Dziś kolejny wiersz, który spokojnie można nazwać czymś w rodzaju dziwnego zakręcenia wokół papierosów. Sam nie palę, ba nawet nie zbliżyłem do ust tego obłego kształtu, a piszę bez problemu o paleniu. Paradoks. Ale przy zagubieniu-możliwy.
,,Zagubienie"
Przysiadłem w kawiarence na rogu,
Zamówiłem kawę, jak każdy literat,
Wyjąłem z kieszeni fajki-zapaliłem.
Zanurzyłem się w czas niebytu,
Byłem, a jednocześnie mnie nie było,
Papieros wywołał retrospekcję,
Dym spowił twarz i ręce.
Nagle fragment papierosa,
Popiół ohydny spadł mi do kawy,
Nastrój prysł.
Bo nie wypiję lury nikotynowo-kofeinowej,
Nigdy!
12.06.2015
Pozdrawiam!