Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plaża. Pokaż wszystkie posty

24.03.2024

Czuwanie.

Dziś wiersz nawiązujący do jednej z grup artystycznych, Akademii Ruchu. 

,,Czuwanie"

Leżymy wszyscy,
Beton wypala nam wnętrza,
Dziwne pozy, dramat przeniesiony. 

Wojny gdzieś na świecie,
Ludzie martwi tak samo leżą,
Tak jak my. 

Obok, na plaży ludzie,
Bez świadomości, 
Wojen.

Sami jednak, 
Sami jednak leżą,
Smażąc się,
Tak jak my leżymy,
Na parkingu.

Dziwaczne przeniesienie,
Ciężaru.

20.07.2023
Pozdrawiam!


18.03.2024

Szara skorupka.

Wiersz będący emanacją moich myśli o tym, jak czasem nie umiem wyrażać swoich odczuć, emocji. 

,,Szara skorupka"

Siedzę na plaży, morze, jak to one,
Wzburzone nieco,
W piasku widzę szarą skorupkę,
Dotykam jej palcem.

Mmm...

Nie umiem opisać pewnych rzeczy,
Emocje kończą się przy wyjściu,
Jednak we mnie, 
Krążą.

Szara skorupka,
Emocje skończyły się,
Przy dotknięciu. 

18.09.2023
Pozdrawiam!

12.04.2023

Do widzenia. Idę tylko popływać.

Wiersz został zainspirowany przez nazwę nie istniejącego już (chyba) zespołu z Polski. 

,,Do widzenia. Idę tylko popływać"

Plaża nad jeziorem,
Cisza, w tle las,
Siedzimy więc,
Popijamy piwo,
Patrzymy to w oczy, to w wodę. 

Nagle Mark wstał, odwrócił się do jeziora,
Rzucił tylko,
Że idzie popływać,
Poszedł. 

Malejąca sylwetka na tle wody,
Przywiodła na myśl coś złego. 

Mark oddalił się już od nas,
Nie wiem czy na zawsze,
Czy tylko na czas jakiś. 

Tego dnia pomarańczowe Słońce,
Zmieniło swoje barwy,
Trzy razy. 

17.09.2022
Pozdrawiam!

9.05.2022

Horyzont.

Dziś kolejne nawiązania do prób nuklearnych USA i podziwiania efektów przez ludzi ulokowanych w odpowiedniej odległości od źródła wybuchu. 

 ,,Horyzont"

Elegancko ubrani wszyscy,
Kierujemy się na plażę,
Wtem w oczy rzuca się horyzont,
Dziwnych zdarzeń.

Czerwień paska,
Który wisi sobie,
Na wysokości oczu widza,
Poraża, uderza prostotą,
Ryt jak z czerwonego dywanu,
Nawet lampas złoty, 
Jak w hotelu Ritz. 

Cóż za zbieg okoliczności,
Właśnie wracamy stamtąd,
Co to może znaczyć?

Czyżby natura chciała nam wypomnieć,
Nasze należyte bogactwo?

A może trzeba uciekać,
Chować się,
Bo grzyb ma się pojawić...

9.02.2022
Pozdrawiam!

22.09.2021

Ostatni dzień lata.

Wiersz nawiązujący do filmu polskiego pod tym samym tytułem. 

,,Ostatni dzień lata"

Plaża w ten dzień, taka pusta,
Samolot co chwilę niebo rozpruwa,
Mgliste plany, snujemy jak pajęczynę,
Masz na nosie okulary ciemne,
Nie chcesz, abym widział,
Abym wiedział co myślisz. 

Nie ma już nas, cicho mówisz,
Przyszłość stała się bańką, która pękła,
Zaraz wojna nadejdzie,
Patrz na samoloty, patrz,
Patrz na nie. 

Przysuwam się do niej, chcę coś powiedzieć,
Ona rzuca we mnie płytą, 
Z Myszką Miki na okładce,
Patrz, krzyczy, taki właśnie jesteś,
Infantylny chłopaczek, bez serca,
Bez przyszłości. 

Odchodzę, zmierzam do wody,
Wchodzę w głębiny, 
Zanurzam się w morze,
Zanurzam się w siebie,
Znikam. 

Jak wtedy w Tokio,
W tym kanale burzowym. 

16.06.2021
Pozdrawiam! 

13.03.2021

Plaża/Wieczór.

Dziś utwór wspomnieniowy. 

 ,,Plaża/Wieczór"

Idę brzegiem morza,
W oddali ostatnie promienie,
Rysują na chmurach coś,
Nie wiem co dokładnie,
Bo tyłem odwrócony jestem.

W głowie milion myśli,
Ciśnie się jedna za drugą,
Boleśnie.

Co gdyby móc je wszystkie,
Po kolei wyrzucać do morza,
Jak malutkie kamienie?

Nierealne marzenie,
Ktoś szepcze,
Siadam więc na wydmie,
Porządkować te myśli. 

