Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

8.10.2024

Świętokradztwo.

Utwór zainspirowany sztuką. 

,,Sacrilege"

W tle wieki mówią do nas,
Pamiątki dawnych ludów,
Rzeźby ich bóstw,
Wierzenia zapisane w kamieniu. 

A my, a my weszliśmy tu,
Do kraju tego,
Żeby pokój nieść,
Żeby ropę brać,
Żeby bogacić się tylko. 

Kontrolujący nie widzą nic,
A my, a my niszczymy historię,
Broń oparta o mur,
Pamięć, historia,
Zdeptane. 

23.06.2024
Pozdrawiam!

19.06.2024

Wspomnienie.

Wiersz powstały na bazie sztuki i rozmyślań ogólnych o historii, przeszłości itp. 

,,Wspomnienie"

Z oddali widziałem,
Widziałem jak zbliża się do mnie,
Zadziwiająca postać.

Wspomnienia z działań,
Jako żołnierz pruskiej piechoty,
Wróciły do mnie,
Wszystko odżyło. 

Postać w pikielhaubie,
Zbliżyła się do płotu,
Teraz widzę,
To Śmierć,
To Śmierć po mnie przyszła. 

12.03.2024
Pozdrawiam!

17.04.2024

W pracowni (Echa historii).

Wiersz powstały na bazie podziwiania sztuki i luźnych skojarzeń dotyczących powtarzalności pewnych zjawisk. 

,,W pracowni (Echa historii)"

Artysta siedzi w swej pracowni,
Za oknem echa historii,
Globus i dziennik we krwi skąpane,
Asystent skrywa to pod czapką. 

Artysta siedzi w swej pracowni.,
Za oknem słychać echa wojny,
Krew z globusa i dziennika,
Zdobi artysty,
Piękną głowę.

8.02.2024
Pozdrawiam!

3.03.2024

Dwadzieścia małych cygar.

Wiersz powstały pod wpływem rozmyślań o Kubie, cygarach i luksusie. 

Dla S.J. 

,,Dwadzieścia małych cygar"

Dwadzieścia małych cygar na stole,
Ich brąz odcina się od bieli ścian,
Przywodzi na myśl ulice,
Zakamarki Hawany. 

Bananowce, a z przodu wille,
Stylowe, widzące wszystko,
Co przez wieki się działo. 

Dwadzieścia małych cygar na stole,
Podróż mentalna,
W mojej głowie. 

23.12.2023
Pozdrawiam!

29.02.2024

Duma w sercu moim.

Wiersz zainspirowany po części sztuką, a po części rozmyślaniami nad historią religii. 

,,Duma w sercu moim"

Wasza świątobliwość niech zaszczyci swym okiem,
Dokonania na piśmie zawarte, moje dokonania,
Skromnego inkwizytora z Kolonii. 

Na pierwszej stronie dokonania,
Spaleni na stosie, stronnicy Szatana,
Druga strona, wiedźmy przeokropne,
Trzecia to ich poplecznicy,
A na czwartej, proszę świątobliwości,
Coś, co wlewa dumę w moje skromne serce,
Lista spalonych, szatańskich ksiąg. 

Papież wziął pergaminy, popatrzył przez chwilę,
Po czym pstryknął palcami,
Zabrali mnie, zabrali, 
Największego inkwizytora z Kolonii, 
Zabrali, aby spalić na stosie. 

Papież wstał, przeszedł dwa kroki,
W lektyce złożył swoje ciało,
Pomyślał o mijającym dniu,
I o dumie, w swoim strasznym sercu. 

12.07.2023
Pozdrawiam!

12.10.2023

Tenochtitlán.

Utwór powstał pod wpływem myśli o Aztekach, ich stolicy i ogólnej biegłości w wielu dziedzinach nauki. 

,,Tenochtitlán"

Szedł ze mną długie dni,
Szedł, nie uskarżał się na nic,
Doszliśmy w końcu do rzeki,
A on, jak nigdy nic,
Rozchylił poły koszuli. 

A tam, na skórze tatuaż,
Mapa, dziwne ulice, kanały,
Już przenoszę się w przeszłość.

On kładzie się na ziemi, 
Mapa przeradza się w rzeczywistość,
Tenochtitlán,
Aztecka stolica.

