Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpacz. Pokaż wszystkie posty

20.07.2021

Nie bądź znany. Proszę.

Suma wszystkich strachów, jakie może mieć bliski jakiejś znanej osoby. 

Dla S.J. 

,,Nie bądź znany. Proszę"

Proszę, nie bądź znanym twórcą,
Którego dzieła widać z każdego zakątka,
Naszego kraju, naszego świata. 

Proszę, nie bądź znany, 
Wtedy wszystko zmieni się,
Nie do poznania, 
Warszawskie chodniki,
Londyńskie chodniki,
Madryckie chodniki,
Udeptane Twoimi butami. 

Proszę, nie bądź znany,
Wieczności pół w samotności,
Tylko z gazet newsy, gdzie jesteś,
Co robisz, gdzie wystawiasz prace. 

Proszę, nie bądź znany,
Proszę, bądź ze mną,
Bądź ze mną, nie znany,
Na zawsze. 

5.03.2021
Pozdrawiam! 

6.01.2021

28 listopada.

Dziś wiersz niezbyt optymistyczny, z niezbyt miłego dnia. 

,,28 listopada"

W tym dniu zacząłem się rozpadać,
Na cząstki elementarne,
Wszystko zaczęło w dym,
Do papierosa dążyć,
Cóż za dziwna fizyka, dziwny dzień.

Każdy dźwięk powodował rozpad,
Rozpacz w rozpadzie straszna,
Dym ze spalonych totemów,
Zwiastował koszmar jutra.

Dziś nigdzie nie pójdę,
Wolę umierać w domu,
Jeśli rozłożę się na ulicy,
Będzie kłopot.

W domu, we względnej ciszy,
Zacznę wchłaniać sam siebie,
Do środka.

W końcu wiadomo od dawna,
Jeśli ginąć, to jak jakaś gwiazda.

28.11.2020
Pozdrawiam! 

15.09.2018

Tajemnicze przeżycie.

Dziś wiersz powstały na podstawie obrazu i filmu krótkometrażowego. Obydwa dzieła wpłynęły na tematykę utworu.

,,Tajemnicze przeżycie"

Witam Panią serdecznie,
Będziemy razem jechać w przedziale,
Okropna dziś pogoda, można oszaleć.

Kobieta milczy, wzrok zginął pod rondem,
Bardzo twarzowego kapelusza.

Rozumem, możemy milczeć,
Jeśli to Pani odpowiada,
Powiem tylko tyle, że jadę w daleką podróż,
Za jakieś pięć godzin,
Pożegnanam bliską mi osobę.

Kobieta nadal milczy,
Robi mi się nieswojo.

Proszę wybaczyć moje spostrzeżenia,
Jednak wydaje mi się, że jest Pani,
Bardzo podobna do mojej córki.

Chwilę później budzę się z krzykiem,
Jadę na pogrzeb,
W przedziale jestem tak jak wcześniej sam.

Na podstawie Edward Hopper ,,Compartment Car" i filmu krótkometrażowego ,,Miliony łez" (reż. Natalie Beder).

5.08.2018
Pozdrawiam!

28.02.2017

Śmierć nad Bałtykiem część 7 i 8.

Rozdział 7. 

