już gotowa w kącie,
Patrzę na błyszczące ostrze,
Wzdrygam się,
Myśli odchodzą).

W pokoju tym,
W ciszy, w ciszy takiej,
Co myśli tłamsi,
Mogę siedzieć długo. 

Zapadam się w sobie,
Zamyślam w myśli,
W myśli ciemność,
Odchodzę. 

15.08.2024
Pozdrawiam!

26.06.2023

Poszukiwania.

Wiersz nawiązujący lekko do sztuki. 

,,Poszukiwania"

Chodzi tak, chodzi już od rana,
Napędzany swoją wyobraźnią,
I narkotykami. 

Żona, znudzona wyraźnie,
Leży, patrzy w inną stronę,
Nie chce widzieć męża,
W tym dziwacznym stanie. 

A on, krąży, od ściany do ściany,
Piszący tygrys w klatce. 

Skubie swoje wąsy, zakręca w spirale,
To pomaga w myśleniu,
Skręcone wąsy, myśli proste,
Dziwaczna zamiana. 

31.03.2022
Pozdrawiam!

14.06.2023

Jej duch.

Wiersz powstał między innymi na podstawie jednego z obrazów Aleksandry Waliszewskiej. 

,,Jej duch"

Grupka dziewcząt z dobrych domów,
W lesie znalazła ducha,
Ciemność latarka rozjaśnia,
Nie wiadomo jednak czyj duch,
Jest na końcu światła.

Wspierają jedną odważną,
Latarką wskazują kierunek,
Ta jedna odważna podchodzi,
Dotyka ektoplazmę.

Nagle zaczyna krzyczeć,
Krzyk trwa niemal pół,
A może i dłużej w wieczności. 

Dzięki koleżankom znalazła,
Swojego ducha.

13.07.2019
Pozdrawiam! 

30.05.2022

Podejście do rozmowy.

Wiersz o próbie powrotu do przeszłych zdarzeń, do związku z przeszłości. 

,,Podejście do rozmowy"

W mieście prowadzą mnie lampy uliczne,
Liczę je, wiem kiedy skręcić, gdzie iść,
W mieście łatwo mi chodzić, szukać,
Twoich śladów.

Znalazłem siłę w sobie, spróbuję podejść,
Do rozmowy. 

Światła zaprowadziły mnie do mieszkania,
Otwierasz drzwi, stoisz w kwadracie,
Światła, taka znana i jednocześnie,
Nowa. 

Podchodzę do rozmowy,
Próbuję wydusić z siebie litery,
Ułożą się w słowa, w miłosne,
A może we wstrętne słowa. 

Usta już przygotowane,
Słowo nabrzmiewa na ich krawędzi,
Wtedy zamykasz drzwi.

Znikasz wraz z prostokątem. 

3.03.2021
Pozdrawiam!

10.11.2021

Księżycowy cień.

Wiersz będący zbiorem obrazów i myśli. 

Dla S.J. 

,,Księżycowy cień"

Obudziłem się w nocy,
Spojrzałem na lewo,
Ciebie nie było.

Tylko Księżyc swym światłem,
Zakreślał cień,
Bez istnienia.

Ubrałem się i zszedłem na dół,
Szukałem w całym domu,
Pytałem sąsiadów,
Nawet byłem w klubie,
Golfowym. 

Zniknęłaś.

Od tamtej chwili,
Każdej nocy, przed spaniem,
Zasuwam szczelnie rolety,
By nie pamiętać. 

22.01.2021
Pozdrawiam!

19.09.2021

Założenie zespołu.

Dziś wiersz będący wyrazem mojej chęci, aby zacząć działać na polu muzyki, jednak moja nieśmiałość staje takim planom na przeszkodzie. 

,,Założenie zespołu"

Wstałem rano/dzień zwykły nawet,
Jedna myśl/od zjedzenia tostów,
Dziś, właśnie dziś,
Założę zespół.

