Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemiana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemiana. Pokaż wszystkie posty

28.07.2024

Strzyga.

Wiersz zainspirowany rozmyślaniami i tytułem piosenki. 

,,Strzyga"

Jadowitym paznokciem,
Strzyga mnie dziobnęła,
Gorączka, majaki,
Wszyscy do widzenia. 

Kładą mnie do trumny,
O wypadku-cisza,
Kładą mnie do trumny,
Myślą, że na wieki. 

A ja, po dziabnięciu strzygi,
(Pazur straszny miała),
Już na dzień trzynasty,
Wygrzebuję ciało. 

Idę przez ulice,
Mijam znane miejsca,
Staję też na rynku,
Nic już nie pamiętam.

Teraz ja jak strzyga,
Chodzę w pełnię, straszę,
Dziobnę kogoś palcem,
Będzie razem raźniej. 

24.06.2024
Pozdrawiam!

30.10.2022

Pour de Chirico.

Dziś nawiązanie do artysty Giorgio de Chirico.

,,Pour de Chirico"

Nalej mi tego wina odrobinę,
(Widzę, jakieś nie znane mi),
Nalej tak na spód kieliszka tylko. 

Wino de Chirico,
Przyniesie ze sobą mistycyzm,
Tajemnicę pewną,
Połączoną i wywodzącą się,
Z jego nazwy. 

Malarz, 
W winie,
Transmisja,
Przekształcenie pijących,
W artystów. 

22.09.2022
Pozdrawiam!

5.07.2022

W mojej śwince.

Inspiracja przyszła od sztuki nowoczesnej, potem nastąpił zlew świadomości lekki. 

Dla S.J. 

,,W mojej śwince"

W mojej śwince nie gromadzę monet,
To zbyt oczywiste,
W mojej śwince nie gromadzę banknotów,
To takie oczywiste. 

W mojej śwince gromadzę muszelki,
To takie oczywiste. 

Dzięki nim czuję się jak dawni,
W jaskini mogę mieszkać, mentalnie. 

Odwracam się od ognia,
A na ścianie nadal widzę człowieka,
Wielkiego, zdolnego do czynów, 
Zdolnego. 

Zbliżam się do ognia, 
Maleję, zmieniam się w kogoś, 
Komu nie zależy. 

Muszelki w mojej śwince.

Nadzieją na przyszłość. 

2.01.2022
Pozdrawiam!


1.08.2020

Makabryczne odwiedziny.

Dziś wiersz zainspirowany obrazem Muncha.

,,Makabryczne odwiedziny"

Stoimy całą rodziną nad otwartą,
Dębową trumną, w niej leży,
Martwa ciotka Bernardette.

Nagle coś dzieje się z twarzą,
Mojej drugiej ciotki Maggie,
Cienie pod oczami jakieś czarne,
Kosmiczne przestrzenie w nich,
Widzę.

Chudnie nagle, wykrzywia całe ciało,
By po chwili stać się Kostuchą.

Cóż za makabryczne sytuacje,
Śmierć przyszła po kolejną ciotkę,
(A może to sen tylko jakiś?).

Stoję jak kamień prosto,
Nie patrzeć w oczy, podstawowa zasada,
Śmierć wyszła przed dom,
Z okropnym śmiechem rusza,
By w mieście znaleźć ofiary.

11.04.2020
Pozdrawiam!

4.07.2020

Kruk jak kiwi.

Wiersz złożony z myśli i inspiracji jakąś wystawą sztuki nowoczesnej.

,,Kruk jak kiwi"

Kruk usiadł na parapecie,
Dziwny jakiś, z długim dziobem,
Do tego pióra takie krótkie,
Niezwykłe.

W sekundę zmienia się w ptaka,
Z Australii, w ptaka kiwi.

Po chwili w owoc zmieniony,
W otchłań pod oknem spada.

Cóż za dziwne zdarzenia,
To chyba efekt ciśnienia.

Ostatnio tak okropnie spada.

3.05.2020
Pozdrawiam!

30.03.2020

No weź. Tańcz.

Dziś wiersz o tym, jak chciałbym zmienić pewne swoje zachowania czy ewentualne relacje z dziewczynami.

,,No weź. Tańcz"

Chodź ze mną na parkiet,
Zatańczymy razem, by wszyscy wiedzieli,
Jak zmieniamy się w innych ludzi.

Ja już tańczę sobie, we własnej głowie,
Teraz czas na parkiet to przenieść.

Chodź ze mną tańcz, na zielonym,
Czy złotym parkiecie.

Chodź ze mną i tańcz,
Skończmy z tą naszą,
Nieśmiałą miłością.

