Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autoironia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autoironia. Pokaż wszystkie posty

7.12.2024

Rozpoznanie.

Wiersz groteskowy nieco, autoironiczny. 

,,Rozpoznanie"

Jak mnie poznać,
Jak mnie poznać mają,
Gdy pojadę kiedyś,
Na wielki zlot Pisarzy. 

Znamię mam, mam je na stopie,
(W skarpecie jednak nie widać),
Jak mnie mają poznać, no jak?

Schowam się w kącie,
Malutki pisarz, w porównaniu,
Bez znaków szczególnych,
Bez niczego.

15.10.2024
Pozdrawiam!

8.02.2023

Głupia pisanina.

 Wiersz będący refleksją na temat mojego pisania. 

,,Głupia pisanina"

Czasem nachodzi mnie myśl,
Że uprawiam głupią pisaninę.

Wiele, wiele, wiele tego,
A w środku pustka treści. 

Dajcie mi maszynę do pisania,
W dwie godziny na podłodze,
Zaroi się od węży,
Z papieru. 

A na nich hieroglify moje. 

Głupia pisanina trwa sobie w najlepsze,
(Krytycy już mrużą oczy),
Tworzę nią pseudo,
Odległą od korzeni sztukę. 

20.11.2021
Pozdrawiam!

17.06.2022

Kawiarnia. Fanka.

Utwór o hipotetycznym spotkaniu mnie z fanką mojej twórczości. 

,,Kawiarnia. Fanka"

Kawiarnia, zwykły dzień,
Siedzę nad kawą, myślę.

Wtem, do środka wnika energia,
O wiele większa od mojej,
Natarczywa może nawet. 

Podnoszę głowę, przede mną,
Moja fanka, idealna kobieta,
Coś do mnie mówi, nie słyszę. 

Strach przed rozpoznaniem,
Strach przed sławą,
Ziścił się,
Próbuję coś powiedzieć,
Usta jak u ryby,
Poruszają się bez dźwięku. 

Moja fanka podchodzi do stolika,
Jest już naprawdę blisko,
Zrywam się z krzykiem, uciekam.

Zaprzepaszczone wszystko. 

21.01.2022
Pozdrawiam!

6.01.2022

Przepraszam za żelazko.

Znów z odrobiną ironii. 

,,Przepraszam za żelazko"

Wybacz mi za to żelazko,
Zniszczyłem je celowo,
Wyrzucając przez okno. 

Ale pod nim, stał sobie,
I śmiał się taki jeden,
Krytyk, 
Który nie cierpi moich wierszy. 

Jak zaczął swoje wywody,
Na chwilę znienawidziłem swoje twory,
Po chwili chwyciłem żelazko,
I rzuciłem. 

A tak już na poważnie,
Spaliłem je, przepraszam,
Jak widać nie umiem sobie nic,
Ale to nic uprasować. 

25.12.2020
Pozdrawiam! 


3.01.2022

Na kształt mumii.

Autoironiczne ujęcie moich strachów i obaw. Nie mówiąc o pewnych skłonnościach do okazjonalnej jazdy na maksa. 

,,Na kształt mumii"

Usnąłem sobie nieostrożnie,
W pewnej kawiarni przy rynku,
Nic nie zapowiadało grozy,
Zrobienia ze mnie mumii.

Otwieram oczy, co widzę, ciemność.

Dookoła widzę, strach tylko wielki,
Nic więcej, zaczynam drzeć się,
Jak dziki.

Wieko otwiera się wolno, światło wpada,
Jak razi!

Ktoś odskakuje, też krzyczy,
Wstaję, wychodzę ze skrzyni.

Wszystko to wina ludzi, gdy zobaczyli,
Jak piję, wszyscy wkoło wszak wiedzą,
Jaką mam słabą głowę.

Po chwilowym nokaucie, ze strony,
Kieliszka z winem, uznali za świetną,
Zabawę, by zrobić ze mnie mumię.

Po kilku tygodniach wahania,
Zgodziłem się na ich prośby,
Od jutra gram dla nich mumię,
A oni płacą mi sporo.

3.12.2020
Pozdrawiam!

1.12.2021

Karm moje EGO.

Wiersz będący prześmiewczym wyrazem dla mojego samouwielbienia, które pojawia się od czasu do czasu. 

,,Karm moje EGO"

Karm moje EGO, swoimi słowami,
Ciepłe słowa pochwały, miarą sukcesu,
Karm moje EGO, wielkiego słonia,
We mnie, karm. 