Widzę wszystko, dawne, zapomniane miejsca, 
Ludzi widzę dawnych, dziwnych nieco. 

Wtem, siekiera z kamienia,
Leci w moją stronę,
Budzę się,
Bezpiecznie w hamaku. 

12.07.2023
Pozdrawiam!


13.08.2023

Holofernes (Przypadkowe skojarzenia).

Dziś wiersz będący zlewem świadomości oraz nawiązaniem do szkicu wiersza, który porzuciłem w połowie (mniej więcej). 

,,Holofernes (Przypadkowe skojarzenia)"

Wrócić do początków istnienia, 
Schować się w ciemnej, magicznej jaskini,
Mmmm...
Marzenia ściętej głowy. 

Holofernes skojarzył mi się,
Mmmm...
Cóż za przyjemne skojarzenia. 

Mury Jerycha, 
Mury Jerozolimy,
Mury Hebronu,
Mury największych miast,
Runą. 

Głowa Holofernesa straszy,
Z murów,
Polegli skąpani we krwi,
Zachód Słońca na ich martwych zbrojach,
Na ich tarczach złotych,
Nakreśla kolejne marzenia. 

12.05.2023
Pozdrawiam!

31.03.2023

Kamienny Lincoln.

Wiersz o tym, co może nas spotkać jak będziemy przemieszczać się z kamiennym popiersiem kogoś ważnego np. prezydenta Lincolna. 

,,Kamienny Lincoln"

Zabieramy kamiennego Lincolna z nami,
Siedzi sobie spokojnie, nie myśląc o niczym,
Obok ma swoje kufry,
(Chociaż nie wiem czy pochodzą z epoki). 

Jego posągowa postać,
Odcina się od samochodu,
Nowoczesność, nie do twarzy mu z nią. 

Zdjęcie na pamiątkę wydarzenia,
Dziwić się mogą niektórzy. 

17.01.2022
Pozdrawiam!

25.08.2022

Tokio wyobrażone.

Wiersz będący wyrazem moich marzeń o odwiedzeniu tego miasta kiedyś. 

Dla S.J. 

,,Tokio wyobrażone"

Zmrok, a mimo to widać wszystko,
Właściwie tak jak za dnia,
Z każdej strony neon,
Z każdej strony światła jakieś,
Magicznie niemal. 

W każdej żarówce,
Ukryty przekaz, 
Ukryta część historii,
Element tradycji Japonii. 

Z każdym krokiem wiem więcej,
Nieco, wiem coś niecoś,
Już o Tokio,
W wyobraźni chodzę,
Po ulicach, odwiedzam miejsca,
Zadziwiające swym pięknem. 

Może kiedyś zobaczę,
Ile w tym prawdy,
Na żywo. 

21.01.2022
Pozdrawiam! 

10.03.2022

Leżenie 2022.

Czas na tradycyjny wiersz o leżeniu. Tym razem jakby z perspektywą, że to wiersz ostatni w takim tonie. 

,,Leżenie 2022"

Obiecuję czasem sam sobie,
Żeby nie pisać więcej,
Nie rozdrapywać, 
Nie szukać na siłę,
Tylko leżeć.

Leżąc wbijam się w nowe światy,
Coś się otwiera,
Magiczne krainy,
Skąd klucz, gdzie kłódki,
Czy są w nich jacyś dozorcy?

Leżę kolejny rok,
Coraz częściej wstrzymuję oddech.

Patrzcie, patrzcie z bliska,
Śmierć artysty podzielona na kawałki,
Okrutne igrzyska.

Patrzcie, jak artysta ucieka od ciemności,
Jak nie daje się w sobie zagrzebać. 

Leżę, wracam do teraźniejszości,
Myślę, tworzę plany na przyszłość,
Z przeszłości też coś wydłubię. 

O, co za wspaniałe wspomnienie,
Wtedy wszyscy jeszcze byliśmy,
A dziś tylko dwójka została,
Dziwaczne, okrutne leżenie. 

3.01.2022
Pozdrawiam!

18.01.2021

Wiersze. Ewolucja.

Dziś wiersz powstały pod wpływem utworów Marcina Świetlickiego i luźnych rozmyślań. 