Znalazłem gitarzystów/musi być dwóch,
Znalazłem basistę/ale on jest super,
Znalazłem perkusistę/robi show,
Znalazłem siebie/będę ryczał i drgał.

Pierwszy koncert/polowy,
Scena pośród poletek,
Wchodzę lekko zawiany/nie chcę, nie będę śpiewał.

Zespół cuci mnie/prosi,
Wyduś z siebie choć zwrotkę,
Chowam się w mysiej dziurze,
Strach wygląda przez oczy. 

W końcu stanąłem przed nimi,
Ludźmi z największych gazet,
Wyduszam z siebie dwie zwrotki,
Później uciekam im w lasy,
Biegnę, biegnę i biegnę,
Uciekam przed tym pomysłem,
Zespół i ja, niemożliwość.

Ja tylko w miarę dobrze piszę. 

14.12.2020
Pozdrawiam!

18.01.2021

Wiersze. Ewolucja.

Dziś wiersz powstały pod wpływem utworów Marcina Świetlickiego i luźnych rozmyślań. 

,,Wiersze. Ewolucja"

Moje wiersze podlegają ewolucji,
W Kosmos się udaję myślami,
Czasem nawet krótka jakaś,
Trudna do opisania się zdarza.

Potem historia cała,
Oparta na głupocie ludzkiej,
Jeden taki mówiąc bez ustanku,
Niszczy znaczenie słów.

Skręt nagły, w jakiś inny region,
Historia rozwija się w dziwny sposób,
Politycy jako gadające głowy,
Szum ciągły,
Bezsens wszystkiego.

Na koniec Ty, z papierosem w ustach,
Krzywię się jak zawsze (nie lubię dymu),
Jednak idziemy w miasto,
W ciemne, nieco straszne miasto.

W nim odnajdziemy siebie,
W nim odnajdziemy sens.

3.11.2020
Pozdrawiam!

3.01.2021

Kontakt na odległość.

Dziś wiersz inspirowany cyklem z Anubisem w roli głównej (autorką jest Joanna Karpowicz, jakby ktoś chciał popatrzeć na te prace). 

,,Kontakt na odległość"

Czasem zdarza się tak,
Że nawet Anubis traci zasięg,
Musi wtedy znaleźć budkę,
Z telefonem,
Aby zadzwonić do swojego szefa.

13.09.2020
Pozdrawiam!

24.09.2020

Mona Lisa na piętrze.

Tym razem utwór w zupełnie innej konwencji niż zwykle. Zmieszanie nowoczesności z odrobiną kryminału. 

 ,,Mona Lisa na piętrze"

W muzeum, tym od piramidy,
Jestem już którąś godzinę,
Nie widziałem jeszcze,
Mony Lisy.

Nie było jej na stałym miejscu,
Wyszedłem na klatkę schodową,
A tam wiadro i mop.

Na końcu kija kartka,
Mona Lisa jest na piętrze.

Idę więc, szukam,
Otwieram drzwi kolejne.

W końcu jest, na szóstym poziomie,
(Świadomości),
Patrzę na nią, zachwyt coraz większy.

W końcu zobaczyłem śmierć,
Ktoś wymierzył do mnie z broni,
Ciemność lufy...

Mona Lisa na piętrze.

5.07.2020
Pozdrawiam!

10.06.2020

Druga wyprawa.

Dziś kolejny wiersz związany z obrazem.

,,Druga wyprawa (Zetknięcie z wiecznością)"

Druga wyprawa ruszyła,
Gdy tylko minął miesiąc,
Bez wiadomości z fortu,
Gdzie mieli załatwić sprawy.

Po kilku dniach wędrówki,
Natknęli się na wieczność,
Całe zbocze góry,
Cała ścieżka zasłane szkieletami.

Druga wyprawa patrzy,
Zdumienie przeradza się w strach,
Czy ich też czeka koniec,
Kto zabił tamtych, no kto...

3.03.2019
Pozdrawiam!

7.02.2019

Wróżenie z sosu BBQ.

