Dziś wiersz, który spokojnie można uznać za tzw. ,,zlew świadomości" jak to kiedyś Kazik powiedział.
,,Wielka małpa"
Wielka małpa podróżuje przez Kosmosy,
Na nadświetlnej desce surfingowej.
Gdzie przeleci, świst zostawia,
Kosmiczny jej strój buduje napięcie,
Wskazuje palcem kogo chce zjeść.
A!
Nabrałem Was, ta małpa je,
Wszystko poza mięsem.
Lata w Kosmosie,
Lata koło domów,
Małpa,
Kosmos,
Surfing,
Hawaje,
Morze,
Mleko,
Droga.
Aaaa...
29.04.2017
Pozdrawiam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga Mleczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga Mleczna. Pokaż wszystkie posty
23.05.2017
20.05.2017
Leżenie 2017.
Dziś wiersz z nutą absurdu, jest to pewne nawiązanie do wiersza o leżeniu z lat ubiegłych.
,,Leżę sobie"
Leżo sobie pod stosem sosen,
Gryzę korę, pachnie Kosmosem,
Wenus z Milo, a Marsy z paczki,
Dziś wygrały solone fistaszki.
Leżę sobie i myślę wraz,
Jak mi pięknie ucieka czas,
Leżę sobie i pachnę Kosmosem,
Drugi bok, a teraz kompotem.
Las z sosnami zostawię tam,
Jeśli znajdę tę jedną z dam,
,,O matulu, moja jedyna",
Baba z wozu kogoś tam wzywa,
Szereg śmiesznych i strasznych snów,
Delikatnie podcina z nóg.
Leżę sobie, umieram trochę,
Łączę się w sosnach z całym Kosmosem,
Droga Mleczna to tania ucieczka,
A za wiersz ten należy się beczka,
W beczce wino najgorszej próby,
Ma wątroba krzyczy:
,,Nie chcę zguby",
Ja jej mówię, takie są czasy,
Trzeba pisać zawsze od czapy.
Teraz leżę, płonę i pachnę,
Z dymem w komin,
Z niego na miasto,
Jeśli słychać gdzieś kiepskie rymy,
Wiesz, że na pewno tam jestem,
(Zgniły).
29.04.2017
Pozdrawiam!
,,Leżę sobie"
Leżo sobie pod stosem sosen,
Gryzę korę, pachnie Kosmosem,
Wenus z Milo, a Marsy z paczki,
Dziś wygrały solone fistaszki.
Leżę sobie i myślę wraz,
Jak mi pięknie ucieka czas,
Leżę sobie i pachnę Kosmosem,
Drugi bok, a teraz kompotem.
Las z sosnami zostawię tam,
Jeśli znajdę tę jedną z dam,
,,O matulu, moja jedyna",
Baba z wozu kogoś tam wzywa,
Szereg śmiesznych i strasznych snów,
Delikatnie podcina z nóg.
Leżę sobie, umieram trochę,
Łączę się w sosnach z całym Kosmosem,
Droga Mleczna to tania ucieczka,
A za wiersz ten należy się beczka,
W beczce wino najgorszej próby,
Ma wątroba krzyczy:
,,Nie chcę zguby",
Ja jej mówię, takie są czasy,
Trzeba pisać zawsze od czapy.
Teraz leżę, płonę i pachnę,
Z dymem w komin,
Z niego na miasto,
Jeśli słychać gdzieś kiepskie rymy,
Wiesz, że na pewno tam jestem,
(Zgniły).
29.04.2017
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)