Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedziela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedziela. Pokaż wszystkie posty

20.07.2020

Jedna nanosekunda z życia w miły, słoneczny i nieźle zapowiadający się niedzielny poranek.

To najkrótszy możliwy utwór z możliwie długim tytułem.

,,Jedna nanosekunda z życia w miły, słoneczny i nieźle zapowiadający się niedzielny poranek"

.

12.04.2020
Pozdrawiam!

22.02.2020

Dziwna niedziela.

Tym razem wiersz o tym, jak wnikliwa, wieloletnia obserwacja jakiegoś zjawiska może przynieść nam niemiłe wyniki.

,,Dziwna niedziela"

W tę niedzielę pan Smith coś czuł,
Nie wiedział tylko w czym rzecz,
W końcu często w ten dzień,
Zjawiało się mniej klientów.

Lecz tego dnia coś było inaczej,
Smith usiadł przed sklepem,
I patrzył.

Patrzył jak świat zapętla się w pośpiechu,
Patrzył jak świat zatraca się w zarobku,
Patrzył jak świat się zmienia,
Patrzył i się dziwił, że on sam bardzo,
Ale to bardzo powoli znika.

13.07.2019
Pozdrawiam!

3.10.2015

Wymysł mózgu.

Dziś cieplutki jeszcze na rogach wiersz. Szczególnie dumny jestem z ostatniej zwrotki, a także z tego w jakie rejony zaprowadził mnie mój mózg. 

,,Wymysł mózgu

Jestem kierowcą niedzielnym,
Swą dzielność zostawiam na tacy,
Nie wracam po nią,
Bo zombie otwiera moje oczy,
Martwe i puste jak skorupa małża.

Wysuszę się  na Słońcu niczym papier,
Ruszę do Krainy Zmarłych,
Po moją duszę i oczy,
By widzieć  jak wszyscy schodzą,
W swych życiach do wulkanu.

Pył osiada na twarzy, zimne ognie,
Nie obudzą mnie z grobu,
Kiedyś byłem, a teraz mnie nie ma,
Puste oczy wyschnięte na Słońcu.


28.09.2015
Pozdrawiam!