Dziś wiersz powstały zapewne przy śniadaniu (chociaż nie mam pewności, może przy kolacji). Mam swój ulubiony sos BBQ i o nim, w moim stylu jest utwór. :)

Dla S.J.

,,Wróżenie z sosu BBQ"

Wróżenie z sosu BBQ,
Czasem uznaje się za trudne,
Coś w tym musi być.

Dziś na kanapce wyszedł mi,
Z tego sosu wzór,
Przypominający diplodoka,
Z tylko dwiema nogami.

Zastanawiam się drugą godzinę,
Co to może oznaczać.

I nadal nie wiem...

14.10.2018
Pozdrawiam!

11.01.2019

Faraon odkopany.

Dziś wiersz inspirowany w jakimś sensie memem, na którym widać mumię jakiegoś faraona, która jest w pozycji jak przed wielkim ślizgiem. Przynajmniej tak twierdził autor podpisu.

Dla S.J.

,,Faraon odkopany"

Nie tak dawno,
W Egipcie, u stóp piramidy,
Odkryto wejście, bramę piękną,
Do grobowca faraona.

Liczne pułapki, zagadki dla umysłu,
Wszystko to było niezbędne,
By do środka dostali się najlepsi badacze.

Znaleźli faraona w dziwnej pozycji,
Ramiona na piersi złożone,
Nogi wyciągnięte jak się tylko da,
Głowa też wyciągnięta do granic.

Na ustach widoczny nadal,
Tajemniczy uśmiech władcy,
Całość wygląda tak,
Jakby szykował się do zjazdu,
Największą zjeżdżalnią,
W zaświatach.

7.09.2018
Pozdrawiam!

15.11.2018

O tańcu Kapitana Baryłki.

Dziś wiersz w jakiejś mierze zawierający wątki autobiograficzne. :)

,,Taneczny korowód"

Raz na jakiś czas,
Moja radość eksploduje,
Ruszam wtedy w piękny taniec,
Jakby guziec tańczył.

Chciałbym ruszyć wtedy w świat,
Rytm wyznacza drogę,
Jednak wstydzę lekko się,
Co ludzie pomyślą.

Wtedy mam przedziwną myśl,
Ludzi w korowodzie,
Wtedy mój wstyd byłby niczym,
Tańczę wtedy w myślach.

Nie wiem jednak, gdzie mam znaleźć,
Ludzi tak myślących,
Co nie wstydzą się jak tańczą
Co kochają sztuki.

Jeśli zechcesz się przyłączyć,
Przyjdź do portu jutro,
Miejsce szóste, pomost czwarty
Pytać o Baryłkę.

1.05.2018
Pozdrawiam!

3.08.2018

Poszukiwanie drugiego dna.

Dziś wiersz na podstawie obrazu. Muszę powiedzieć, że od razu jak zobaczyłem scenę przedstawioną na nim, w głowie powstał taki utwór.

,,Poszukiwanie drugiego dna"

Pani od sprzątania już jest,
Apartament zaraz zalśni,
Czystość nadrzędną zasadą.

Pani od sprzątania sięga wszędzie,
Sięga po wszystko.

Jest jak archeolog,
Co tylko odkryje, to zabierze.

Pytanie tylko, co wyrzuci,
Tam na dole do śmieci,
A, co zabierze ze sobą.

Haki na pracodawcę gotowe.

Na podstawie Edward Hopper ,,Apartment Houses".

11.05.2018
Pozdrawiam!

13.03.2018

Marzenie o ucieczce.

Dziś kolejny wiersz inspirowany drzeworytem z Japonii.

,,Marzenie o ucieczce"

Księżyc trupio barwi wody zatoki,
Maszty okrętów stają się krzykiem wolności.

Tak! Chcę uciec z tego miejsca.

Gejsza na tarasie jednego z domów,
Pochyla się w stronę wody,
Chce uciec.

Nie ma jednak dokąd...

Na podstawie Utagawa Hiroshige ,,Moon over Shinagawa" z serii Edo meisho.

8.03.2018
Pozdrawiam!

7.03.2018

Kraje absurdu.

