Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból. Pokaż wszystkie posty

2.10.2024

Dentystka (Proszę uważać na nerwy).

Wiersz zainspirowany tytułem piosenki grupy Apteka. 

,,Dentystka (Proszę uważać na nerwy)"

Pani doktor,
Proszę uważać na nerwy,
Delikatne dotknięcie,
A ja rozpadam się,
Na atomy. 

Świat się rozpada,
Po dotknięciu nerwu,
Kosmos się kurczy,
Wszystko zanika,
Zmienia się, 
Dziwne się robi. 

Pani doktor,
Proszę uważać na nerwy,
W czasie zabiegu,
Proszę bardzo na nie uważać. 

24.06.2024
Pozdrawiam!

4.06.2024

Lękoman cz. 5.

Dzień 5. 

Ciężkość powiek, otwarcie oczu graniczy z cudem. Za ciemnością świat, okropny, bolący od samego rana, do samego wieczora. W końcu jest, powieka drga, postać otwiera oczy. Ból istnienia przeraża, jest jak porażenie prądem. Mężczyzna przewraca się na drugi bok, w ustach mieli przekleństwa. Patrzy na zegarek, pora wstawać, by znów walczyć z codziennością. 

Bohater z odrobiną nadziei popatrzył na swoją sypialnię, Słońce dawało mu znać, że ten dzień może być choć trochę lepszy niż wcześniejsze. W kalendarzu zapisane kilka słów, które informowały o fantastycznym spotkaniu, właściwie o randce. Mężczyzna spędził kilka godzin w łazience, doprowadzając się do stanu nie budzącego grozy. Ubrał się elegancko, w pobliskiej kwiaciarni nabył bukiecik i ruszył w miasto. 

Niestety już przyjście na przystanek sprawiło mu wielki ból. Autobusy nie jeździły jak zwykle, bowiem dziś, akurat dziś było święto państwowe. Bohater stłamsił w ustach przekleństwo, to nic, najwyżej zadzwoni do wybranki z jakąś pokrętną wymówką. Wybrał numer, po stu dzwonkach dziewczyna odebrała. Właściwie odebrała tylko w myślach protagonisty, w słuchawce odezwał się męski, tubalny głos. Poinformował w krótkich słowach, że jest nowym partnerem pani X i nie życzy sobie, aby jej przeszłość odzywała się w tak prostacki sposób. 

Mężczyzna zapadł się w sobie, wpadł do ciemnej, odrażającej studni. Zsunął się po omszałych, wilgotnych ścianach. Wiedział już, że czas na ostateczny wybór. Musiał tylko załatwić jedną, najtrudniejszą rzecz. Musiał napisać list pożegnalny do najważniejszej osoby w jego życiu, Siostry. 

Pozdrawiam!

1.06.2024

Lękoman cz. 4.

Dzień 4. 

Bohater z wielkim bólem głowy ocknął się po kilkunastu godzinach. Aby powstać z podłogi każdy mięsień musi zostać oddzielnie pobudzony do pracy. Kilka tabletek ulubionych leków gasi lęk przed sąsiadami, lęk przed alkoholem i światem. Inne lęki powodują jednak, że bohater jest w stanie jedynie przenieść się na kanapę. Zapada w przerywany sen. 

Gryzący dym budzi mężczyznę, chwiejąc się podchodzi do okna, to sąsiad z dołu zaczął grillowanie. Sezon otwarty, niech wszyscy chłoną moje zapachy, zdaje się krzyczeć skwierczące mięso. Nie ma szansy na rozmowy, sąsiad od razu wpada w gniew, rzuca się z rękami na oponentów. Bohater rezygnuje z działań, zamyka okna, najwyżej udusi się we własnym mieszkaniu. 

Pozdrawiam!


23.05.2024

Lękoman cz. 1.