Organizuj mi wystawy, moich bohomazów,
Sprowadź koneserów, koreczki serowe,
Karmcie moje EGO, mnie też czasem,
Karmcie, organizuj mi odczyty,
Wiersze będą czytać sławy,
By karmić moje EGO. 

W chwilach wolnych wydawaj moje wiersze,
By inni mogli karmić moje EGO,
Wielkie jak obłok Magellana, 
Karmcie mnie i moje EGO. 

Moje EGO w końcu wybuchnie,
Krater w ziemi, pył na posadce,
Kamień nagrobny z inskrypcją małą:

,,Tu leży ten, 
Któremu EGO spękało". 

7.02.2021
Pozdrawiam!

9.04.2021

W kawiarni.

Wiersz o tym, jak może wyglądać moja relacja z nowo poznaną kobietą. 

,,W kawiarni"

Siedziałem przy stoliku,
Przy kawie myślałem o wierszach,
Przy kawie myślałem o nagrodach,
Przy kawie hodowałem swoje ego.

Wtem weszła ona, spytała czy zajęte,
Wolne, wydusiłem z siebie,
Usiadła, roztaczając blask,
Włosy niczym plejady na niebie,
Szok, potem próba ucieczki.

Wzięła moją rękę,
Szeptem poprosiła, bym został,
Bardzo nie lubi sama być,
Zgodziłem się, zostałem.

W milczeniu naszym,
Nic się nie zadziało.

28.11.2020
Pozdrawiam! 

20.02.2021

Czasami jestem jak faraon.

 Wiersz prześmiewczy dotyczący mnie i moich zachowań raz na jakiś czas. 

Dla S.J. 

,,Czasami jestem jak faraon"

Czasem jestem jak faraon,
Palcem jedynie kiwam,
Wskazując co i kto ma dla mnie robić.

Tylko sztucznej brody mi brak,
Może jeszcze szaty z epoki,
I królewskich insygniów.

Bycie faraonem szybko męczy,
Po paru chwilach mam dość,
Chcę wracać.

Muszę wygłosić kilka linijek,
Z prastarego egipskiego zwoju.

Szukam, patrzę, nie ma go nigdzie,
Pół końca świata mam,
Zostanę chyba tym faraonem,
Na zawsze.

Aż za wieczność.

2.08.2020
Pozdrawiam!

24.01.2021

Letnia fryzura, oznacza niemal wieczną młodość.

Trochę prześmiewczy wiersz na mnie, pewnego pana z telewizji i wszystkich, którzy nie wyglądają na swój wiek (z różnych przyczyn).

Dla S.J.

 ,,Letnia fryzura, oznacza niemal wieczną młodość"

Wszedłem do tego salonu o tak, 
Z ulicy, przez przypadek, 
Miła do przesady pani,
Oceniła, że nadaje się dla mnie, 
Letnia fryzura,
Według niej zapewni mi,
Niemal wieczną młodość. 

Zaczęła tworzyć wizję mojej przyszłości,
Jak z tą, super modną fryzurą,
W krótkich spodenkach,
Idę w głąb letniego miasta. 

Podziękowałem najmilej jak umiem,
Odwróciłem się na pięcie,
Wyszedłem. 

Nie chcę robić konkurencji,
Wiecznie młodemu, 
Z telewizji. 

18.12.2020
Pozdrawiam!

19.12.2020

Niemal z Chin.

Dziś wiersz nawiązujący nieco do osób, które próbują się przez swoje kostiumy czy zachowania zbliżyć do znanych oryginałów. 

Dla S.J. 

 ,,Niemal z Chin"

Czuję się już niemal,
Prawie jak z Chin cesarz,
Ludzie jeśli mnie widzą,
To od razu biegną do mnie.

Wtedy zaczyna się festiwal,
Zdjęcia, podpisy, pozowania,
Wszystko mija błyskawicznie,
Gdy tylko zobaczą kim naprawdę jestem.

Jestem idealną kopią,
(Ale jakby nie patrzeć z Chin),
Elvisa z nazwiskiem na P.

11.04.2020
Pozdrawiam!

23.11.2020

f#.

Dziś wiersz o tym jaki jest mój związek z muzyką. 

,,f#"

Nie mam pojęcia o muzyce,
Nie śpiewam, bo mam głos okropny,
Nie komponuję nic, bo nie umiem,
Nie gram na instrumentach, 
Tak jak wyżej powiedziano.