Dziś wiersz pokazujący mój poziom uwielbienia dla absurdu codziennego.

Dla S.J.

,,Idę po absurd"

Skończył mi się absurd,
Do pisania wierszy,
Ruszam więc w krainy,
Z niego tak słynące.

Niby to są kraje,
Takie jak zazwyczaj,
Jednak w nich jest,
Ważny stan umysłu.

Goście zza granicy patrzą przerażeni,
No bo u nich absurd nie gra takiej roli.

Mam, znalazłem całą,
Beczkę pełną tego,
Co pozwala wiersze,
Pisać jak najlepsze.

,,Pewien facet po wypiciu nieznanej nam ilości alkoholu pokłócił się ze swoją konkubiną. Nie wiadomo o co poszło. Efekt był taki, że facet chciał się przewietrzyć. Wyszedł przez balkon i spadł z czwartego piętra. Nic specjalnego mu się nie stało, otrzepał się i wrócił do mieszkania. Tam konkubina nadal wściekała się na niego, więc drugi razy wyszedł przez balkon. Podobno drugi raz nic specjalnego sobie nie zrobił."

,,Inny facet po wypiciu równie nie znanej nam ilości alkoholu wyskoczył z trzeciego piętra. Wstał, otrzepał się i ruszył do domu. Po drodze zniszczył kilka aut. W domu pokłócił się z ojcem, który wezwał policję. Wtedy też wydało się, że mężczyzna jest poszukiwany od całego dnia. Został zabrany do szpitala na badania."

,,Ludzie żyjący w krajach absurdu mają naturalne zdolności do dostosowania się. Każda osoba z zewnątrz dziwi się jak można tak żyć. A jednak można, to jest ten rodzaj absurdu, który nazywam absurdem codziennym."

Aleksiej Murmanov- uczony z kraju absurdu, badacz problemu, autor pojęcia ,,absurd codzienny".

6.01.2018
Pozdrawiam!

5.02.2018

Maliny z Prisztiny.

Dziś wiersz zbudowany na podstawie tytułu, który przyszedł mi nagle do głowy.

,,Maliny z Prisztiny"

Pewna dama z okolic Prisztiny,
Miała w swoim ogródku maliny,
Rozdawała je na lewo i prawo,
(Często mało co jej zostało),
Wszystkie w koszu miały swe miejsce,
Pewnego dnia ktoś ukradł jej serce.

Chodzi dama z okolic Prisztiny,
Szuka serca,
(Da za maliny),
Ten co skradł jej czerwony organ,
Szuka szczęścia w ramionach ogra,
On się ogra, nabierze ogłady,
Wtedy może startować do damy,
On coś myśli, a ona mdleje,
Pani bez serca, krótko żyje.

On już siedzi w jej małym ogrodzie,
Mózg mu wypadł, zęby na przodzie,
Je maliny jak Cesarz je mango,
W końcu z krzaków nic nie zostało,
Dama leży z okolic Prisztiny,
Na nic zdały się jej maliny.

Jeśli znajdziesz takiego głupca,
Co wykrada serce od razu,
Wiedz, że dzieje się nowa historia,
On pożyje, a Ty w grób się schowasz.

Moja rada dla dam spod Prisztiny,
Rzućcie w diabły te zgniłe maliny,
Wnet ruszajcie w tournee po Europie,
(Miłość zła wychodzi bokiem),
Tam znajdziecie lepszych jak tutaj,
Połakomią się na grejpfruta?

Jeśli nawet, to lepsze niż śmierć,
Bo bez serca nie żyje się długo,
Głupków dużo, a miłości szkoda,
Taka moja to drobna robota,
Tu zakończę już swoją opowieść,
Lepsza już nie będzie, ni dłuższa,
Uważajcie na owoce jeszcze,
Cała reszta się ułoży, wierzcie.

17.01.2018
Pozdrawiam!

16.12.2017

Atlantyda odnaleziona.