Dziś pewna odmiana, wstawiam bowiem opowiadanie, które stało się dla mnie czymś na kształt autoterapii. Ostatnio mój nastrój nie był za dobry, nie chcę wchodzić w szczegóły. Treść tego szkicu nie jest zapisem moich planów, nie chcę tak jak bohater dążyć do autodestrukcji czy coś (gdyby ktoś się martwił). Jest to zapis stanu ducha jedynie oraz wymysłem luźno opartym na moim wnętrzu. 

,,Lękoman"

Dzień 1. 

Ciężkość powiek, otwarcie oczu graniczy z cudem. Za ciemnością świat, okropny, bolący od samego rana, do samego wieczora. W końcu jest, powieka drga, postać otwiera oczy. Ból istnienia przeraża, jest jak porażenie prądem. Mężczyzna przewraca się na drugi bok, w ustach mieli przekleństwa. Patrzy na zegarek, pora wstawać, by znów walczyć z codziennością. 

Bohater zwlókł się dość dawno z łóżka, pozostawił po sobie barłóg, nieład, wszystko jak w jego głowie. Tabletki na ożywienie, na znoszenie codzienności wziął dawno. Teraz skupia się na porządkowaniu świata wokół. Zlicza przedmioty, zawiązuje smycze na szyjach dziwacznych myśli. Nikt go nie niepokoi. Czas wyjść z domu, czas rzucić się w lęki, czarne otchłanie. 

Problem przywodzi już winda, w niej złośliwa sąsiadka z Cerberem, ratlerkiem lubującym się obsikiwaniu nóg  i szczerzeniu kłów. Protagonista nie ma szansy na wycofanie, ucieczkę, sąsiadka i Cerber pokazują zęby. Mruczy na powitanie coś, przeplatając wszystko wulgaryzmami. Sąsiadka wyłapuje jednak słowa, oburza się, Cerber obsikuje spodnie mężczyzny. Chęć powrotu do domu, ukrycia w kołdrze musi odejść na daleki plan. Bohater musi pójść do urzędu pracy, musi spróbować zmienić swój los. 

Podróż do urzędu mija raz na jechaniu metrem, raz na metrze jadącym kimś, resztki dnia, zabawy, znalezione na podłodze dowody, wzmagają lęki, niechęć do życia. 

W urzędzie pracy na mężczyznę czeka gromada, wszyscy mają numerek do jego pokoju, do miejsca kaźni. Po trzech godzinach udręczona postać wyłania się od urzędniczki. Jak zwykle odesłanie z kwitkiem. Bohater po długiej drodze do domu, zrezygnowany do granic ludzkich możliwości, łyka tabletki, wyłączające lęki, codzienności i rzuca się do barłogu. 

Pozdrawiam!

20.11.2023

Dom 1.

Wiersz nawiązujący do akcji artystycznej Akademii Ruchu. 

,,Dom 1"

Wspieramy naszą władzę,
Przed świętem majowym,
Pokażemy na transparentach,
Co nas boli. 

Żywe przykłady, 
Co nie tak z pałacami naszymi,
Co można tu robić,
Gdzie iść,
Można tylko dalej,
Przed siebie jakby. 

Przyszli tajni agenci,
Powiedzieli nam parę gorzkich słów,
Co można, a czego nie,
Mamy się cieszyć,
Że aresztowali jedynie,
Transparenty. 

20.07.2023
Pozdrawiam!



27.10.2023

Dotyk.

Wiersz o moich mrocznych wizjach siebie, świata. 

,,Dotyk"

Podchodzą do mnie ludzie,
Dotykają mnie, wciskają skórę,
Mięśnie do kości przesuwają,
Boli,
Jak to strasznie boli. 

Patrzę na nich przez,
Szare bandaże na oczach,
Na głowie,
Dziwaczne to trochę. 

Uciec przed nimi,
Schować się gdzieś,
Szary bandaż,
Namiastką schronienia. 

Podchodzą do mnie ludzie,
Mówią coś, śmieją się ze mnie,
A ja zapadam się,
Zapadam się w siebie. 

3.02.2023
Pozdrawiam!

5.12.2022

Parada.

Wiersz nawiązujący do wydarzeń na Ukrainie, a także szerzej do wszelkich konfliktów zbrojnych, wojen i przemocy ogółem. 

