Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znikanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znikanie. Pokaż wszystkie posty

1.07.2024

Nie chcę tego ruszać.

Dziś wiersz powstały po rozmyślaniach na temat związków między ludźmi. 

,,Nie chcę tego ruszać"

Chodzisz po pokoju,
Wypuszczasz z siebie dym,
Połączony z pretensjami. 

A ja, ja nie chcę tego dotykać,
Nie chcę tego ruszać. 

Duszę się już od dymu,
Duszę od pretensji,
Chcę uciekać,
Lecz najpierw muszę,
Muszę koniecznie tego dotknąć. 

Zebrałem się w sobie,
Dziki ryk zdmuchnął wszystko,
Stare, czasem bez nazwy problemy,
Zniknęły. 

Zniknął dym,
Zniknęły pretensje,
Zniknęłaś Ty. 

23. 12.2023
Pozdrawiam!

12.03.2024

Niczym powolne znikanie.

Wiersz nawiązujący nieco do piosenki Pablopavo ,,Ostatni dzień sierpnia". 

,,Niczym powolne znikanie"

Wyszedłem wieczorem w miasto,
Syreny policyjne w oddali,
Coś się dzieje chyba, nie wiem,
Skąd brać wiedzę w sumie. 

Idę, idę coraz dalej,
Skręciłem podświadomie,
W ciemniejsze rejony,
W alejki bez dobrego światła. 

Idę, coraz dalej idę,
Mijam kolejne parki,
Budynki znikają za mną,
Przede mną pustka się zaczyna, 
Znikam, bardzo powoli. 

30.12.2023
Pozdrawiam!

29.06.2023

Spojrzenie w oczy.

Utwór powstały z rozmyślania nocą. 

Dla S.J.  

,,Spojrzenie w oczy"

Pociąg, tłum wielki, jadący gdzieś,
Już czuć jedzenie, piwo rozlewane na peronie,
Zmienia stany skupienia,
Uchodzi. 

Pociąg, tłum wielki, z jakimś celem,
Ja w nim, jadący gdzieś,
W nieznane. 

Wtem, oczy moje łapią kontakt,
Z trupimi, ciemnymi oczami,
Bez źrenic (a może się tak zdaje),
Jakaś kobieta, 
Albo kobieco brzmiąca postać. 

Patrzę w dziwne, nieco straszne oczy,
Ona patrzy się, w moje, poetyckie,
Z wielkim ego,
Kiwa palcem na mnie,
Wchodzę. 

W przedziale zanika czas,
Zanika pociąg,
Zanikam i ja. 

27.01.2022
Pozdrawiam!

5.11.2022

Zawsze znika.

Wiersz powstały z jakichś moich myśli, życia po części, może też legend itp. 

Dla S.J. 

,,Zawsze znika"

Kolejny wieczór w chacie,
Wyglądam przez okno, chcę widzieć,
Chcę go widzieć,
W końcu jest, pojawia się duch,
Zjawa bliskiej mi osoby. 

Wychodzę, idę do niej,
Nad jeziorem lepiej zawsze,
Tam zawsze lepiej się czuję.

Zjawa swą bielą kusi,
Bym podszedł, próbował dotknąć,
Wiem jak to jest, zawsze znika,
Mimo to zawsze próbuję. 

21.01.2022
Pozdrawiam!

17.07.2022

Obserwator.

Wiersz zainspirowany sztuką i myślami wszelakimi. 

Dla S.J. 

,,Obserwator"

Obserwuję małego człowieka,
Przez szkło powiększające,
Ludzik, bo taka jest skala,
Miota się początkowo po stole. 

Po chwili, staje w bezruchu,
Patrzy, bardzo, bardzo powoli,
W moją stronę,
Na twarzy widać przerażenie,
Krzyk zastyga na ustach. 

Nagle, jedna nano-sekunda,
A to ja na stole jestem,
Obserwator ma wielkie oko,
(Szkło powiększające to potężna broń),
Obserwator ma olbrzymie oko,
Chowam się, 
Powoli znikam.