Dziś wiersz o miejscach, które czynią nas szczęśliwymi, mimo świata na zewnątrz, co nie zawsze jest nam miły.

,,Atlantyda odnaleziona"

Znalazłem pod łóżkiem Atlantydę,
Zaraz obok, przy szafce Nibylandia leży,
Pytasz mnie czy tęsknię.

Nie. Teraz już chyba nie.

Wrota Tartaru i ciemność,
To moje przeznaczenie,
Trzeba wyrwać się z marzeń,
O życiu co nas głaszcze.

Złe dni i ludzie źli,
Wykrzykują jaki jestem obcy,
Coś o mnie i o Tobie,
Atlantydy ślad we mnie.

Atlantyda znaleziona,
Nibylandia obok,
Zachowam je na przyszłość,
Zrobię z nich moją Itakę.
***********************
,,By żyć w pełni, należy mieć miejsce, które uważamy za cenne. Takie, gdzie zawsze czujemy się dobrze. Takie, gdzie czujemy się bezpiecznie. Takie, gdzie jesteśmy sobą. Nawet jeśli ma to być Atlantyda czy Nibylandia. Jeśli ludzie zaczną uważać nas za dziwnych, trudno. Można rzec ich problem".

Sri Bhangan Galasphrandal Marakhes- (1923-1998)- poeta indyjski, prozaik, twórca grupy ,,Vishnu se lait nikalatee".

Pozdrawiam!

23.04.2017

49 świateł część 3 i 4.

Ujęcie 3. 

Po kilku kolejnych wieczorach, gdy do magicznej liczby 50 świateł brakowało mi tylko tego jednego, zdecydowałem się działać. Wyczekałem moment, gdy moja partnerka wyszła na zakupy, po czym ruszyłem do klatki schodowej naprzeciwko mojej. Bałem się wybrać od razu numer 50 na domofonie, jeszcze osoba mieszkająca tam zwyzywa mnie, albo co gorsza zgłosi sprawę na policji. Wybrałem asekuracyjnie numer 44, wiedziałem co nieco o mieszkającej tam pani, nie bałem się aż tak bardzo. -Kto tam?- zaskrzeczał głos po drugiej stronie mechanizmu.  -Przepraszam, że niepokoję panią sąsiadkę, mam jednak jedno pytanie dotyczące osoby mieszkającej w mieszkaniu numer 50. Usłyszałem szuranie nóg, po czym dało się słyszeć szereg wypowiedzianych szeptem dwuznaczności. -A to pan- rzucone przez sąsiadkę w eter słowa zawierały w sobie dużą dawkę jadu. Widzę, że ta latawica usidliła kolejnego faceta! To jakaś Sodoma normalnie, pan ma przecież jedną kochankę, po co panu kolejna? Po tym wyrzucie kolejnych porcji jadu nastąpiło głośne kliknięcie, oznaczające rzucenie słuchawki domofonu na uchwyt.  Zdeterminowany wybrałem kolejny numer lokalu, tym razem zamieszkałego przez mojego dość dobrego znajomego. -Cześć, może wpadniesz do mnie na wódeczkę- zaproponował od razu jak tylko usłyszał z kim rozmawia. -Wiesz, może innym razem. Zastanawiam się kto mieszka w tej kawalerce, pod numerem 50. Po chwili ciszy, znajomy odpowiedział. -Wiesz co, to strasznie dziwna historia. Najlepiej jakbyś sam poznał tę panią. Onieśmielony nieco tą propozycją podziękowałem mu za radę, po czym wróciłem do domu. Moja partnerka wróciła już zakupów i zaczęła mnie wypytywać gdzie byłem. Po litanii wymówek stwierdziła, że chyba faktycznie coś musi w tym być, skoro tak namiętnie patrzę na światła bijące z mieszkań sąsiadów. Postanowiła nie przeszkadzać mi w moim małym śledztwie.

Ujęcie 4. 