,,Parada"

Armia zwycięsko kroczy,
Wszyscy równo, ku przyszłości,
Na placu jednak są tacy,
Którzy wyciągają palce,
Oskarżycielsko mierzą w piersi,
Dowódców, generałów.

Pomniki dawnych wodzów,
Jakby nowy wymiar mają,
Przeszłość łączy się z dniem,
Z chwilą obecną.

Dawni wodzowie,
Oskarżycielsko mierzą palcami,
W piersi dowódców, generałów.

Oskarżenie bez prawa łaski,
Za okropieństwa wojny,
Kiedyś (tak dawni wodzowie to widzą),
Ginął jedynie żołnierz,
Wojna (choć to dziwnie zabrzmi),
Była jakby sprawiedliwa. 

Parada pod oskarżeniem z przeszłości,
Parada, bez emocji. 

30.06.2022
Pozdrawiam!

11.11.2022

Ujęcia jak z filmu.

Wiersz powstał od wersów o goleniu się i kropli krwi spływającej po policzku. Reszta przyszła do mnie później, nawiązałem lekko do filmu Bergmana pt. ,,Siódma pieczęć". 

,,Ujęcia jak z filmu"

Zacięcie się w/przy goleniu,
Nie boli tak, jak mogłoby się zdawać.

Kropla krwi spływa po policzku,
Słodkawy zapach przenosi mnie,
W inny, obcy nieco wymiar. 

Rycerz bez zbroi chodzi po wybrzeżu,
Patrzy w dal, na morze,
Jakby szukał czegoś, czekał na coś,
A może na kogoś. 

Widzę go przez wizjer kamery,
Szukam idealnego ujęcia,
By oddać melancholię świata. 

Wieczorem, w hotelu będąc,
Rozmyślam leżąc na łóżku,
Nad ostatnią partią z Panem Ś.

Jak mam przesunąć figurę,
By wygrać z nim, by odejść.

Jak mam przesunąć figurę,
By przegrał i odszedł. 

17.09.2022
Pozdrawiam!

18.09.2022

Wampiry.

Wiersz będący wolnym tłumaczeniem piosenki grupy XIII. Stoleti. 

Dla S.J. 

,,Wampiry"

Dzwony niosą echo burzy,
Bogów świt już nadchodzi,
Ciemne czasy, koniec wieku,
Nie przekroczysz cienia już.

Wietrzna noc, chłód i wiara,
Harde cienie na grobach,
Wojny światów, triumf ciemności,
Usta żądne są Twej krwi. 

Czarne niebo, wędrowanie,
Moloch usta otwiera,
Nowe życie, z ziemi jęki,
Nosferatu serce Ci da.

Groby z Karpat, Słońce nocy,
Odrzuć całą rozpacz swą,
W białej trumnie Wampirzyca,
Zaklęciami zmienia czas. 

Krew i wiara Twe są czarne,
Wnet zobaczysz nową Ziemię,
Krew i wiara Twe są czarne,
Świat zamienia się w pył i dym.

Wampiry.

Triumf ciemności, pochód Śmierci,
Usta żądne są Twej krwi,
Czarny jeździec, w tle poranek,
Szepty nocy, Wampiry.

Hymn wilków, smok w podróży,
Szczyty gór i szary cień,
Czarne morze burzą woła,
Pergaminy starych map. 

Krew i wiara Twe są czarne,
Wnet zobaczysz nową Ziemię,
Krew i wiara Twe są czarne,
Świat zamienia się w pył i dym,
Wampiry.

Las w Karpatach, jest jak ściana,
Nie przepuści, gdy nie chce,
Ból historii rwie Karpaty,
Noc polarna nade mną.

Twoje ciało, nagi ołtarz,
Północ dawno wybiła,
Bicz i skóra, skóra wilka,
Panie Boże nie patrz już. 

Krew i wiara Twe są czarne,
Wnet zobaczysz nową Ziemię,
Krew i wiara Twe są czarne,
Świat zamienia się w pył i dym,
Wampiry.