9.02.2022
Pozdrawiam!

11.06.2022

Xerox.

Wiersz będący nawiązaniem do sztuki i do strachu pewnych grup przed nowoczesnymi urządzeniami. 

,,Xerox"

Postawili w moim biurze,
Xerox.

Podchodzę do maszyny,
Nie ufam jej,
Próbuję zrozumieć jak działa,
Wkładam kartkę,
Czysta, z maszyny wychodzi czysta,
Wkładam kartkę,
Zapisana, z maszyny wychodzi zapisana. 

Siedzę miesiąc już, 
Zajmując się Xeroxem,
Siedzę, trochę też piszę. 

Z każdym wierszem,
Czuję się skserowany,
Każde słowo, jakby kiedyś brzmiało,
Każdy wiersz waży coraz mniej i mniej. 

Xerox,
Wyjada mi duszę. 

3.01.2022
Pozdrawiam!

24.01.2022

Nie muszę się uczyć.

Dziś wiersz o tym, że trzeba czasem poświęcić dużo czasu, aby coś osiągnąć. A także w jakimś stopniu o moich chwilach zwątpienia w umiejętność tworzenia. 

,,Nie muszę się uczyć"

Nie muszę się uczyć,
Tamten usiądzie za mnie, wszystko zrobi,
Ćwiczy rękę,
Ćwiczy oko,
Ćwiczy nogi,
Ćwiczy umysł. 

Ja mogę spać, wpatrzony w ścianę,
Niczym rzeźba starożytnie biała,
Spać w nieskończoność. 

Nie muszę się uczyć,
On za mnie wszystko zrobi,
Nauczy się jak malować,
Nauczy się jak rysować,
Nauczy się jak rzeźbić,
Nauczy się jak pisać. 

Ja mogę śnić, wpatrzony trzecim okiem,
W światy inne, Kosmosy jakieś,
Mogę nic nie robić,
Mogę powoli znikać,
Nic nie tworząc. 

25.09.2021
Pozdrawiam!

17.08.2021

Na progu kawiarni.

Tym razem inspiracją był kawałek Pablopavo i Ludzików pt. ,,Ostatni dzień sierpnia". 

,,Na progu kawiarni

Mężczyzna z teczką w dłoni,
Stoi na progu kawiarni, myśli sobie,
Co zrobi, gdy wróci do domu. 

Napatrzył się pijąc kawę,
Na ludzi, na ich zachowania,
Ma szkice w teczce,
Zapiski swoje bogate. 

Teraz tylko usiąść przy maszynie,
Włożyć kartkę i pisać, 
Pisać, 
Pisać. 

Z każdą literą autor,
Zaczyna znikać, blednąć,
Gdy do końca dochodzi, nie ma go,
Właściwie. 

Pisząc o innych o sobie pisał,
Oddając na papier zachowania,
O sobie pisał. 

Znikające chwile,
Znikające emocje,
Znikający autor. 

4.12.2020
Pozdrawiam!

29.07.2021

Wizyta.

Wiersz o niespodziewanej wizycie. 

,,Wizyta"

Dzień niespodziewanie w noc przechodzi,
Dziwne zjawiska na niebie,
Wszystko nie takie, jakie znam,
Wszystko, cały świat,
Zmienia się. 

Autostradą z północy jedzie on,
Złożyć mi niezapowiedzianą wizytę,
Już widać kurz, chmurę wielką,
A on w niej, na swym Harleyu. 

Zsiada, ściąga powoli kask, 
Idzie w moją stronę,
A ja, zapadam się, próbuję zniknąć. 

Zaczyna coś mówić, a ja już we wnętrzu,
Wieloryba siedzę. 

Wizyta cała, cała wizyta,
Na marne. 

4.03.2021
Pozdrawiam!

9.01.2021

Kość życzeń.

Tym razem parę słów o tym, by przemyśleć swoje marzenia. Mogą się przecież spełnić. 

,,Kość życzeń"

Obiad, zwyczajna sytuacja rodzinna,
Poszerzona chyba o sąsiadów,
Wtem, jeden z gości,
Wyciąga z kurczaka,
Dziwną kość,
Kość życzeń.