,,Wiersze. Ewolucja"

Moje wiersze podlegają ewolucji,
W Kosmos się udaję myślami,
Czasem nawet krótka jakaś,
Trudna do opisania się zdarza.

Potem historia cała,
Oparta na głupocie ludzkiej,
Jeden taki mówiąc bez ustanku,
Niszczy znaczenie słów.

Skręt nagły, w jakiś inny region,
Historia rozwija się w dziwny sposób,
Politycy jako gadające głowy,
Szum ciągły,
Bezsens wszystkiego.

Na koniec Ty, z papierosem w ustach,
Krzywię się jak zawsze (nie lubię dymu),
Jednak idziemy w miasto,
W ciemne, nieco straszne miasto.

W nim odnajdziemy siebie,
W nim odnajdziemy sens.

3.11.2020
Pozdrawiam!

27.10.2020

Parada (ku przyszłości z przeszłością w tle).

Dziś wiersz nawiązujący do historii. 

,,Parada (ku przyszłości z przeszłością w tle)"

Wielu z nas wybrało mundur,
Teraz stoimy na wielkim, specjalnym,
Placu, w oczekiwaniu na spotkanie,
Z wodzem.

Nakreśli w swojej mowie,
Jak połączymy przeszłość i przyszłość.

Będziemy jak starożytni, podbijać,
Inne, słabsze plemiona,
Będziemy wielcy, jak wielkim był Rzym.

Wódz nie powie nam jednak nigdy,
Jak wielką cenę trzeba zapłacić,
Ilu z nas nie wróci do domu,
Ilu ludzi śmierć zabierze,
W najdzikszy ze wszystkich sposobów.

Wódz w końcu sam porzuci wiarę,
W zwycięstwo i wielką przyszłość,
Ucieknie w ramiona Pani,
Nas zostawi, świat spali...

4.08.2020
Pozdrawiam!

24.10.2020

Tworzenie.

Tym razem parę słów o tworzeniu wierszy.  

Dla S.J. 

,,Tworzenie"

Tworzenie to jest słów eksplozja,
Z nicości w świat setkami lecą,
Najpierw w chaosie,
Po chwili w rzędach,
Z nich można sobie łowić wersy.

Jeden po drugim zlepia się,
Wszystko w całości będzie dobre,
To jak rzeźbienie, lecz bez dłuta,
To taka z ognisk wprost historia.

Jak dawniej kilku było ludzi,
Jeden z bębnami, drugi z fletem,
Snuli opowieść, że aż miło,
Skręcali zawsze, gdy tak chcieli.

Teraz poeta nie ma bębna,
Ani kolegi, co ma flet,
Teraz to trzeba w siebie zajrzeć,
By tekst na wiersz wyciągnąć,
Na wierzch.

3.05.2020
Pozdrawiam!

2.04.2019

Ostatnie dni lata.

Dziś wiersz nawiązujący lekko do filmu pt. ,,Ostatni dzień lata".

Dla S.J.

,,Ostatnie dni lata"

Siedząc na plaży zauważyłem,
Jak w moją stronę idzie,
Kobieta, której nie kojarzyłem.

Zaproponowała mi coś na kształt,
Coś jak wzajemna spowiedź,
W końcu nadchodzą już ostatnie dni,
Ostatnie chwile lata.

Opowiedziała mi całe swoje życie,
Wydaje się, że nie pominęła nic,
W szoku siedziałem, nic nie mówiąc,
Patrzyłem tylko na nią.

Odchodząc powiedziała mi,
Żebym jej nie szukał,
Chce znaleźć miejsce,
Na spotkanie z Białą Panią.

11.09.2018
Pozdrawiam!

21.10.2018

Salamanka.

Dziś wiersz powstały z jednej myśli, związanej z nazwą miasta z tytułu.

,,Salamanka"

O pierwszej w nocy w Salamance,
Płoną ogniska, trwają tańce,
Ten wielki rynek w świetle tonie,
Ludzie podpici, w śmiechu giną,
Lecz te ich z wierzchu miłe tany,
Kryją mrok wielki, kryją mary.

Ten, co wywija w górę nogą,
Ma co dzień sny o Wielkim Głodzie,
Tamten przy ścianie ma w pamięci,
Wszystkie wspomnienia, ktoś je święci,
A tamta z boku żyje cudem,
Wszystko ma w głowie,
Idź już z ludem.