Chodź tańcz,
Niech ogień zapłonie,
Wielki ogień z parkietu niech bucha.

Chodź ze mną na parkiet,
Zatańczymy razem,
Do końca tej nocy.

5.01.2020
Pozdrawiam!

30.11.2019

Rytuał opuszczania głów.

Dziś wiersz o tych, którzy potrafią mamić, wykorzystywać innych pod złudnym płaszczem pseudo religii (albo wykorzystując prawdziwe wierzenia do swych niecnych celów).

,,Rytuał opuszczenia głów"

Głowy powoli chylą się w rytm,
Magicznych dźwięków bębna,
Potem głos maga czy kogoś w tym stylu,
Napełnia wszystkich nadzieją.

Głowy w dół szybko mkną jak kolejka,
Wszyscy mówią tak samo,
Mag czy też ktoś w takim stylu,
Zarządza teraz myślami.

Raz, dwa, dawajcie swoje pieniądze,
Do dna kieszenie opróżnię,
W mózgu zaszczepię tragedii ziarno,
Nic już nie będzie jak dawniej.

Chodźcie tu do mnie, wszyscy w kolejkę,
Wyjaśnię wszystko, co jest nie jasne,
Świat cały Wam dziś wytłumaczę.

Głowy spuszczone, usta skrzywione,
Magiczne mamroczą słowa,
Mag czy też ktoś w tym rodzaju,
Ma już nad nimi władzę.

Głowy spuszczone, oczy nie widzą,
Umysły nie chcą wiedzieć,
Co może mag czy ktoś w tym rodzaju,
Zrobić z dobrym człowiekiem.

1.04.2019
Pozdrawiam!

21.11.2019

Ponad wszystkimi.

Dziś wiersz o tym jak ofiara może po pewny czasie znaleźć drogę do zemsty. A także jak silna może być chęć odwetu za dawne krzywdy.

,,Ponad wszystkimi"

Jestem ponad wszystkimi,
Wielka i nie do dotknięcia,
Można powiedzieć, że jestem poza,
Czasem i przestrzenią.

W ręku jednym miecz wielki,
W drugim ręku waga,
Ważę wpierw winy wszystkie,
A potem wymierzam kary.

W przeszłości słowa raniły,
Pięści krwią malowały,
Dziś nastał czas zapłaty.

Strzeżcie się wszyscy źli,
Co innych chcą zniszczyć łatwo,
Czas zemsty, okrutna godzina,
Zapłata będzie wspaniała.

2.07.2019
Pozdrawiam!

12.10.2018

Jak powstają gwiazdy.

Dziś wiersz inspirowany po raz sam nie wiem który obrazem.

Dla S.J.

,,Jak powstają gwiazdy"

Jak powstają gwiazdy zapytacie,
Spieszę z dokładną odpowiedzią,
Zajmuję się bowiem ich tworzeniem.

Najpierw za pomocą astro-pompki,
Ściągam z nieba zużyte gwiazdy,
Ściskam je w aspero-mixie,
By wydobyć samą esencję.

Następnie w formach trzymam,
Przez dobę albo ciut dłużej,
Przyszłe ciała niebieskie,
Na koniec potrzeba malunku.

Specjalną farbą podkreślam,
Znaczenie poszczególnych gwiazd,
Gotowe na niebo wysyłam,
By drogę wskazywały Wam.

Na podstawie Remedios Varo ,,Star Maker".

9.06.2018
Pozdrawiam!

31.07.2018

Przemiana.

Dziś nietypowo, bo daję swoje nowe opowiadanie. 


Przemiana.

Pamiętam mniej więcej kiedy zdecydowałem się na przemianę. Musiało to być jakoś na jesieni. Znów myśli zaczęły pokrywać się czernią, beznadzieja wchodziła w każdą synapsę. Do tego w telewizji kobieta prezentująca wszelakie treści ciągle pluła jadem. Reagowałem na nią niemal alergicznie, chciałem jej coś powiedzieć, jednak nie usłyszałaby mnie na pewno. Zmęczony tym wszystkim co działo się wtedy na świecie podjąłem ostateczną decyzję, chcę przemiany. Dodatkowym bodźcem było moje wielkie lenistwo, czasem nawet nie miałem chęci zrobić sobie kanapki.

Początek przemiany pamiętam jak przez mgłę, nawet przyznam się, że było to miłe. Siedziałem sobie na kanapie, nie myślałem o niczym szczególnym. Świat przechodził koło mnie, wszystko działo się już właściwie poza mną. Kolejny etap był już nieco bardziej męczący, żołądek domagał się jedzenia, pragnienie także dawało mi się we znaki. Przeczekałem jednak i to, zacisnąłem zęby, wmówiłem sobie, aby zaczekać jeszcze parę dni, wtedy metamorfoza się zakończy.