11.04.2020
Pozdrawiam!

10.07.2020

Czas decyzji.

Dziś wiersz o tym jak pozornie nic nieznaczące bodźce mogą wpłynąć na decyzję człowieka.

,,Czas decyzji"

Nadszedł już czas decyzji,
Wyboru przyszłości,
Mężczyzna na plaży stoi,
Za nim na stole, pistolet.

Patrzy w morze i myśli,
W jaką stronę ma iść,
Fale zagłuszają wszystko,
Wybór jest coraz trudniejszy.

W końcu mężczyzna odchodzi,
Znika gdzieś za wydmami,
Nadal jednak nie wiemy,
Wybrał życie czy śmierć.

22.02.2020
Pozdrawiam!

2.04.2019

Ostatnie dni lata.

Dziś wiersz nawiązujący lekko do filmu pt. ,,Ostatni dzień lata".

Dla S.J.

,,Ostatnie dni lata"

Siedząc na plaży zauważyłem,
Jak w moją stronę idzie,
Kobieta, której nie kojarzyłem.

Zaproponowała mi coś na kształt,
Coś jak wzajemna spowiedź,
W końcu nadchodzą już ostatnie dni,
Ostatnie chwile lata.

Opowiedziała mi całe swoje życie,
Wydaje się, że nie pominęła nic,
W szoku siedziałem, nic nie mówiąc,
Patrzyłem tylko na nią.

Odchodząc powiedziała mi,
Żebym jej nie szukał,
Chce znaleźć miejsce,
Na spotkanie z Białą Panią.

11.09.2018
Pozdrawiam!

6.05.2018

Kobieta na wydmach.

Dziś wiersz o tym jak ważne i decydujące o dalszych naszych działaniach jest pierwsze wrażenie wywołane przez kogoś.

,,Kobieta na wydmach"

Patrzę w stronę wydm i widzę,
Dostrzegam z oddali wielkiej,
Większej od Kosmosu,
Człowieka,
Przyglądam się bardziej, to kobieta,
Macha do mnie.

W jej ruchach jest coś niepokojącego,
Jakby jednocześnie chciała mnie pozdrowić,
Pokazując co może mnie czekać.

Zbliżam się do morza, kobieta schodzi z wydm,
Kieruje się ku mnie,
Wchodzę do wody,
Głębiej, głębiej, głębiej.

Po minucie tonę,
A kobieta otwiera usta.

Pada z nich pytanie:
,,Przepraszam pana bardzo,
Czy mogę się spytać, która jest godzina?".

Odpowiada jej mroczna cisza,
Ulatująca spod szumu fal...

1.04.2018
Pozdrawiam!

1.11.2017

Impresja 4.

Dziś kolejna część impresji znad Bałtyku.

,,Impresja 4"

Z oddali słyszę szum morza,
Fale sięgają niemal chmur,
Sztorm dotyka  wyobraźnię,
Nie chciałbym tam teraz być.

Mam w sobie chorobę morską,
(Bo tak naprawdę wolę góry),
Piach i fale na plaży,
Wywołują awersję.

Jednak gdy tylko w góry,
Jadę raz do roku,
Od razu niemal tęsknię,
Do morza i jego dźwięków.

3.09.2017
Pozdrawiam!

26.10.2017

Impresja 2.

Dziś druga impresja, która powstała w czasie wakacji nad morzem.

Dla S.J.

,,Impresja 2"

Morze w moich oczach,
Złączyło się dziwnie z plażą,
Mgła jakby osnuła wszystko.

A z oddali słychać było,
Głosy sprzedawców zachwalających,
Siebie jako najlepszego dostawcę,
Popcornu i gotowanej kukurydzy na całej plaży.

31.08.2017
Pozdrawiam!

14.10.2017

Nowoczesny popcorn.

Dziś wiersz powstały po tym jak na plaży widziałem i słyszałem jednego sprzedawcę jedzenia wszelkiego rodzaju. Wyróżniał się od innych tym, że zachwalał swoje produkty przez megafon, w dodatku w sposób taki, jakby akurat szła pielgrzymka. Bardzo dziwne wrażenie, choć jednocześnie w pewnej mierze nowatorstwo w tym było też jakieś.

,,Popcorn nowoczesny do granic"

Założyłem kapelusz pirata,
Do ręki wziąłem tubę, taką elektryczną,
Wyszedłem na plażę nieść ludziom,
Popcorn zmieszany z dobrą nowiną.

Namawiam ich śpiewem,
Gdy podejdą namawiam ich,
By ze mną chodzili,
Na zawsze,
Na zawsze,
Zawsze...

31.08.2017
Pozdrawiam!

11.04.2017

Złote plaże Juraty.

Dziś moja wariacja na temat piosenki pt. ,,Już nie ma dzikich plaż".

,,Złote plaże Juraty"

Złote plaże Juraty przysypał z dna już gruz,
Facet idzie wąsaty, w kieszeni ma dziś nóż,
Będzie w drzewach wycinał dla swoich kobiet coś,
W knajpie siedzą rybacy,
Myślami nie są tu.