Umiem jedynie znaleźć,
Od czasu do czasu,
Jakieś dobre, muzyczne wymysły,
Poza tym jestem muzycznym,
Bez-talenciem.

f# i pentatonika f-moll

Na wieki!

4.09.2020
Pozdrawiam!

30.09.2020

Plan rewolucji w poezji.

Parę słów o mojej odwadze w próbach zmieniania poezji.

,,Plan rewolucji w poezji"

Mam idealny plan,
Na rewolucję w poezji.

Wezmę dzieła, starszych od siebie,
Szanowanych autorów,
Jednocześnie uznawanych za,
Przebrzmiałych.

Umieszczę ich dzieła na stosie,
By w blasku fleszy spalić,
Z pozostałych kawałków,
Złożę nowe, lepsze wiersze.

Gdy nadszedł wybrany dzień,
Spanikowałem, w wielkim strachu,
Umieściłem w malutkiej miseczce,
Malutki wierszyk, mało znanego,
Poety.

Paląc go krzyczałem,
Lecz nie za głośno,
Coś o nowej, mojej poezji.

1.05.2020
Pozdrawiam!

13.08.2020

Ja jestem liderem.

Dziś nieco prześmiewczo o tym, jak mógłby wyglądać mój udział w jakimś zespole muzycznym.

,,Ja jestem liderem"

Ja jestem liderem tego zespołu,
Powiedziałem do kolegów wieczorem,
Spojrzenia zimne i ostre,
A ja dalej ciągnę historie.

Wykładam im jak wyobrażam sobie,
Zespół, muzykę naszą, a nawet,
Jak mogą wyglądać nasze fanki.

Zagłębiam się w zakola kolejne,
Już cała przyszłość grupy stworzona,
Nagrody z różnych stron świata,
Wieczna cześć i chwała.

Koledzy rzucili instrumenty w kąt sali,
Powiedzieli parę brzydkich słów,
I wyszli, bez pożegnania.

12.04.2020
Pozdrawiam!

29.07.2020

Akrobaci (Festiwal sztuk).

Dziś wiersz inspirowany luźno malarstwem.

,,Akrobaci (Festiwal sztuk)"

Na rynku mojego miasteczka,
Odbywa się Festiwal sztuk,
Od rana słychać zapowiedzi,
Idę więc, by dołączyć do tłumu.

W końcu nie tak często,
Możemy zobaczyć akrobatów,
Czy innych artystów ze stolicy.

Podchodzę powoli, blask świateł,
Onieśmiela, jednak po chwili,
Jestem już w ich świecie.

Stoję zauroczony paniami,
Tak pięknie mają podkreślone ciała,
Sztuka najwyższych lotów,
Milion razy lepsza,
Od tego, co na co dzień mamy.

W końcu czy można uznać za sztukę,
Paru grajków, jednego miernego malarza,
I poetę co gubi się w sobie...

3.05.2020
Pozdrawiam!

14.05.2020

Okropne przebudzenie.

Dziś wiersz nawiązujący nieco do twórczości Marcina Świetlickiego.

,,Okropne przebudzenie"

Obudziłem się jak najgorszy potwór,
Wygląd bez zmian żadnych,
Za to charakter sto razy straszniejszy,
Niż wcześniej.

Z każdym słowem przykrość tylko,
Każda akcja, zakończona fiaskiem,
Powoli unikam świata,
W skorupę się chowam.

Może znajdę kiedyś miejsce,
Kolonie karną dla takich jak ja,
Nie zmienionych w powierzchni,
Potworów.

27.03.2020
Pozdrawiam!

15.03.2020

Suplement.

Wiersz wyraźnie autoironiczny i pełny groteski. Swoją drogą ciekawe jak wyglądają chude oczy...

,,Suplement"

Mam zupełnie nowy suplement,
Producent zachwala,
Że po wzięciu wszystkich tabletek,
Chudnie się.

Szkoda tylko, że nikt nie zastrzegł,
Chudnięcia tylko w oczach.

Teraz chodzę z bardzo,
Ale to bardzo chudymi oczami.

8.09.2019
Pozdrawiam!

6.12.2019

Sytuacja koncertowa.

Dziś wiersz opowiadający o tym, jak mógłby wyglądać koncert ze mną w roli wokalisty.

