Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino. Pokaż wszystkie posty

30.10.2022

Pour de Chirico.

Dziś nawiązanie do artysty Giorgio de Chirico.

,,Pour de Chirico"

Nalej mi tego wina odrobinę,
(Widzę, jakieś nie znane mi),
Nalej tak na spód kieliszka tylko. 

Wino de Chirico,
Przyniesie ze sobą mistycyzm,
Tajemnicę pewną,
Połączoną i wywodzącą się,
Z jego nazwy. 

Malarz, 
W winie,
Transmisja,
Przekształcenie pijących,
W artystów. 

22.09.2022
Pozdrawiam!

3.01.2022

Na kształt mumii.

Autoironiczne ujęcie moich strachów i obaw. Nie mówiąc o pewnych skłonnościach do okazjonalnej jazdy na maksa. 

,,Na kształt mumii"

Usnąłem sobie nieostrożnie,
W pewnej kawiarni przy rynku,
Nic nie zapowiadało grozy,
Zrobienia ze mnie mumii.

Otwieram oczy, co widzę, ciemność.

Dookoła widzę, strach tylko wielki,
Nic więcej, zaczynam drzeć się,
Jak dziki.

Wieko otwiera się wolno, światło wpada,
Jak razi!

Ktoś odskakuje, też krzyczy,
Wstaję, wychodzę ze skrzyni.

Wszystko to wina ludzi, gdy zobaczyli,
Jak piję, wszyscy wkoło wszak wiedzą,
Jaką mam słabą głowę.

Po chwilowym nokaucie, ze strony,
Kieliszka z winem, uznali za świetną,
Zabawę, by zrobić ze mnie mumię.

Po kilku tygodniach wahania,
Zgodziłem się na ich prośby,
Od jutra gram dla nich mumię,
A oni płacą mi sporo.

3.12.2020
Pozdrawiam!

23.06.2021

Nagłe wspomnienie.

Impresja związana z czymś co nazywamy nagłym wspomnieniem, pod wpływem jakiegoś impulsu. 

,,Nagłe wspomnienie"

Nagle, wspomnienie do mnie przyszło,
Jak razem, we troje chyba,
Siedząc po turecku na dywanie,
Słuchaliśmy czegoś,
Czy to nie były czasem,
Jakieś zapomniane nagrania,
Bluesmanów z delty Missisipi. 

Nie pamiętam dokładnie,
Wiem tylko, że miałaś papierosa w ręku,
Czerwień ust skąpana w dymie,
Cóż za wspaniały widok. 

Reszta w rękach kieliszki miała,
W nich najlepsze wino, jakie można,
Za dwadzieścia złotych dostać.

Snobizm z nas się wylewał. 

Rozmowy na temat filozofii, poezji,
Muzyki zaangażowanej w każdy sposób,
Oddalanie się w dymie papierosów. 

Nagłe wspomnienie,
A teraz powrót do normalności. 

16.03.2021
Pozdrawiam!

2.04.2020

Ucieczka z tego świata.

Wiersz o ostatecznej ucieczce z tego świata.

,,Ucieczka z tego świata"

Zaprosiła do siebie znajome,
Przygotowała najlepsze przekąski,
Z całego świata.

Wznosi puchar wypełniony winem,
Szepcze coś pod nosem.

Wychyla napój duszkiem,
Świat powoli znika,
Staje się daleki,
Staje się zimny jak co dzień.

Spada w czeluść,
Już nic nie czuje.

Znajome żegnają ją,
Długimi, okropnymi krzykami.

1.12.2019
Pozdrawiam!

16.02.2020

Gdy brak pomysłów.

Dziś wiersz łączący w sobie teksty Witkacego i zlew świadomości.

Dla S.J.

,,Gdy brak pomysłów"

,,Nic do głowy nie przylata,
Trata-ta-ta,
Trata-ta-ta".

Napisane w Konstancinie,
Z takim rymem nikt nie zginie,
Wszystko dzieje się za szybko,
Piękne dzięki moja rybko,
Trzeba zmienić czasem styl,
Brak pomysłu?
Zmień się zmień!

Dzisiaj idąc po bulwarze,
Och, jak każdy o tym marzę,
Słońce, wino i kobiety,
Zadbaj o nie, będziesz święty.

Złość piękności szkodzi mocno,
Więc na bal wychodzi złoto,
A ja z nią jak pachołek,
Siadam z dala, marny koniec,
Nagle wszystko się zmieniło,
Czuć coś dziwnie spalenizną,
Och, kobiety, och to wszystko,
Czas zakończyć życie płytko.