Walczakowi znalezienie kliniki zabrało nadspodziewanie dużo czasu. Nie zdziwił się jednak powodom tej sytuacji, w końcu w tym kraju lepiej żyć według z góry ustalonych reguł. Wszedł do małej poczekalni, zapach świeżych igieł świerku podrażnił nos komisarza, musiał bardzo się skupić, by nie kichnąć. Po chwili podszedł do kontuaru, za którym stała blondynka z przyklejonym do ust sztucznym uśmiechem. Przywitała się po czym zaczęła litanię zachęcającą do skorzystania z ich usług. –Proszę pani, przerwał oschle komisarz, chcę się dowiedzieć, czy w tej klinice można dokonać zmiany płci? Recepcjonistka zamilkła w pół tonu, dało się słyszeć jej ciężkie westchnienie. –Nie mogę udzielać takich informacji bez porozumienia z kierownikiem. –Proszę wskazać mi drzwi od jego gabinetu, powiedział Walczak wyciągając jednocześnie legitymację. Blondynka trzęsąc się jak galareta ruszyła po schodach, za nią poczłapał znudzony komisarz. Po otwarciu drzwi dało się słyszeć pomruk rozkoszy. Prawdopodobnie kierownik zabawiał się z którąś z pracownic. –Pani Kasiu! Krzyknął przerażony, przecież mówiłem, by nikogo pani nie wpuszczała. Przeklął przy tym siarczyście, bowiem panienka odskakując od niego wbiła mu w nogę szpilkę. –Proszę się uspokoić, powiedział komisarz, jestem tu w sprawie służbowej, za dziesięć minut mnie nie ma, może pan wtedy wracać do swoich uciech. –Kim pan jest, że wchodzi bez zapowiedzi?! Legitymacja błysnęła przed oczami kierownika. –Won! Krzyknął do pracownic, które czmychnęły jak najszybciej mogły na swoich osiemnastocentymetrowych szpilkach. –Co sprowadza pana posterunkowego w moje skromne progi? Czyżby policja szykowała nowy rodzaj sił? Figlarny uśmiech zastygł kierownikowi na ustach, gdy Walczak zerwał się i zbliżając twarz do twarzy tamtego wycedził: -Po pierwsze jestem komisarzem, po drugie ja tu zadaję pytania, a po trzecie nie chcesz mieć na karku Inspekcji Pracy? Kierownik zapadł się w swój skórzany fotel. –Przepraszam, nie znam się na tych wszystkich sprawach związanych ze stopniami w policji. Walczak udał, że nie słyszy skomlenia kierownika. –Czy operowała się u was niejaka Joanna Krawczyk, później nazywała się Janusz Wojtczyk? Kierownik przełknął ślinę. –Nie wiem czy mogę mówić o tak prywatnych sprawach bez odpowiednich papierów, zła mina komisarza naprowadziła go na dobry tor wypowiedzi. Wydaje mi się, że nazwisko to jest mi znane, jednak muszę zejść do archiwum, by mógł pan zorientować się szerzej w sprawie. Walczak skinął głową, po czym polecił kierownikowi wrócić w ciągu pół godziny, inaczej zawiadomi Inspekcję o traktowaniu podwładnych. Tamten spędził w archiwum może dziesięć minut, po których wrócił z naręczem aktówek. –Proszę panie władzo, tu są wszystkie dokumenty od przyjęcia pacjentki na wstępne badania, aż po wypis kończący procedurę. 

Rozdział 8. 

Nasz bohater w żołnierskich słowach pożegnał kierownika, dając mu do zrozumienia, że potrzebuje kilku godzin na zapoznanie się z aktami. Tamten z fałszywym uśmiechem zgodził się udostępnić swój gabinet na nieograniczony czas. Walczak po odprawieniu kierownika wzrokiem zagłębił się w lekturę dokumentacji medycznej. Po dwóch godzinach wiedział mniej więcej jakie relacje panowały w domu Joanny, gdy powiedziała rodzicom o swoim zamiarze. Po wylewie matki została siłą wyrzucona przez ojca na bruk. Nie mając oparcia w nikim z rodziny musiała zwrócić się w stronę ciemnej strony miasta. Komisarz domyślił się w jaki sposób musiała zarabiać na swoje utrzymanie, a także na oczekiwany zabieg, który miał zmienić jej życie. Przy dokumentach dotyczących odwyku Joanny nie wytrzymał. Wstał nagle wydając z siebie niepohamowany krzyk rozpaczy. Krzyk jaki mogła wydawać ta dziewczyna, uwięziona w ciele przeciwnej płci. Wybiegł z biura kierownika, skierował się na dół, do recepcji. Dopiero tam po kilku głębszych wdechach i policzeniu do dziesięciu mógł pożegnać się z recepcjonistką i ruszyć do auta. 

Pozdrawiam!