Następnego dnia zszedłem na dół, podszedłem do drzwi sąsiedniej klatki schodowej i wybrałem numer 50 na domofonie. Odczekałem chyba z trzy minuty, gdy nagle w głośniczku rozległ się zaspany głos dziewczyny. -Słucham, kto mówi? -Witam serdecznie, jest mi nieco wstyd, a nawet głupio, bo jestem sąsiadem z naprzeciwka i nieco zdziwiłem się, że ostatnio nie korzysta pani ze światła w swoim mieszkaniu. Myślałem, że coś się stało. Nastała niezręczna cisza, która trwała chyba pół wieku. -Wie pan co, jest pan chyba pierwszym człowiekiem, który interesuje się mną, odkąd przyjechałam do tego parszywego miasta. Niech pan wejdzie. Brzęczyk poinformował mnie o możliwości wejścia na magiczną dla mnie klatkę schodową. Wdrapałem się na trzecie piętro, skierowałem się ku drzwiom prowadzącym do kawalerki  sąsiadki. Drzwi były otwarte, a w nich stała postać jak z filmu, postać przywodząca na myśl bezkresne przestrzenie miejsca nie skalanego ręką człowieka, cywilizacją. -Witam sąsiada- mówiąc to uśmiechnęła się nieznacznie. Zapraszam do środka. Wszedłem nieco zmieszany, rozejrzałem się po mieszkanku, stwierdziłem, że dziewczyna ma całkiem niezły gust. Całość wystroju została utrzymana w stylu afrykańskim. -Proszę siadać- wskazała mi na poduszki rozłożone wokół niskiego stolika. Bardzo mnie pan zaintrygował swoim zainteresowaniem moją osobą. Jeśli pan chce opowiem coś o sobie. Zgodziłem się bezgłośnie, po czym zatopiłem się w mgłę jej opowieści.

Pozdrawiam!

20.04.2017

49 świateł część 1 i 2.

Dziś zaproponuję Wam moje najnowsze opowiadanko, z lutego tego roku. Całość opiera się na moich obserwacjach bloku, w którym mieszkam. Do tego dodałem szczyptę sytuacji o których czytałem, słyszałem itp.

Ujęcie 1. 

-Chodź do mnie kochanie, zimno mi i smutno w łóżku. Słowa te wybudziły mnie z czegoś na kształt transu, w jaki zapadłem obserwując światła w oknach na przeciwległej ścianie. Od jakiegoś czasu poświęcałem jakiś kwadrans, góra pół godziny na patrzenie, gdzie świeci się lampa. Przy okazji patrzyłem też na ludzi, sąsiadów,  których większej części nawet nie znałem osobiście. -Już idę kochanie, zastanawia mnie tylko jedna rzecz. -Jaka kotku?- zapytała mnie moja partnerka przeciągając nieco sylaby. -Wczoraj, przedwczoraj, a także kilka dni wcześniej widziałem 50 świateł w oknach. Teraz jest ich co najwyżej 49. -Głuptasie, chodź do mnie, nie zajmuj się życiem innych ludzi. Powiedziała to tonem nieznoszącym sprzeciwu, rzuciła przy tym we mnie poduszką. -Oczywiście żabko- odparłem automatycznie, zbliżyłem się do łóżka, choć myślami nadal byłem przy smugach światła wydobywających się z tamtych mieszkań. 

Ujęcie 2. 

Następnego dnia można powiedzieć zapomniałem nieco o problemie dręczącym mój umysł. Wyjaśniłem sobie, że osoba mieszkająca tam wyjechała po prostu na dłużej. Albo zrezygnowała z pomieszkiwania w kawalerce (światło pochodziło do tej pory z kawalerki, tak przynajmniej sądziłem przyrównując rozkład mojej części bloku do tamtej). Jednak po nadejściu zmroku mój niepokój zaczął narastać. Lampa nie rozbłysnęła radosnymi iskrami elektryczności. Coś musiało się stać. Coś, co wykracza poza rozum mój, a także wielu innych osób. O tym, co naprawdę przydarzyło się sąsiadce z mieszkania numer 50 miałem się niedługo przekonać. 

Pozdrawiam!