Kilkanaście dni po pierwszych problemach byłem jakby poza sobą. Wszystko działo się już zupełnie poza mną, głos denerwującej mnie prezenterki nie robił już na mnie wrażenia. Nawet w pewnym stopniu cieszyłem się na te spotkania z nią. Ona cała rozgorączkowana próbuje przekonać mnie o tym jak nowy ład na świecie wpłynie pozytywnie na wszystkich. A ja siedziałem spokojnie na kanapie, w pozycji w jakiej rozpocząłem realizację planu, nic, zupełnie nic mnie nie obchodziło.

Któregoś popołudnia poczułem znacznie mocniejsze oddzielenie się mojego ,,ja”, duszy czy jakby ten byt inaczej nazwać od ciała. Początkowo nie wiedziałem jak można przemieszczać się w inne rejony kraju, a nawet poza granice. Stopniowo odkrywałem dalsze miłe strony tej możliwości, wypuszczałem się na coraz dłuższe wojaże. Niestety wielkim minusem, wadą niesamowicie wielką była konieczność wracania do ciała o określonej godzinie. Zwykle czułem lekkie mrowienie gdzieś w środku mego ego, wtedy wiedziałem już, że czas kończyć rozpoczęte swawole i wracać do ciała. W końcu przemiana ta nie była dokończona, dlatego pewne aspekty wyjścia na astralne wędrówki były dla mnie poza zasięgiem.

Po jakimś miesiącu od zakończenia przemiany pomyślałem sobie jak fajnie byłoby, jakbym został wystawiony w muzeum. W końcu rzadkością jest możliwość obserwowania na kimś jeszcze w miarę żywym, tego co metamorfoza spowodowana lenistwem może zrobić z ciałem. Pewnie po umieszczeniu w szklanej gablocie zostałbym podpięty pod masę przewodów, prowadzących do różnych urządzeń. W końcu strata takiego eksponatu byłaby dla muzeum czymś okropnym. Poza tym zwiedzający mogliby przystawać i podziwiać jakie zmiany zaszły w ciele takiego lenia jak ja.

Tak proszę Was, teraz mogę wyznać już całą prawdę, by wszystko stało się w pełni jasne. Stałem się mumią z lenistwa. Zasuszyłem się z lekka, moje ciało stało się mieszkaniem dla duszy, które ta mogła opuszczać w dowolnej chwili, by wracać za każdym razem przed północą. Nie zdecydowałem się na zupełną transformację w mumię, może jeszcze przyjdzie mi chęć, by odwrócić ten proces. Pewien profesor z Berlina podobno umie przywracać takie pół-mumie do życia.

Na razie jednak moje lenistwo nakazuje mi zostać w tym stanie.

18.07.2018
 Pozdrawiam!

28.02.2017

Śmierć nad Bałtykiem część 7 i 8.

Rozdział 7. 