Jutro będę nieprzytomny,
Trochę chory, trochę zdrowy,
Patrzę w rzeki toń wspaniałą,
Ktoś tam z falą bije brawo,
Patrzę znowu, to już koniec,
Płynie do mnie ten parowiec,
A na statku jest mój tatko,
Jako bosman, ważna szycha,
Już nikt przy nim nie oddycha.

Nagle trzaski, huk okropny,
Budzę się oblany potem,
To był sen, przedziwna mara.

Pora zajrzeć do sąsiada,
Z nim pomówię o tych treściach,
Popijając coś od teścia,
Sen zanika już powoli,
Wszystko staje się normalne,
Teraz znów poczekam sobie.

Nowy pomysł,
Weź zapomnij!

16.11.2019
Pozdrawiam!

8.07.2019

Samoloty nad miastem, cz. I, rozdziały 7-8.

7.
Czekanie na autobus umilili mi panowie, których jedną z głównych rozrywek jest zaglądanie do kieliszka. Przedmiotem ich debaty było to czy lepsza jest Amarena brzoskwiniowa czy zwykła. Stanęło na tym, że jeden z tych panów namówił dwóch pozostałych do spróbowania tego trunku o smaku owocowym. Zaznaczył, że plusem jest niska cena, jedynie 3.99 za butelkę. Po przyjeździe mojego autobusu z niedowierzaniem patrzyłem, jak smakosze pakują się do środka przede mną. Na moje szczęście zdecydowali się objąć w posiadanie tylną część pojazdu, co uwolniło mnie od ich ducha jak i ewentualnych zaczepek. Niemal od razu zauważyłem bardzo miło wyglądającą dziewczynę. Była nieco inna od tych dziewczyn pokazywanych w reklamach, mówiąc krótko była zbudowana jak należy. Nie wiedzieć czemu na jej twarzy gościł pewnego rodzaju smutek. Od razu pomyślałem, że może pożegnała akurat kogoś przed długą podróżą. Mój mózg podpowiadał mi, idź do niej, przedstaw się, spytaj się czemu tak fajna dziewczyna tak się smuci. Jednak moje ciało odmówiło współpracy, schowałem się w sobie, zamknąłem można powiedzieć na trzy spusty i nie zdecydowałem się podejść do tej dziewczyny. Skrępowany i zażenowany własną nieudolnością wyszedłem na najbliższym przystanku. Nie wiedziałem, że mogę ściągnąć na siebie nowe kłopoty.

8.
Wysiadłem bowiem w okolicy stadionu jednej ze znanych drużyn piłkarskich[1]. Co ciekawe nie przypominałem sobie, by tego dnia miał odbyć się jakiś mecz tejże drużyny. Jednak parę szybkich, męskich zwrotów skierowanych do mnie i dotyczących mojego zakłopotania sprowadziły mnie na ziemię. Wokoło mnie zaczął rosnąć tłum kiboli, przystrojonych w klubowe szaliki, w rękach kilku z nich lśniły kastety, nabijane sporymi złotymi guzami pierścienie i tym podobna mała broń. Jeden z nich, niski, łysy grubasek podskoczył do mnie i zadał fundamentalne pytanie o aktualny skład drużyny. Wcześniej używając mało parlamentarnych słów spytał się mnie za kim jestem. Wydusiłem z siebie będąc pod ostrzałem wzroku pozostałych, że jestem właśnie za ich ulubioną drużyną. Po chwili zdałem sobie sprawę, że jedyne nazwiska piłkarzy jakie znam z tego klubu odnoszą się raczej do przeszłości. Zacząłem szukać w pamięci jakichś tytułów z gazet, nagłówków z Sieci, czegokolwiek co można uznać za koło ratunkowe. Nic takiego nie przyszło mi do głowy. Mały zażartował sobie ze mnie brzydko, że najpewniej jestem za W.K[2]. Nie zdążyłem nawet złożyć ust do odpowiedzi, gdy w moim kierunku poleciała pierwsza dłoń uzbrojona w pierścienie. Ledwo uchyliłem się od ciosu, kucnąłem, po czym jak najszybciej umiałem wyprostowałem się i z impetem przedarłem się przez ścianę złożoną z kiboli. Zacząłem biec jak najszybciej tylko potrafiłem, za sobą słyszałem już sapanie tamtych, a także ich krzyki, z których najmniej wulgarne to chyba łapać frajera. Z bijącym sercem wbiegłem po kilku schodach, na coś w rodzaju tarasu, tamci chyba nieco ustali, przygaszeni wypitym alkoholem. Nie byłem jednak do końca bezpieczny, Mały od którego wszystko się zaczęło nie dawał za wygraną. Wysforował się zdecydowanie, na jego  ustach gościły zaś obietnice co mi zrobi, gdy mnie dorwie. Na moje szczęście dotarliśmy do dość długich i krętych schodów, wiodących do Zamku, w którym stworzono muzeum sztuki z XX i XXI wieku. Mały wyraźnie osłabł na schodach, ja też nie zyskałem jakiejś wielkiej przewagi, jednak jednoczesny bieg po schodach i krzyki co zrobi się komuś, gdy się go złapie, obniżają zdecydowanie możliwości takiego osobnika. Po mniej więcej 1/3 Mały zrezygnowany oparł się o balustradę. Wtedy wiedziałem już, że im ucieknę . Nie zatrzymując się przebiegłem jeszcze koło Zamku, zatrzymałem się dopiero w okolicy domków w stylu fińskim[3] ulokowanych dość romantycznie na szczycie tego naturalnego tarasu na który wiodły schody. Wiedziałem, że w jednym z nich mieszka mój drugi kumpel, twórca zwariowanych przedstawień, opowieści czy wierszy. Wiedziałem co może mnie czekać u niego, jednak zdecydowałem się po raz kolejny wkroczyć na trudny teren.