Wampiry,
Wampiry,
Wampiry.

Na podstawie piosenki grupy XIII. Stoleti  pt. ,,Vampires".

2.02.2022
Pozdrawiam! 

27.05.2022

Tęsknota.

Wiersz o uczuciu tęsknoty, za kimś, za czymś. Pożyczyłem sobie od Anji Orthodox sformułowanie o chłodzie wygasłych słońc (,,Ogród półcieni"). 

Dla S.J. 

,,Tęsknota"

Odzywa się zawsze nie pytana,
W najmniej oczekiwanej chwili,
Ból i zimno wygasłego Słońca,
Ból nie do opisania. 

Tęsknota rozrywa serce,
Dusza chowa się w jaskini,
Dalej, byle dalej od ognia,
Teraz nie może spłonąć. 

Tęsknota przeszywa ciało,
Ból i chłód zniszczonego Słońca,
Wkręca się, pozostaje w głowie.

Odzywa się zawsze nie pytana,
Rozerwie duszę i serce,
Ciało przeszyje do kości,
Po chwili,
Sama odchodzi. 

21.01.2022
Pozdrawiam!

3.04.2022

Śmierć w korowodzie.

Utwór na podstawie dzieła Jamesa Ensora pt. ,,Death and the masks". 

,,Śmierć w korowodzie"

Karnawał czas zacząć,
Momenty radości, szczęścia, miłości,
Przepleść mogę złością, rozpaczą czy cierpieniem. 

W maskach chodzą wszyscy, 
Ulice miast roziskrzone,
A wśród nich ja, ukryta. 

Uznają mnie za swoją,
Bladość twarzy i posępny wyraz,
Nie odstraszają ich jak zwykle. 

Mogę przemknąć, ukryć się udatnie,
By po chwili zabrać ich ze sobą,
Ostrza błysk, świst mojej kosy,
Wszyscy wiedzą już,
Śmierć jest w korowodzie. 

10.01.2022
Pozdrawiam!

17.02.2022

Czarne Słońce.

Dla odmiany o Słońcu w innym jeszcze kolorze. 

Dla S.J. 

,,Czarne Słońce"

Wychylam się przez czarne Słońce,
I patrzę na cały ten świat.

Melancholia do duszy się wkrada,
Oczy zmrużone mam,
Szarość dziwaczna,
Tego miejsca,
Sprawia niemalże ból.

Chyba zostanę na zawsze,
W tym Słońcu,
Czarne, a jednak nie takie złe.

22.01.2021
Pozdrawiam!

13.03.2021

Plaża/Wieczór.

Dziś utwór wspomnieniowy. 

 ,,Plaża/Wieczór"

Idę brzegiem morza,
W oddali ostatnie promienie,
Rysują na chmurach coś,
Nie wiem co dokładnie,
Bo tyłem odwrócony jestem.

W głowie milion myśli,
Ciśnie się jedna za drugą,
Boleśnie.

Co gdyby móc je wszystkie,
Po kolei wyrzucać do morza,
Jak malutkie kamienie?

Nierealne marzenie,
Ktoś szepcze,
Siadam więc na wydmie,
Porządkować te myśli. 

11.04.2020
Pozdrawiam!

10.03.2021

Niebieskie dziecko.

Dziś wiersz inspirowany obrazem Andrzeja Wróblewskiego pt. ,,Matka z zabitym dzieckiem". 

,,Niebieskie dziecko"

Niebieskie dziecko wspina się,
Po piersi matki, chce dać jej znak,
Wskazać, gdzie się znajduje.

Matka czuje obecność,
Wie o dziecku coś,
Nie wie jedynie tego,
Że ono jest już w zupełnie,
Innym i odległym wymiarze.

Jak można w takim razie żyć...

13.09.2020
Pozdrawiam!

4.10.2020

Nowe natchnienie (Odtrącenie Muzy).

Dziś wiersz o tym, że nie można odtrącać jako twórca osoby będącej dla nas natchnieniem. 

