Dziś wiersz powstały z frazy powtarzanej wielokrotnie w treści. Czasem mam momenty, gdy wymyślam kawałek tekstu, który rozrasta się w dość dziwaczny sposób.
Dla S.J.
,,Coś się dzieje"
Dłonie kreślą dziwne symbole,
O! Ludzie,
Chyba płonę.
Wznosi mnie wiatr do chmur,
Znikam, by znów się połączyć,
Sam w sobie i poza mną,
Coś się dzieje ktoś powie.
Dłonie kreślą dziwne symbole,
O! Ludzie,
Patrzcie jak płonę.
Wyżej, wyżej od każdego jestem,
Coraz dziwniej wszystko wygląda,
Kształty zmienne, gdy głowę schylam,
Inne już, gdy ją podnoszę.
Dłonie kreślą dziwne symbole,
O! Ludzie patrzcie jak płonę.
Garść popiołu została po mnie,
Życie w skrócie, życie po życiu,
Chmury przyjmą takiego gościa,
Noga dynda, droga tak prosta,
W dłoni trzymam malutki flet,
Tuman pyłu grający jazz.
Znów złożony w całość się staję,
Gram melodię, dla nich to mało.
Znów dłonie kreślą symbole,
Krzyk odległy, bardzo się boję,
Znów zamieni mnie ogień w popioły,
Wstanę z nich, podniosę swą głowę.
Flet do ręki wezmę fikuśny,
Fałsz za fałszem niesie się w puszczy,
W dżungli miasta albo i życia,
Idę grając, ot tajemnica.
Dziwne dłonie nie kreślą symboli,
Śpię spokojnie, już się nie boję.
16.03.2019
Pozdrawiam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płomienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płomienie. Pokaż wszystkie posty
19.10.2019
17.09.2017
Sytuacja wieczorna.
Dziś wiersz o tym co pewnego dnia zobaczyłem w mieszkaniu naprzeciwko. Chodzi o dość duży plakat/obraz przedstawiający jakąś znaną modelkę (chyba). Zastanowiłem się o co może chodzić i stąd ten wiersz.
Dla S.J.
,,Sytuacja wieczorna"
Stoję przy oknie, odwrócony plecami do niego,
Stoję i kamienieję,
Stoję i płonę.
A w mieszkaniu naprzeciwko
Ona, można rzec na tapecie,
Ten ludzki, kosmiczny krzyk,
Apokalipsa mody,
Armagedon uczyniono,
Jej za życia.
Ołtarzyk, albo miejsce inspiracji,
Kto w sumie to wie?
Mi to i tak nie jest potrzebne,
Skoro stoję wieczorem i płonę,
Mi taka wiedza niepotrzebna,
Bo jak kamień jestem,
Stoję-płonę.
18.04.2017
Pozdrawiam!
Dla S.J.
,,Sytuacja wieczorna"
Stoję przy oknie, odwrócony plecami do niego,
Stoję i kamienieję,
Stoję i płonę.
A w mieszkaniu naprzeciwko
Ona, można rzec na tapecie,
Ten ludzki, kosmiczny krzyk,
Apokalipsa mody,
Armagedon uczyniono,
Jej za życia.
Ołtarzyk, albo miejsce inspiracji,
Kto w sumie to wie?
Mi to i tak nie jest potrzebne,
Skoro stoję wieczorem i płonę,
Mi taka wiedza niepotrzebna,
Bo jak kamień jestem,
Stoję-płonę.
18.04.2017
Pozdrawiam!
30.12.2016
Moja wina.
Dziś wiersz o tym jak czasem siadam i zaczynam bez większego sensu zastanawiać się nad swoim postępowaniem. Myślę wtedy o tym czy czasem nie zrobiłem czegoś nie tak, kogoś nie uraziłem w jakimś momencie dnia itp. itd.
,,Mea culpa”
To moja wina, moje
dzieło,
To moje słowo tak
bolało,
To ja ten wielki błąd
zrobiłem,
To wszystko, wszystko
moja wina.