[1] Chodzi o stadion jednej z bardziej znanych drużyn, która ma na swoim koncie duże sukcesy w Ekstraklasie.
[2] Nazwa drużyny z miasta oddalonego o ok. 300 kilometrów, ich kibice nie są zbyt przychylnie nastawieni do tej najlepszej drużyny w Ekstraklasie. 
[3] Jedno z ciekawszych miejsc w mieście. Co jakiś czas wracają spory o to, czy należy zostawić te domki czy je burzyć. 

Pozdrawiam!

24.10.2018

Człowiek Orkiestra, albo coś z głowy.

Dziś wiersz będący realizacją tzw. ,,zlewu świadomości".

Dla S.J.

,,Człowiek Orkiestra, albo coś z głowy"

W cyrku tym moim,
Świata cyrku,
Wszyscy odnajdą swoje miejsca,
Pan pójdzie przodem, tej pani pomoże,
A ja w pysk lwa wsadzę swą głowę.

,,Oddajcie kasę za bilety,
Nie takie miało być dziś show",
Tak ryczy sala albo pół,
Sam nie wiem co mam o tym myśleć.

Uciekam więc do miasta dzwonów,
Tam się muzyką zajmę chętnie,
Zostanę pierwszym w świecie skrzypkiem,
Który swym smyczkiem gra na nerwach.

Znów ktoś mi krzyczy w pół spektaklu,
Bo ma już sam zszarpane nerwy,
A ja mu na to odkrzykuję, od dziś się uczę,
Gry na oczach.

Niesmak pozostał po mnie w mieście,
Zamiatam głową ściany domów,
Chcę zmiany, czegoś więcej nawet,
Szukam więc ludzi do zespołu.

Będziemy grać ostrego rocka,
Skacząc na linach z wież hoteli,
W locie zaśpiewam dwie piosenki,
To będzie tak wspaniały koncert.

Wszystko nakręca mój znajomy,
Wielki reżyser z państwa domu,
Kręcił już śluby i wesela,
A dziś nakręcić może pogrzeb.

Lina urwana, a ja lecę,
W plecaku jednak mam ratunek,
Spadochron w chwilę się rozkłada,
A ja krytyce gram na nosie.

Dziś będzie mój ostatni koncert,
Zagram ćwierćnutą suity Bacha,
Och jakie cudne wykonanie,
Choć to zwyczajny, tani cover.

Posadzę jeszcze w krąg palaczy,
Niech palą fajki nie-pokoju,
Wszystko zakryje dym tak biały,
Jak kiedyś dym z mojego sadu.

Paliłem wtedy swoje dzieła,
Takie zebrane w cztery tomy,
Do tego wino, nieco piwa,
A na ognisku grzałem krowę.

Następnie popiół wziąłem w ręce,
I krzycząc coś zacząłem rzucać,
W ten sposób dziwny, lecz prawdziwy,
Skończyłem pisać takie bzdury.

9.02.2018
Pozdrawiam!

15.04.2018

Wino ziołowe.

Dziś wiersz o czymś, co od czasu do czasu sprawia mi dużo przyjemności. Mowa o ziołowym winie.

,,Wino ziołowe"

Wino ziołowe po wypiciu zostawia wspaniały aromat,
Język trochę się dziwi,
W końcu nie co dzień dostaje takie smaki.

Potem w brzuchu grzeje wszystkie części,
Organy człowieka.