Bo wszyscy w tańcu kryją swe rany,
Taniec przenosi w inne światy,
O pierwszej w nocy w Salamance,
O pierwszej w nocy trwają tańce,
Czy zmyją wspomnień trudny bagaż?

Tego nikt nie wie,
Trudna prawda.

15.07.2018
Pozdrawiam!

24.04.2018

Kolejka w sklepie.

Dziś wiersz zainspirowany prawdziwymi zdarzeniami jakie często mają miejsce w pobliskim sklepie. Ludzie tam kupujący zwykle wybierają tyle towaru, jakby zaraz miała nastąpić jakaś zagłada, schodzi się w kolejce wtedy bardzo, bardzo długo.

,,Kolejka w sklepie"

Staję w kolejce,
Sklep super, pod nosem wręcz,
A tam grupa pań,
Dosyć dojrzałych,
Kupuje po ćwierć sklepu.

Można umrzeć za nimi,
Przed nimi nie będziesz,
Trzeba by stanąć przed drzwiami,
Jeszcze o blasku Księżyca.

Taka to sytuacja,
Taka historia,
Jak będę miał kiedyś czas,
Tak jak te panie stanę,
Stanę sobie przed ladą,
Nikt mie nie ruszy.

9.01.2018
Pozdrawiam!

20.09.2017

Przez wzór na dywanie.

Dziś wiersz zainspirowany wzorem na dywanie, który skojarzył mi się z azteckimi artefaktami jakie można podziwiać czy to na zdjęciach, czy w niektórych muzeach.

,,Przez wzór na dywanie"

Patrzę na nieco aztecki wzór na dywanie,
I w tej samej chwili przenoszę się do ich kraju,
Wiele wieków wstecz.

Widzę wielkie piramidy Słońca i Księżyca,
Z tymi małymi pomieszczeniami na górze,
Widzę też stadion w kształcie litery T,
Chyba, gdzie dwie drużyny grają o życie,
Przerzucając piłkę przez malutkie obręcze,
Zawieszone na niebotycznym poziomie.

Idąc na północ docieram do centrum miasta,
Położone jest na jeziorze,
Prowadzi do niego kilka dróg,
Zbudowanych na groblach.

Wśród mieszkańców nie widzę nikogo,
Kto mógłby mi się wydać znajomy,
Ruszam więc do dżungli, może tam znajdę odpowiedzi?

Dżungla wita mnie deszczem,
Nie lubię go do granic,
Lecz idę, mam do załatwienia sprawy.

W chwili nieuwagi odczuwam w nodze ból,
To wąż jadowity mnie dopadł,
Niejasna jest moja przyszłość.

Wtem, do dziś nie wiem czemu,
Obudziłem się ze snu,
Ten wzór na dywanie,
Wywołał dziwnie wizje.

Wychodzę z pokoju,
Nie chcę do tego wracać,
Lecz raz, a dobrze słowa,
Dobrałem w ramy wiersza.

3.08.2017
Pozdrawiam!

17.08.2017

Stary cmentarz.

Dziś wiersz inspirowany pewnym obrazem, na którym obok starego kościoła był równie stary cmentarz (a przynajmniej na takie te obiekty wyglądały).

Dla S.J.

,,Stary cmentarz"

Idąc kiedyś tą naszą alejką,
Co tak ładnie zakręca w las,
Doszedłem do kościoła z drewna,
A przy nim był stary cmentarz.

Wszedłem powoli przez furtkę,
Magia miejsca jak ptak się zerwała,
Nagle czuję jakbym sam żył,
W tych czasach, co powstał cmentarz.

Delikatnie, by nie zburzyć chwili,
Podszedłem do zniszczonej mogiły,
Przy nie stała malutka ławeczka,
Więc przysiadłem sobie na myślenie.

W myślach swoich się zatopiłem,
O tych zmarłych także myślałem,
Wszystko w jedność się połączyło,
Teraźniejszość, przeszłość i przyszłość.

9.07.2017
Pozdrawiam!

19.02.2017

Śmierć nad Bałtykiem część 1 i 2.