,,Sytuacja koncertowa"

Stoję przy mikrofonie,
W sobie się boję,
Że nic więcej z siebie nie wyduszę,
Poza jękiem starej krewetki.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

Muzycy za mną krzyczą,
Ja ich zupełnie nie słyszę,
Zbliżam usta do mikrofonu,
Znów bardzo się boję.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

Publiczność rzuca w naszą stronę,
Wyzwiska zmieszane w butelkach,
Uchylać się trzeba, uciekać,
A ja tam cały czas stoję.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

W końcu, po wielu minutach,
Z ust wydobywa się dźwięk,
Fałszywy, bardzo niski,
Odgłos deptanej krewetki.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

7.09.2019
Pozdrawiam!

16.10.2019

Cień dawnego wampira.

Dziś wiersz autoironiczny. Czasem czuję się jakbym miał coś z prezentowanej w treści postaci.

,,Cień dawnego wampira"

Zęby wypadły mi do cna,
Trumna w proch się zamieniła,
Peleryna w noc zniknęła,
Nikt już nie drży na mój widok.

Snuję się po cieniach miasta,
Sił próbuje co przecznicę,
Straszę ludzi, lecz bez skutku,
Dawny wampir zginął już.

Snuję się po całym kraju,
Muszę jeździć autobusem,
Magia dawno już zniknęła,
Dziwny mariaż człowiek-wamp.

Nawet bank co w swych reklamach,
Daje kredyt wnet każdemu,
Patrzy na mnie podejrzliwie,
Cień wampira.

Mówię Wam!

2.08.2019
Pozdrawiam!

4.10.2019

W parku szczekanie.

Dziś wiersz obrazujący w jakiejś mierze mnie i mój charakter.

,,W parku szczekanie"

Szczekanie psa roznosi się po parku,
Przebija wszystko wokół,
Każda komórka drga w rytmie psa.

I cóż można zrobić?

Wyjść na dwór,
Powiedzieć coś psu.

Wyjść na dwór,
Powiedzieć coś właścicielowi.

Pies może ugryźć,
Poszarpać bardziej człowieka.

Właściciel może zrugać straszliwie.

Lepiej siedzieć,
I umierać w cierpieniu.

14.07.2019
Pozdrawiam!

13.09.2019

Samoloty nad miastem, cz. III, rozdział 12.

12.
Od samego wejścia poczułem spore zażenowanie, obsługa traktowała mnie jak króla. Zmieszany usiadłem przy stoliku, stres pogłębił się jak zobaczyłem wielość sztućców goszczących na stole. Nigdy wcześniej ani potem nie widziałem tylu narzędzi do jedzenia. Na moje szczęście kolega pojawił się dość szybko po mnie, nakrzyczał na obsługę, po czym zawlókł mnie siłą do swojego gabinetu. Tam poczęstował mnie szklanką whisky. W międzyczasie wyjaśnił mi jak dorobił się tak znakomitego lokalu. Wtedy mówiąc najogólniej szok znokautował mnie dokładnie. Po tym wstępie zostałem zasypany masą pytań na temat mojej decyzji w sprawie udziału w show tworzenia grupy poetyckiej. Wiedziałem już, że jedyną okazją do wycofania się będzie przerwa, która zostanie przeznaczona na wzięcie oddechu przez mojego znajomego. Oczywiście moja nieśmiałość objawiła się w pełnej krasie. Nie powiedziałem słowa sprzeciwu. Wyszło na to, że będę noszony niczym król-poeta po ulicach miasta, za mną i przede mną będą szli poeci z nowej grupy, a gdzieś w  okolicy pojedzie autobus z głośnikami emitującymi moje wiersze. Do tego po najważniejszych punktach metropolii będą krążyć wolontariusze z kopiami moich dzieł. Zszokowany swoją nieudolnością schowałem się w sobie, po czym bełkocząc coś niezrozumiale wyszedłem z gabinetu kumpla. Wróciłem do domu, zjadłem co niecoś, choć ściśnięty żołądek nie ułatwiał sprawy. Wypiłem jeszcze drink, po czym udałem się do swojego pokoju w nadziei na stworzenie nowych tekstów. W końcu pokazanie się w roli króla-poety wymaga odpowiedniego przygotowania. Mieszanka stresu i chęci podkarmienia wielkiego ego sprawiła, że tego dnia napisałem szereg wierszy, które uznałem za jedne z najlepszych jakie napisałem do tej pory. Zmęczony poszedłem spać. Śniło mi się jak wszystko może wyglądać, jak miasto reaguje na moje pseudo rządy.

Pozdrawiam!