Walczakowi znalezienie kliniki zabrało nadspodziewanie dużo czasu. Nie zdziwił się jednak powodom tej sytuacji, w końcu w tym kraju lepiej żyć według z góry ustalonych reguł. Wszedł do małej poczekalni, zapach świeżych igieł świerku podrażnił nos komisarza, musiał bardzo się skupić, by nie kichnąć. Po chwili podszedł do kontuaru, za którym stała blondynka z przyklejonym do ust sztucznym uśmiechem. Przywitała się po czym zaczęła litanię zachęcającą do skorzystania z ich usług. –Proszę pani, przerwał oschle komisarz, chcę się dowiedzieć, czy w tej klinice można dokonać zmiany płci? Recepcjonistka zamilkła w pół tonu, dało się słyszeć jej ciężkie westchnienie. –Nie mogę udzielać takich informacji bez porozumienia z kierownikiem. –Proszę wskazać mi drzwi od jego gabinetu, powiedział Walczak wyciągając jednocześnie legitymację. Blondynka trzęsąc się jak galareta ruszyła po schodach, za nią poczłapał znudzony komisarz. Po otwarciu drzwi dało się słyszeć pomruk rozkoszy. Prawdopodobnie kierownik zabawiał się z którąś z pracownic. –Pani Kasiu! Krzyknął przerażony, przecież mówiłem, by nikogo pani nie wpuszczała. Przeklął przy tym siarczyście, bowiem panienka odskakując od niego wbiła mu w nogę szpilkę. –Proszę się uspokoić, powiedział komisarz, jestem tu w sprawie służbowej, za dziesięć minut mnie nie ma, może pan wtedy wracać do swoich uciech. –Kim pan jest, że wchodzi bez zapowiedzi?! Legitymacja błysnęła przed oczami kierownika. –Won! Krzyknął do pracownic, które czmychnęły jak najszybciej mogły na swoich osiemnastocentymetrowych szpilkach. –Co sprowadza pana posterunkowego w moje skromne progi? Czyżby policja szykowała nowy rodzaj sił? Figlarny uśmiech zastygł kierownikowi na ustach, gdy Walczak zerwał się i zbliżając twarz do twarzy tamtego wycedził: -Po pierwsze jestem komisarzem, po drugie ja tu zadaję pytania, a po trzecie nie chcesz mieć na karku Inspekcji Pracy? Kierownik zapadł się w swój skórzany fotel. –Przepraszam, nie znam się na tych wszystkich sprawach związanych ze stopniami w policji. Walczak udał, że nie słyszy skomlenia kierownika. –Czy operowała się u was niejaka Joanna Krawczyk, później nazywała się Janusz Wojtczyk? Kierownik przełknął ślinę. –Nie wiem czy mogę mówić o tak prywatnych sprawach bez odpowiednich papierów, zła mina komisarza naprowadziła go na dobry tor wypowiedzi. Wydaje mi się, że nazwisko to jest mi znane, jednak muszę zejść do archiwum, by mógł pan zorientować się szerzej w sprawie. Walczak skinął głową, po czym polecił kierownikowi wrócić w ciągu pół godziny, inaczej zawiadomi Inspekcję o traktowaniu podwładnych. Tamten spędził w archiwum może dziesięć minut, po których wrócił z naręczem aktówek. –Proszę panie władzo, tu są wszystkie dokumenty od przyjęcia pacjentki na wstępne badania, aż po wypis kończący procedurę. 

Rozdział 8. 

Nasz bohater w żołnierskich słowach pożegnał kierownika, dając mu do zrozumienia, że potrzebuje kilku godzin na zapoznanie się z aktami. Tamten z fałszywym uśmiechem zgodził się udostępnić swój gabinet na nieograniczony czas. Walczak po odprawieniu kierownika wzrokiem zagłębił się w lekturę dokumentacji medycznej. Po dwóch godzinach wiedział mniej więcej jakie relacje panowały w domu Joanny, gdy powiedziała rodzicom o swoim zamiarze. Po wylewie matki została siłą wyrzucona przez ojca na bruk. Nie mając oparcia w nikim z rodziny musiała zwrócić się w stronę ciemnej strony miasta. Komisarz domyślił się w jaki sposób musiała zarabiać na swoje utrzymanie, a także na oczekiwany zabieg, który miał zmienić jej życie. Przy dokumentach dotyczących odwyku Joanny nie wytrzymał. Wstał nagle wydając z siebie niepohamowany krzyk rozpaczy. Krzyk jaki mogła wydawać ta dziewczyna, uwięziona w ciele przeciwnej płci. Wybiegł z biura kierownika, skierował się na dół, do recepcji. Dopiero tam po kilku głębszych wdechach i policzeniu do dziesięciu mógł pożegnać się z recepcjonistką i ruszyć do auta. 

Pozdrawiam!

29.01.2017

Dr Jekyll i Mr Hyde.

Dziś wiersz inspirowany w jakimś stopniu dziełem Stevensona.

,,Dr Jekyll & Mr Hyde

Z rana normalny jeszcze,
Jak wszyscy ludzie na Ziemi,
Uprzejmy, grzeczny i czysty.

Lecz gdy Księżyc się pojawi,
Zmieniam się nie do poznania,
Tylko trzy rzeczy w głowie,
Kobiety, wino i śpiew.

Rano nic nie zostaje,
W pamięci pustka zieje,
Tak zwykle mi się dzieje,
Od piątku po niedzielę.

25.05.2016
Pozdrawiam!

29.09.2016

Przemiana.

Dziś wiersz o tym, jak pozory mogą czasem mylić, a także o tym jak zmieniamy się pod wpływem otoczenia.

Dla S.J.

,,Przemiana

Na co dzień, od ósmej do szesnastej,
Przeliczam wpłaty bankowe ludzi,
Jednak tak z raz na miesiąc,
Przechodzę na koncercie przemianę.

Jako pierwszy wodzirej rozkręcam,
Wielki młyn, pogo pod sceną,
Wszystko i wszyscy w kurzu,
W muzyce,
W emocjach.

Następnego dnia znów,
Porządny, pod krawatem,
Liczę pieniądze ludzi z banku.

14.01.2016
 Pozdrawiam!