,,Nowe natchnienie (Odtrącenie Muzy)"

Malarz pochylony nad najnowszym,
Swym dziełem, dzień leci za dniem,
Miesiąc za miesiącem,
W korytarzach rośnie stos obrazów.

Artysta za sobą ma natchnienie nowe,
W postaci młodej damy,
Malując wskazuje jej, na różne,
Trudne technicznie momenty.

Przy drzwiach wyjściowych,
W żałobnym stroju czeka poprzednia Muza,
Promyk nadziei w sobie ma,
Malarz ją w końcu wypędza.

Odtrącona odchodzi w dal,
Wspomnienia na zawsze schowała,
Czy wróci, nie wiadomo,
Być może przyjdzie po zemstę...

25.08.2020
Pozdrawiam!

12.03.2019

Oto człowiek.

Dziś moje odczytanie motywu ecce homo.

,,Oto człowiek"

Między Wami jestem taki sam,
Zwyczajny, zmęczony życiem,
Z bólem wielkim do przodu próbuję,
Do przodu chcę iść.

Między Wami jestem taki sam,
Zbliżony w bezkształcie twarzy,
Podobny w całości istnienia.

Między Wami jestem taki sam,
Jedyne słowa, jakie cisną się,
Zebranym na usta:
,,Oto człowiek".

Nic więcej...

10.10.2018
Pozdrawiam!

11.10.2016

Czerwony Człowiek.

Dziś drugi wiersz zainspirowany okładką i muzyką grupy Radiohead z płyty pt. ,,Amnesiac". 

,,Czerwony Człowiek

Czerwony Człowiek w gąszczu gwiazd,
Twarz krągłą ogarnia smutek,
Łzy same, one same lecą,
Świat wygnanych,
Świat wyganiających.

Czerwony Człowiek w Kosmosie,
Lub szafie,
Świat ogniem się chwali,
Ogniem wszystko stoi,
Płonie.

Czerwień Człowieka boli,
Odgniata boki, wypala ducha,
(W te same wzory).

Padł ofiarą,
Padłem ofiarą.

Świat kiedyś nas,
Zniszczy.

6.10.2016
Pozdrawiam!

26.07.2016

Podróż morska z absurdem w tle, cz. 3 i 4.

3. Niemcy, albo wewnętrzny ból.

Schodzę z plaży, kieruję się na promenadę, czyli chodnik wykonany z kostki, malutkich elementów złożonych w całość, otoczonych z dwóch stron niezbyt wysokim, śmiesznym murkiem. Mijam szklane domy, nagrzane do czerwoności Słońcem, mijam je, nie pasują do piachu, żółtych palet plaży. Siadam przy stoliku w kawiarni. Wybrałem budynek najbardziej zbliżony klimatem do morza, naturalne składniki dachu i ścian budzą mój podziw. Kelnerka przyjmuje zamówienie, do moich uszu dociera nagle mechaniczny dźwięk. Bardzo natarczywy, chropowaty w odbiorze. Wysnuwam wniosek o obecności w okolicy Niemców, są, znalazłem ich, widzę. Siedzą stolik dalej, piją piwo marki Tyskie i dyskutują o czymś zawzięcie. Nie rozumiem za wiele, jedynie często pada jedno słowo, niemieckie, twarde, z mocną głoską r w sobie. Nie wiem co może znaczyć. Nagle wołają kelnerkę, po niemiecku brzmi to dość strasznie. Przychodzi, ale bez strachu, zaczyna mówić do nich po polsku. Eureka! W końcu ktoś uważa Niemców za równych innym mieszkańcom Europy. W przeszłości dotknęło mnie do głębi, jak bardzo rozwarty jest nasz wzajemny stosunek. Oni-my, pogarda, wręcz odrzucenie na własnym terenie. My-oni, służalcze podejście, wszystko co najlepsze dla nich, wszystko co do czytania po niemiecku. W końcu pierwszy kamień milowy na drodze do znormalizowania relacji. Po paru minutach ta sama, dzielna kelnerka przynosi moją herbatę. Kaja się jednocześnie odnośnie ciasta, że spadło jej z powrotem do lady chłodniczej, uszkodziło się. Mówię żeby się nie martwiła, zjem chętnie inne ciastko. Wewnętrznie nadal jestem pod wielkim wrażeniem jej postawy. Zjadam nowe ciastko, jest zupełnie inne od sernika, ale to nie ma znaczenia. Ona nadal się tłumaczy, zaprasza znów, tym razem na właściwe ciastko. Niemal jej nie słyszę, zalewa mi duszę przyjemne ciepło. Już nie ma bólu, jak wtedy, gdy zostałem zlekceważony w pizzerii przez Niemca, po odezwałem się po polsku do swojego towarzystwa . Kończę pić herbatę i wstaję od stolika. Zostawiam tej kelnerce napiwek, zasłużyła niezmiernie. Odchodzę spokojnym krokiem, wiem, że kiedyś będzie inaczej. My będzie się równało oni.

