Czasem nachodzi mnie ochota, by spróbować swoich sił jako wokalista. Pojawia się pewien problem, nie do przejścia, nie mam głosu, ani muzycznego słuchu. Co najwyżej swoje żale mogę zapisać w formie wiersza.
,,Rzeź"
Wyjdę na scenę ubrany,
W czarny dres,
Marki Adidas lub Nike.
Do mikrofonu podejdę powoli,
Zza węgła jakby,
Pierwsza nuta melodii,
A ja już wiem,
Nie moja tonacja,
Nie mój podkład nawet,
Ale nic to, fani czekają,
A moja prosta muzyka,
Nie wymaga ćwiczeń.
Rzeź!
Mym głosem burzę spokój,
Rzeź!
Nic nie będzie jak kiedyś,
Rzeź,
Rzeź,
Rzeź!
12.06.2015
Pozdrawiam!