,,Apel po zachodzie Słońca"
Zakopmy w końcu topór wojenny,
Fajka pokoju czeka,
Ogrzewa miejsca, tam w hotelu,
,,Biała owieczka", tam czekam.
Czekam w oparach absurdu,
(Z papierosa, czyżby?),
Liczę na dobrą rozmowę,
Choć po indiańsku nie umiem.
To wiem na pewno,
Kowboje i Indianie muszą,
Być równi.
Słońce zachodząc dało mi znak,
W całości go nie zrozumiesz.
5.03.2017
Pozdrawiam!