Nie wiem czy wlepiłem kiedyś ten tekst, ale nijak nie mogę dojść do ładu z moim blogiem w tej kwestii. Najwyżej zrugacie mnie, że się powtarzam. Mam nadzieję, że opowiadanie to wpłynie w jakimś stopniu na Was, bo chciałem ukazać w nim pewne problemy jakie mamy w Polsce (choć pewnie na świecie też są jeszcze miejsca, gdzie dochodzi do takich sytuacji). Co ciekawe tekst zacząłem pisać bodajże w wakacje, w pewnym momencie przestało mi iść pisanie. Zakończyłem to opowiadanie dość niedawno, jakoś na początku jesieni w dwa wieczory.

Rozdział 1.

Komisarz Jan Walczak jak zwykle szedł promenadą w kierunku zachodzącego Słońca. Dziwił się czemu władze miasta pozwalają na zalew tandetnych pamiątek znad morza, które wyglądają z każdego namiotu i stanowiska handlowego. Komisarz był właściwie po służbie, została mu tylko jedna wizyta, u swojego szwagra, ostatniej mendy społecznej w celu wyjaśnienia pewnej kradzieży na stacji paliw. Jednak przed tą, dość nieprzyjemną rozmową postanowił coś zjeść. Kierował już swoje kroki w stronę budki z kebabem, jednak misternie wymyślony plan zaburzył dźwięk telefonu. Na plaży znaleziono ciało. Komisarz Walczak został uznany przez dyspozytora za policjanta znajdującego się najbliżej, jednocześnie z odpowiednimi kwalifikacjami. Chcąc nie chcąc nasz bohater musiał udać się na plażę.

Rozdział 2.

Doszedł tam dość szybko, miejsce domniemanej zbrodni znalazł bez trudu. Ciało zostało odgrodzone za pomocą parawanów przez ratowników WOPR. Jan od razu przeobraził się we wzorowego glinę, sięgnął do kieszeni w koszuli należącej do ciała, by dowiedzieć się kim jest denat. W kieszeni nie znalazł nic wartego uwagi, jedynie karta z miejskiej biblioteki wydała się mu czymś ważnym. Szkopuł w tym, że imię i nazwisko nijak nie pasowały do leżącego w piachu, sinego mężczyzny. Widocznie szedł do biblioteki po książki dla swojej ukochanej lub innej kobiety na przykład z rodziny-pomyślał komisarz. Odłożył kartę do foliowego woreczka, jako poszlakę i sprawę do zbadania w wolniejszej chwili. W tym samym momencie przybyła na miejsce ekipa techników, Walczak nie za bardzo lubił tych ludzi, szczególnie tego lekarza sądowego- Nowaka. Zacisnął zęby, by w czasie referowania im co się dowiedział nie obrazić żadnego z tych palantów. Oczywiście Nowak jak to miał w zwyczaju zaczął kręcić nosem, a to ratownicy WOPR niezbyt dobrze zabezpieczyli miejsce (domniemanej) zbrodni, aż po narzekanie na jakość policyjnej kawy w termosie podanym przez Walczaka. Na szczęście ekipa jakby czuła co się szykuje i po pobieżnym sfotografowaniu wszystkich podejrzanych rzeczy i zabezpieczeniu ciała ulotniła się jak kamfora. Walczak mógł w końcu odetchnąć pełną piersią. I ruszyć w poszukiwaniu rozwiązania tej zagadkowej śmierci.

Pozdrawiam!

5.01.2017

Improwizacja 1.

Dziś wiersz, który powstał w 2017, składa się na pewnego rodzaju cykl wierszy, które razem stworzą pewną historię.

,,Improwizacja 1"

Zaczynam wszystko o zera,
Tu tak pusto i cicho, nagle z tyłu,
Światła wielkie i brawa,
To impreza Ahmeda sułtana,
Niemal jak Oscarowa gala,
Znikam więc, szybko się oddalam.

Jestem w mieście, wszyscy ludzie mnie cieszcie,
Potem rikszą zawieźcie na przedmieście,
Do wesołego miasteczka,
Tam z mym Mistrzem,
W pojedynku na słowa padnę,
I za szybko nie wstanę,
Więc bierzcie,
Moje wiersze dla siebie ku uciesze,
Bo ja leżę, a historia początek tu bierze,
Swój początek-nowy wątek,
Też bierze.

1.01.2017
Pozdrawiam!