A ja patrzę za Tobą, za horyzontu nić,
Będziesz kiedyś znów ze mną,
To pewne w pełni jest.

Złote plaże Juraty przysypał denny gruz,
A w hotelu za rogiem portier z pająkiem śpi,
Siedzę sobie na plaży, a mewy w górze są,
Takie duże ósemki potrafią kreślić hen.

Takie dziwne wymysły mam w głowie,
Że aż strach, pewnie jestem pijany,
Choć o tym nie wiem nic.

Taka była historia, w recepcji pająk śpi,
A ja palę ze wstydu,
Poety kukłę wnet,
Chyba więcej nie będę,
Pisał już takich dzieł,
Bo to nudne i długie,
A pająk nadal śpi.

Na podstawie tekstu piosenki Ireny Santor pt. ,,Już nie ma dzikich plaż". Słowa: Krzysztof Logan Tomaszewski.

3.04.2017
Pozdrawiam!

26.10.2016

Plażowy sfinks.

Dziś wiersz łączący w sobie mity i moje wakacyjne wymysły. :)

,,Plażowy sfinks

Leżę zagrzebany w piasku,
W końcu mam etat sfinksa w Mielnie,
Zagajam wczasowiczów,
W obcych językach,
(Czasem i dla mnie),
Zadając im pytania.

Tych co odpowiedzą dobrze i prawdziwie,
Nagradzam,
Pozostałych, jak przystało na sfinksa,
Zjadam słowami.

8.09.2016 
Pozdrawiam!

1.08.2016

Podróż morska z absurdem w tle, cz. 7 i 8.

7. Plażowanie, albo czasem Słońce, czasem deszcz.

Poszedłem od razu na plażę, wypożyczyłem leżak i przysiadłem zasypany mniej więcej do kolan w piachu. Deszcz kropił, nieprzyjemnie mocząc mi okulary. Zasłoniłem się więc parasolką budząc śmiech wśród innych plażowiczów, którzy jednak zdecydowali się tylko na spacerowanie. Zdenerwowany zacząłem kopać dłonią w piachu. Stwierdziłem, że skoro tu ze mnie szydzą dokopię się do Chin. Może lato tam będzie lepsze, może będzie jakoś bardziej egzotycznie niż tu. Z emocji pracy wyrwał mnie natarczywy, piszczący nieco w wysokich rejestrach głos należący, jak się po chwili okazało do sprzedawcy lodów. Wyśpiewał od razu z dziesięć sprośnych wierszyków nawołujących do zakupu jego produktów. Wziąłem od razu pięć lodów, by choć na chwilę zamilkł. On jednak zaczął tłumaczyć mi cały proces technologiczny robienia lodów, kukurydzy gotowanej, pop-cornu i wielu innych rzeczy sprzedawanych na plaży. Znów moje oczy osiągnęły wielkość pięcio złotówki. Absurdem jest przecież wciskać ludziom lody, gdy na dworzu temperatura wynosi jakieś 15 stopni i w dodatku deszcz moczy wszystko wokół. Uciekłem od sprzedawcy, biegłem ile sił w nogach i płucach. Szybko skończyła mi się energia, opadłem z sił, musiałem odpocząć. Na szczęście sprzedawca zniknął mi z pola widzenia. Wszedłem z kolejny raz na promenadę, tym razem poszedłem w stronę Wielkiego Skrzydła, by usiąść i odpocząć, w międzyczasie zbliżał się Zachód Słońca.

8. Rozmowy przy Słońcu, albo balet słowny.


Oddaliłem się troszkę od skupisk ludzi, mając nadzieję na chwilę spokoju i samotności. Niestety trafiłem na grupę emerytów, która obsiadła ławeczki w oczekiwaniu na Zachód. Czas skracały im puszki i butelki ze Złotym Trunkiem. Popijając od czasu do czasu małe łyki rozwodzili się nad ważnymi dla nich tematami. Gdy tylko mnie zobaczyli majaczącego na horyzoncie jeden Pan krzyknął do mnie, abym dołączył do wesołej gromady. Zaproponowali mi piwo, odmówiłem mając na uwadze incydent z kolegami. Od razu zostałem wypytany przez Panów i Panie na okoliczność moich przekonań, stosunku do wielu etycznie zagmatwanych problemów, a także odnośnie stanu cywilnego. Wymigiwałem się od odpowiedzi, zasłaniałem się wolnością przekonań, na nic się to jednak zdało. Ludzie ci zaczęli być o wiele mniej przyjemni niż na początku. Zaczęli wykrzykiwać dziwne, politycznie napakowane hasła, zrzucali winę jedynie na jednego człowieka i jego partię. W końcu stwierdziłem, że szkoda mojego czasu na takie rozmowy o niczym. Wskoczyłem na murek i żwawym krokiem udałem się do lasu. 

Pozdrawiam!