Na końcu w głowie powoduje szum,
Tak przyjemnie twórczy.

25.03.2018
Pozdrawiam!

23.02.2018

Tadeusz z Miśni.

Dziś kolejny wiersz będący realizacją zlewu świadomości.

,,Tadeusz z Miśni"

Pan Tadeusz z bazaru w Miśni,
Śni sen w śnie,
Może i mi się taki przyśni?

Potem wstaje, przeciąga się długo,
W międzyczasie zarządza szarugą,
Dziś ma ładnie być, zero mgły czy deszczu,
Taki lokalny Kret, mistrz świata tego,
Leszczu.

A na koniec zalewa potokiem,
Słów gorzkich, wyrosłych pod okiem,
Brzydkie słowa i takie też gesty,
Pan Tadeusz z Miśni jest moim człowiekiem.

Gdy zje schabowego na obiad,
A deser zastąpi winem,
Wiem już, za chwil kilka,
Pan Tadeusz zmieni się w wilka.

Będzie wersy układał wspaniałe,
(Ten podejdzie, dostanie w papę),
Potem wierszy uzbieram worek,
Pójdę na giełdę, zarobię majątek.

A gdy wrócę Tadeusz-Mistrz mój,
Znów w sen się skryje przed światem.

Siądę sobie gdzieś na uboczu,
I spróbuję dotrzymać mu kroku,
W końcu w snach można poznać wiele,
Co się potem zapisze,
Ja nie wiem.

Warto czasem napić się wina,
Taka moja zgniła fatyga,
Potem można położyć się obok,
Mistrza z Miśni, co chce być wysoko,
W takim stanie każdemu się przyśni,
Sen tego jednego,
Tadeusza z Miśni.

11.02.2018
Pozdrawiam!

27.01.2018

Tajemnica pucharu.

Dziś wiersz zainspirowany obrazem, przedstawiona na nim kobieta ma na stole puchar. Zacząłem zastanawiać się, co można z nim zrobić. Stąd taki wiersz.

,,Tajemnica pucharu"

Siedzi pod arkadą pałacu,
W oddali ogród widać,
Ktoś przy fontannie stoi,
Patrzy w jej stronę,
Lecz mało co widzi.

A ona skupiona szalenie,
Dolewa coś do pucharu,
Rubinowe strugi łącza się z winem,
(Zapewne).

Nie wiem tylko,
Czy sama wychyli łyk,
Czy komuś innemu podsunie?

18.01.2018
Pozdrawiam!

2.10.2017

Wieczorne brzmienie słów.

Dziś wiersz o tym, co jest ważne w miłości, codzienności, po prostu życiowych sprawach.

,,Wieczorne brzmienie słów"

Przy lampce wina siedzimy sobie,
Wieczór otula nas jak koc,
Ja mówię: Kocham,
Ty mówisz: Kocham,
Te słowa tak magiczne brzmią.

Są jak z Kosmosu wielki kamień,
Na którym można napisać coś,
Jak zachód Słońca nad morzem Helu,
Albo metafizyczny odczyt w Grecji.

Te słowa nasze brzmią wieczorem,
Jak najdoskonalsze skrzypce z Wiednia,
Albo najlepszy model Les Paul gitar.

Siedzimy wieczór, siedźmy i dwa,
Bo takie słowo trzeba powtarzać,
By w końcu w pamięci wyryło się.

Ja mówię: Kocham,
Ty mówisz: Kocham,
Wieczór gra niemo,
Nadgryza nas czas.

31.05.2017
Pozdrawiam!

20.05.2017

Leżenie 2017.

Dziś wiersz z nutą absurdu, jest to pewne nawiązanie do wiersza o leżeniu z lat ubiegłych.

,,Leżę sobie"

Leżo sobie pod stosem sosen,
Gryzę korę, pachnie Kosmosem,
Wenus z Milo, a Marsy z paczki,
Dziś wygrały solone fistaszki.

Leżę sobie i myślę wraz,
Jak mi pięknie ucieka czas,
Leżę sobie i pachnę Kosmosem,
Drugi bok, a teraz kompotem.

Las z sosnami zostawię tam,
Jeśli znajdę tę jedną z dam,
,,O matulu, moja jedyna",
Baba z wozu kogoś tam wzywa,
Szereg śmiesznych i strasznych snów,
Delikatnie podcina z nóg.

Leżę sobie, umieram trochę,
Łączę się w sosnach z całym Kosmosem,
Droga Mleczna to tania ucieczka,
A za wiersz ten należy się beczka,
W beczce wino najgorszej próby,
Ma wątroba krzyczy:
,,Nie chcę zguby",
Ja jej mówię, takie są czasy,
Trzeba pisać zawsze od czapy.