Pan domu radzi mu życzenia,
By pomyślał łamiąc przy tym,
Tę kość.

Mężczyzna z kością,
Zamyśla się,
Powoli, zaczyna znikać,
W końcu rozpływa się,
We mgle.

Życzenie spełnione. 

4.12.2020
Pozdrawiam!

2.11.2020

Ucieczka w niebyt.

Dziś nawiązanie do postaci Akutagawy. 

,,Ucieczka w niebyt"

W oddali cień szaleństwa widać,
Zbliża się, a może to tylko miraż?

Gdzieś obok jesteś, wiesz dużo,
Co w rodzinie spotkało niektórych.

Ucieczka w niebyt dobrym rozwiązaniem,
Przynajmniej tak wygląda na zewnątrz.

Nie chcesz spotkać cienia,
Nie chcesz sprawdzić szaleństwa,
Za poważna walka, możliwa wielka,
Strata.

Łykasz truciznę, choć normalnie,
Mogłaby uleczyć duszę.

Kładziesz się obok rodziny,
Zwinięty w kłębek jak kot.

Znikasz powoli,
Odchodzisz w niebyt.

Kiedyś uciekną podobnie,
Twój uczeń ze swoją dziewczyną.

25.04.2020
Pozdrawiam! 

22.02.2020

Dziwna niedziela.

Tym razem wiersz o tym, jak wnikliwa, wieloletnia obserwacja jakiegoś zjawiska może przynieść nam niemiłe wyniki.

,,Dziwna niedziela"

W tę niedzielę pan Smith coś czuł,
Nie wiedział tylko w czym rzecz,
W końcu często w ten dzień,
Zjawiało się mniej klientów.

Lecz tego dnia coś było inaczej,
Smith usiadł przed sklepem,
I patrzył.

Patrzył jak świat zapętla się w pośpiechu,
Patrzył jak świat zatraca się w zarobku,
Patrzył jak świat się zmienia,
Patrzył i się dziwił, że on sam bardzo,
Ale to bardzo powoli znika.

13.07.2019
Pozdrawiam!

29.06.2019

Trzy życzenia wypowiedziane bez przemyślenia.

Dziś krótkie opowiadanko, które powstało po przemyśleniu motywu dżina i życzeń przez niego spełnianych. 

,,Trzy życzenia wypowiedziane bez przemyślenia

Dzień zaczął się zwyczajnie, tak jak wiele innych. Pewną odmianą było znalezienie w piwnicy słoika. Powiecie, cóż może być w tym niezwykłego. W moim przypadku ten szklany przedmiot był opanowany przez dżina. Pojawił się nie do końca w zgodzie z tradycją, gdy wyciągałem ostatniego ogóreczka, wyłonił się on. Swoją mglistą postać nadrabiał charakterem, zamiast dziękować za wypuszczenie na świat zrugał mnie używając przy tym najwymyślniejszych obelg. Gdy nieco ochłonął przedstawił mi listę, po pobieżnym przejrzeniu okazało się, że jest to regulamin jego usług. Chwilę zajęło mi przekonanie mojego gościa, że za mój gest powinien spełnić moje trzy życzenia, bez dodatkowych warunków. Dżin podumał chwilę, by ostatecznie zgodzić się, życzenia miałem wymyślić w ciągu najbliższych dni, każdego ranka miałem prawo do  jednej prośby.

Zacząłem od małej góry pieniędzy. Niemal natychmiast rozdzwoniły się telefony z wszelakimi potrzebami, od wsparcia jakiegoś drobnego cwaniaczka przy zakupie wina, po poważne plany nieznanych mi wcześniej naukowców. Próbowałem zbywać ich jakimiś wykrętami, wszyscy nie dawali jednak za wygraną.  Każde wyjście z domu kończyło się małą pielgrzymką sunącą za moimi plecami. Komizmu dodawały kapelusze w wyciągniętych dłoniach. W rozpaczy rzucałem do nich drobne sumy, nie dawało to niestety wiele. Doczekałem jakimś cudem do wieczora. Dżin zjawił się w doskonałym nastroju. Wyśmiał mnie za zbyt pochopne decyzje. Odburknąłem mu coś na pożegnanie, po czym poszedłem spać.