4. Spacer, albo zalew tandety.

Zszedłem z promenady, skręciłem w małą uliczkę, aby dojść do miasta. Miasto to za duże słowo, to raczej bardzo długa wieś naznaczona w sezonie letnim niezliczonymi punktami sprzedaży kiczu i tandety. Z jednej strony straszą łopatki, wiaderka, sto tysięcy przedmiotów z imionami wszelakimi, z drugiej maski, pistolety do baniek mydlanych i tysiące innych rzeczy. Wszystko z plastiku, nawet rzekome srebro próby 925 po dotknięciu jawi się w fakturze licznymi wypustkami pozostawionymi przez szlifierza-amatora. Do tego nagabywanie w sposób karkołomny na zakup w tym, a nie innym miejscu jakiejś tandetnej pamiątki morskiej. Karkołomność polega na wymyślaniu zakręconych wierszy, zachwalających towar leżący u jednego sprzedawcy, ośmieszających jednocześnie towar konkurencji w sposób ukryty. Widziałem bowiem do czego mogą być zdolni sprzedawcy, gdy ktoś ich obrazi. Pistolety do baniek, łopatki i grabki mogą być wbrew pozorom bardzo niebezpieczną bronią. Grabki w oku, łopatka w rzepce i sprzedawca może jedynie marzyć o możliwości pracy w kolejnym sezonie. Mijam niekończące się namioty z produktami po 5, 7, 9. 10 złotych, zależnie od pomysłowości właścicieli. Mijam sklepy z niby markową odzieżą, jednak wątpliwej jakości, sprzedawanej po cenie zawyżonej do nieba. Poza tym nigdy nie słyszałem o firmach takich jak: Pumba, LaKroste, Luiz Button czy Andidos. Zdarzają się jednak osobnicy w białych skarpetach, sandałach i łańcuchem na piersi, którzy dają naciągnąć się na taki ciuch, mimo pewnej niepewności wyzierającej z ich oczu. Jednak jedno słowo towarzyszki zgiętej do ziemi przez makijaż zmienia postać rzeczy. Przecież właściciel dwudziestoletniego Audi nie może obyć się bez markowej odzieży. Ostanią rzeczą jaką zapamiętałem ze spaceru pośród bud z tandetą był mocny zapach przypalonego mięsa na kebab. 

Pozdrawiam!

9.03.2016

Jak Cezar.

Dziś wiersz w dwóch odsłonach.

,,Jak Cezar"

Winogrono do ust zbliżam,
Cezaro-papizm wygrał.

Ego, buduję ego,
Wzmacnia poczucie tego,
Ego nie tego, nie tęgo,
Cezaro-papizm,
Dziś wygra.

28.02.2016

,,Jak Cezar (ver. 2)

Winogrono do ust zbliżam,
Do czoła sunie wieniec,
(Zwycięzcy).

Obok siedzą,
Obok są,
Te, które będą przy mnie,
Zawsze.

Do ust zbliżam winogrono,
Do czoła zbliża się korona.

Zada ból,
Zada.

(Wieniec przegranych).

28.02.2016
Pozdrawiam!