Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiastka. Pokaż wszystkie posty

27.03.2017

Nakręca mnie Tuwim.

Dziś wiersz inspirowany twórczością Juliana Tuwima, a także jego wierszem. Sami wiecie jakim. ;)

,,Nakręca mnie Tuwim"

Nie ma na świecie chyba babki,
Która nie znajdzie swego chłopa,
Wierzcie mi proszę, jam poeta,
Reszta niech będzie bardzo tajna.

Tak samo facet, nawet łysy,
Powinien łatwo znaleźć parę,
Problem się może zrobić mały,
Gdy zamiast pani pozna pana.

Z tym dajmy spokój,
W końcu nie każdy musi kochać,
Tacy niech idą w polityki.

Inne zaś mogą nawet czterech,
Albo i pięciu mieć wybranków,
Panowie mogą za to mieć,
Jedynie jedną serc wybrankę.

Gdy dzieci zrodzą się tak piękne,
Że oczy z orbit same lecą,
Weźmy poprawkę na czas wiosny,
Listonosz też chce poczuć miłość.

Na koniec niech nie dziwią nas,
Takie zadarte nosy dzieci,
(Wiosną lubiłem w parku siadać),
A reszta niech znów będzie tajna.

20.02.2017
Pozdrawiam!

23.07.2016

Podróż morska z absurdem w tle, cz. 1 i 2.

Dziś zapraszam Was na wycieczkę po innych, a zarazem znanych nam wymiarach świata. Tekst powstał w Unieściu w 2015 roku, początek wziąłem z prawdziwego obrazu jaki wisiał w pokoju, reszta to już przetworzone zdarzenia, choć także prawdziwe. 

1. Początek, albo dziwny obraz.

Na ścianie pokoju, w którym jestem wisi dość dziwny obraz. Łączy  w sobie wysiłki prymitywistów i dzieci z pobliskiego przedszkola. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Fioletowa plama w rogu przywodzi na myśl brak farby do namalowania wydmy. Brązowe kikuty wystające zarówno z wody jak i z wydm przypominają falochron. Dlaczego sięga on kilkadziesiąt metrów w głąb lądu? Nie wiadomo.
Mała, zielona łódka namalowana jest z zagubieniem wszelkich proporcji, gdybym nie miał styczności z malarstwem powiedziałbym pewnie, że tak miało być, a nawet, że tak wygląda prawdziwa sztuka. Absurdalność sceny budzi także wydma schodząca niczym wielka, Złota Góra na spotkanie morza. Siadam wygodnie w fotelu, patrzę na obraz, myślę nad jego wewnętrznym absurdem i zaczynam swoją podróż.

2. Gołąb, albo zdziwienie tłumu.


Widzę tę samą Złotą Górę co na obrazie, w rzeczywistości jest dużo mniejsza, w dodatku porasta ją gęsty las. Brodzę w rozlewisku morskim, brodzę po kostki w dość chłodnej, ale jednocześnie ożywczej wodzie. Nagle dostrzegam kątem oka gołębia, nie zwykłego, ale gołębia rasowego, biało-brązowego. Myślę sobie, że zabujał się pewnie za mocno ze swoimi braćmi, cóż każdy ma jakiś nałóg, jakieś hobby. Przypuszczam, że ma mokre skrzydła, chodzi między rozlewiskiem, a morzem. Łapki zapadają się w piach, nie zostawia po sobie nawet skrawka trójpalczastego tropu. Tłum gęstnieje, zaczynają się sypać teorie o gołębiu. Niektórzy sądzą, że gołąb ma mokre skrzydła, zbieżność z moim myśleniem zadziwia. Inni uważają nawet, że jest on chory. Skrajności jak zawsze uważałem bolą, tworzą mur dla znalezienia prawdy. W końcu gołąb zamyka usta wszystkim, zrywa się do lotu, już po chwili chodzi po plaży. Wszystkie teorie giną naturalną Śmiercią. Odchodzę wolnym krokiem, patrzę na ptaka, patrzę jak chodzi zostawiając swoje trójpalczaste tropy w [suchym] piachu. Nigdy już nie dowiem się czy odleciał we właściwą stronę, w stronę domu. 

Pozdrawiam!