Kolejny poranek przywitał mnie zbliżeniem na mgłę, z której wyłonił się mój wypełniający życzenia. Tym razem postanowiłem zrealizować swoje marzenia o podróżowaniu. Duch ze słoika drugi raz zakpił ze mnie w sposób niezwykle wyrafinowany. Straciłem przytomność, gdy wróciłem do świata żywych zorientowałem się, że jestem przyklejony taśmą do krzesła. Przed oczami miałem ekran komputera, na którym przesuwały się liczne zdjęcia z całego świata. Całość nie byłaby może tak zła, gdyby nie przebrany za gondoliera dżin, który śpiewał w nadzwyczaj ekspresyjny sposób. Jego pieśni obfitowały w całą gamę fałszywych dźwięków, zaś ich tematyką było wskazywanie miejsc, których nigdy nie odwiedzę wraz z frywolnym uzasadnieniem. Tego było mi za wiele. Znów doczekałem do wieczora. Mój mglisty oprawca nie pojawił się, obawiał się widocznie mojej zemsty.

Ostatniego dnia wymyśliłem życzenie totalne. Zmęczony moimi wpadkami zażyczyłem sobie, aby dżin zabrał z mojego życia wszystkich, którzy psują mi krew. Początkowo wszystko wydawało się układać idealnie, natrętni naciągacze zniknęli jak za dotknięciem różdżki. Jednak z biegiem czasu zacząłem żałować swojej decyzji. Pierwszy szok przeżyłem, gdy w lustrze nie zobaczyłem kawałka swojej dłoni. Zawołałem swojego ducha, wyśmiał mnie, wskazał też na moją głupotę przy wymyślaniu zachcianek. Przecież każdy z nas ma chwile, gdy wśród osób nie lubianych może wymienić także siebie samego. Z furią rzuciłem się ku mojemu prześladowcy, ten jednak zmienił się w mglisty obłoczek. Stopniowo dostrzegałem u siebie proces znikania, w końcu około 22 zniknąłem z widzialnej formy. Stałem się obłoczkiem, mgłą. Mój dżin wyczuł od razu co się dzieje, podleciał do mnie i grzecznie się przywitał. Wyjaśnił mi, że teraz ja będę wiódł bezpostaciowy żywot w słoiku jako nowy dżin. 


 Pozdrawiam!

28.07.2018

Głowa nad lasem.

Dziś wiersz inspirowany w jakimś stopniu pracami Zdzisława Beksińskiego (znów, wiem to nudne, jednak mnie bardzo inspirują od jakiegoś czasu obrazy).

,,Głowa nad lasem"

Cóż to moje oczy,
Zmęczone codziennym znojem,
Widzą nad pobliskim lasem?

Biała głowa patrzy na wszystko,
Zielonymi oczami, wwierca się w mózgi,
W najskrytsze myśli nasze.

Wrzask okropny z mojego gardła,
Niszczy całą przyjemność dnia,
Biała głowa szczerzy się, coś mówi,
A ja w strachu chowam się w swej chacie.

Nic to nie da, ona wszystko widzi,
Zna mnie lepiej niż ja siebie znam,
Krzyk wdziera się w świat cały,
Chyba gdzieś odchodzę,
Znikam...

26.01.2018
Pozdrawiam!

14.04.2016

Słodka zagłada.

Dziś parę słów o zabójczym działaniu cukru. 

,,Słodka zagłada

Nic na to nie poradzę,
Że lubię smak słodkości,
Od jajek z cukrem,
Po Coca-colę,
Wszystko wezmę-pochłonę.

Zęby wołają o pomoc,
Przełyk w dwutlenku węgla jęczy,
Wątroba nic nie mówi,
Odchodzę, powoli znikam.

Słodka,
Straszna zagłada.

3.04.2016
Pozdrawiam!