Tak się zadręczam
wraz z myślami,
Co najmniej raz na
jeden miesiąc,
Szukam swej winy
gdzie jej nie ma,
Bo nie ma prawa tam jej
być.
Tak zagubiony
leżę-płonę,
Znicz olimpijski przy
mnie gaśnie,
Nie wiem co robić,
Przestać myśleć,
A może dać swą głowę
spalić?
To moja wina także
jest,
Że słowa tak ukryte
płyną,
Leżę sam sobie,
Leżę-płonę,
Nie wiem jak skończę,
Nie wiem co zrobię.
5.09.2016
Pozdrawiam!
13.08.2015
Palenie/papierosy.
Dziś znów powraca temat palenia/papierosów. Uważam, że palenie to jakby palenie pieniędzy, tylko nie bezpośrednio. Przecież kasa jaką wydaje palacz na paczkę fajek nigdy nie przyniesie mu nic więcej niż tylko chwilową ulgę w nałogu. Lepiej kupić płytę czy książkę, można sięgać po nie raz po raz, zawsze są, zawsze istnieją. A przy papierosie dochodzi się do ,,żółtego" i koniec.
,,Palenie/papierosy"
I
Spaliłem w życiu stos pieniędzy,
Płomień pełzał niespiesznie,
Wysoki na cztery metry.
II
Z każdym kolejnym papierosem,
Wypalam cząstkę duszy,
Po wielu dziesiątkach lat,
Duszy zostanie fragment,
Wypalę papierosa-Śmierć-Koniec,
Nie wypalę-także Śmierć,
Nie można żyć z jednym kawałkiem,
Duszy.
III
Uniosę się z dymem wysoko,
Me usta w kółko złożone,
Wypchną mnie w elementach,
W atomach,
W Kosmos,
W planety,
Do nieba.
Miał rację Świetlicki Marcin,
Palenie to ciągła wojna,
Niszczenie wzajemne człowieka,
Lecz także i papierosa.
12.06.2015
Pozdrawiam!
,,Palenie/papierosy"
I
Spaliłem w życiu stos pieniędzy,
Płomień pełzał niespiesznie,
Wysoki na cztery metry.
II
Z każdym kolejnym papierosem,
Wypalam cząstkę duszy,
Po wielu dziesiątkach lat,
Duszy zostanie fragment,
Wypalę papierosa-Śmierć-Koniec,
Nie wypalę-także Śmierć,
Nie można żyć z jednym kawałkiem,
Duszy.
III
Uniosę się z dymem wysoko,
Me usta w kółko złożone,
Wypchną mnie w elementach,
W atomach,
W Kosmos,
W planety,
Do nieba.
Miał rację Świetlicki Marcin,
Palenie to ciągła wojna,
Niszczenie wzajemne człowieka,
Lecz także i papierosa.
12.06.2015
Pozdrawiam!
29.03.2015
Odganianie.
Dziś wiersz-wariacja na przeróżne tematy. Po prostu takie obrazy zaczęły pojawiać się w mojej głowie, zapisałem je i tak powstał ten wiersz.
,,Odganianie"
Papierosem odganiam mroki średniowieczne,
Rozpalam ognisko,
Już pomarańcz płomieni,
Sięga trzech metrów.
Papierosem odganiam myśli,
Ich natłok zniekształca spojrzenie,
Dym wyciąga wszystko,
Na światło dzienne,
Ono wypala zło,
Do kości.
22.03.2015
Pozdrawiam!
,,Odganianie"
Papierosem odganiam mroki średniowieczne,
Rozpalam ognisko,
Już pomarańcz płomieni,
Sięga trzech metrów.
Papierosem odganiam myśli,
Ich natłok zniekształca spojrzenie,
Dym wyciąga wszystko,
Na światło dzienne,
Ono wypala zło,
Do kości.
22.03.2015
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)