Teraz leżę, płonę i pachnę,
Z dymem w komin,
Z niego na miasto,
Jeśli słychać gdzieś kiepskie rymy,
Wiesz, że na pewno tam jestem,
(Zgniły).

29.04.2017
Pozdrawiam!

29.01.2017

Dr Jekyll i Mr Hyde.

Dziś wiersz inspirowany w jakimś stopniu dziełem Stevensona.

,,Dr Jekyll & Mr Hyde

Z rana normalny jeszcze,
Jak wszyscy ludzie na Ziemi,
Uprzejmy, grzeczny i czysty.

Lecz gdy Księżyc się pojawi,
Zmieniam się nie do poznania,
Tylko trzy rzeczy w głowie,
Kobiety, wino i śpiew.

Rano nic nie zostaje,
W pamięci pustka zieje,
Tak zwykle mi się dzieje,
Od piątku po niedzielę.

25.05.2016
Pozdrawiam!

20.01.2017

Improwizacja 6 i 7.

Dziś ostatnie akty moich wspomnień z podróży po portach poetyckich i nie tylko.

,,Improwizacja 6"

Już jest blisko, ta kraina dla poetów,
Znaczy wszystko, tam są panny,
Morze wina i uciechy,
Muza stoi, czeka co dzień na poetę,
Tylko cena, sen z oczu spędza,
Ale nic to, mam dwa grosze wygrane od Mistrza,
Może starczy, jak nie starczy to talentem swym dopłacę.

Widzę piękność, nimfa wodna przy niej nic nie znaczy,
Moja Muza, ona sprawi, że mój talent się rozwinie,
Tak jak wulkan, wiersze z głowy po rozbiciu,
Się wysypię, ale nic to,
Ona zbierze część do garnka,
Odda ludziom,
Odda miastom,
Odda światu.

1.01.2017

,,Improwizacja 7"

Miesiąc mija, a ja nadal moją Muzę poznaję,
Mało daję, ona jednak twierdzi, że zanadto,
Może racja, wiersze moje jej zostawię na zawsze,
Sprzeda, odda,
Mi już nie będą potrzebne,
Czas się wlecze,
Ale co mi nie uciecze będzie moje,
Przy chacie ich króla stoję,
I mam plany,
Ale o tym na razie nic nie powiem.

1.01.2017
Pozdrawiam!

20.07.2016

Arkadia moja.

Dziś wiersz o pewnym miejscu, które powoduje, że zaczynam żyć w innym niż na co dzień trybie i rytmie. 

Dla S.J. 

,,Arkadia Mazowsza

Arkadia jest tam, gdzie cisza gra,
A dyrygentem są jej ptaki,
Swym śpiewem dobrze podkreślają,
Pauzy Matki Natury.

Arkadia jest tam, gdzie wino jest,
Śpiew po nim burzy ład wokoło,
Lecz nikt nie złości się już o to,
Bo w końcu lato piękne przyszło.

Arkadia jest tam, gdzie las szumiący,
Co tętno pięknie uspokaja.

Arkadia w końcu tam jest,
Gdzie jedzenie wprost z natury je się.

Moja Arkadia, moje miejsce,
Na mapie Polski, na Mazowszu,
Tam serce płonie poetyckie,
Tam czas w okowach nie więziony,
Tam wszystko w innym trybie płynie,
Tam człowiek wolny w końcu żyje.

28.06.2016
Pozdrawiam!

1.07.2016

Lato i wino.

Dziś wiersz powstały po przeczytaniu książki o grupie poetyckiej ,,Skamander".

Dla S.J.

,,Lato i wino” 

Eh, jakże tęskno przez rok cały,
Do tego lata słonecznego,
Co winem gasi się pragnienie,
Pod rozgwieżdżonym, letnim niebem.

A gdy nadejdą dni tak ciepłe,
Że tylko myśleć o ochłodzie,
Wino najczulszym rąk objęciem,
Przytula nas do swego wnętrza.

Wino i lato,
Lato i wino.

Gdy w głowie szumi z lekka procent,
Wtedy pomarzyć można sobie,
Wtedy powspominać można.

Eh, jak to lato szybko mija,
Lecz wino nadal będzie z nami,
Przez jesień, zimę,
Aż do wiosny,
Potem się koło szybko zamknie.

Znów zniewoleni gron zapachem,
Siedzimy w gwiazd wpatrzeni oczy,
Ja z Tobą,
A Ty ze mną,
Przez noce letnie,
Aż po wieczność.

28.06.2016
Pozdrawiam!