Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nałogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nałogi. Pokaż wszystkie posty

10.06.2024

Lękoman cz. 7.

Dzień 7. 

Mężczyzna wiedział już, że ten dzień stanie się końcem jego lęków wszelkiego typu. Pobudka, porcja leków na pobudzenie do życia, wszystko zadziałało zaskakująco dobrze. Świadomość końca problemów nastrajała go dobrze. Rzut oka na korytarz, nikogo, można wyjść i wrzucić opakowania do szybu windy. Ekscytacja po tym czynie była jak najsłodszy nektar. Decyzja została podjęta, droga biegła tylko w jedną stronę. 

Bohater zmusił się jeszcze do wyjścia na miasto. Rzut oka na zachód Słońca, idealne dopełnienie jego kresu, jego wędrówki. 

Po powrocie do mieszkania spojrzał jeszcze na swoje ulubione książki. Wybrał jedną, zupełnie losowo. Otworzył mniej więcej w połowie. Słowa uderzyły go z mocą pioruna, brzmiały ,,Drobna uwaga. Na pewno umrzecie". Mężczyzna podszedł do blatu w kuchni, nalał sobie wody i łyknął garść leków. Gdy zaszumiało mu lekko w głowie otworzył drzwi. Nie wiadomo czemu, chciał wołać o pomoc, szukał ratunku? Wyszedł na korytarz, leki działały coraz mocniej. Bohater przeszedł kilka kroków, upadł, a ręce powędrowały w kierunku windy. Palce zagłębiły się w szczelinę szybu. Ostatnią rzeczą jaką zapamiętał mężczyzna był prostokąt światła od mieszkania sąsiadki. 


21.04.2024-21.05.2024
Pozdrawiam!

4.06.2024

Lękoman cz. 5.

Dzień 5. 

Ciężkość powiek, otwarcie oczu graniczy z cudem. Za ciemnością świat, okropny, bolący od samego rana, do samego wieczora. W końcu jest, powieka drga, postać otwiera oczy. Ból istnienia przeraża, jest jak porażenie prądem. Mężczyzna przewraca się na drugi bok, w ustach mieli przekleństwa. Patrzy na zegarek, pora wstawać, by znów walczyć z codziennością. 

Bohater z odrobiną nadziei popatrzył na swoją sypialnię, Słońce dawało mu znać, że ten dzień może być choć trochę lepszy niż wcześniejsze. W kalendarzu zapisane kilka słów, które informowały o fantastycznym spotkaniu, właściwie o randce. Mężczyzna spędził kilka godzin w łazience, doprowadzając się do stanu nie budzącego grozy. Ubrał się elegancko, w pobliskiej kwiaciarni nabył bukiecik i ruszył w miasto. 

Niestety już przyjście na przystanek sprawiło mu wielki ból. Autobusy nie jeździły jak zwykle, bowiem dziś, akurat dziś było święto państwowe. Bohater stłamsił w ustach przekleństwo, to nic, najwyżej zadzwoni do wybranki z jakąś pokrętną wymówką. Wybrał numer, po stu dzwonkach dziewczyna odebrała. Właściwie odebrała tylko w myślach protagonisty, w słuchawce odezwał się męski, tubalny głos. Poinformował w krótkich słowach, że jest nowym partnerem pani X i nie życzy sobie, aby jej przeszłość odzywała się w tak prostacki sposób. 

Mężczyzna zapadł się w sobie, wpadł do ciemnej, odrażającej studni. Zsunął się po omszałych, wilgotnych ścianach. Wiedział już, że czas na ostateczny wybór. Musiał tylko załatwić jedną, najtrudniejszą rzecz. Musiał napisać list pożegnalny do najważniejszej osoby w jego życiu, Siostry. 

Pozdrawiam!

1.06.2024

Lękoman cz. 4.

Dzień 4. 

Bohater z wielkim bólem głowy ocknął się po kilkunastu godzinach. Aby powstać z podłogi każdy mięsień musi zostać oddzielnie pobudzony do pracy. Kilka tabletek ulubionych leków gasi lęk przed sąsiadami, lęk przed alkoholem i światem. Inne lęki powodują jednak, że bohater jest w stanie jedynie przenieść się na kanapę. Zapada w przerywany sen. 

Gryzący dym budzi mężczyznę, chwiejąc się podchodzi do okna, to sąsiad z dołu zaczął grillowanie. Sezon otwarty, niech wszyscy chłoną moje zapachy, zdaje się krzyczeć skwierczące mięso. Nie ma szansy na rozmowy, sąsiad od razu wpada w gniew, rzuca się z rękami na oponentów. Bohater rezygnuje z działań, zamyka okna, najwyżej udusi się we własnym mieszkaniu. 

Pozdrawiam!


29.05.2024

Lękoman cz. 3.

Dzień 3. 

Mężczyzna w bólu całego ciała wraca do świata. Codzienność znów puka do jego czaszki, mózgu, oczu, do każdej komórki ciała. Tym razem w drzwi wali sąsiad. Żąda wpuszczenia do środka w celu konsumpcji alkoholu. Bohater ze strachem w oczach próbuje przemieścić się w przestrzeni. Pełznie po podłodze, sąsiad jednak słyszy wszystko, wie wszystko. W końcu trzeba go wpuścić, inaczej gotowy się włamać. 

Na powitanie serwuje mężczyźnie potężny cios w plecy, zaparty dech pogarsza stan, powoduje dodatkowy stres. Sąsiad przyciąga bohatera do stołu, stawia na nim butelkę wódki i zmusza do konsumpcji. Nie ma już ucieczki, trzeba pić, odmowa jest poza zasięgiem zlęknionej duszy, odmowa może być niebezpieczna. Po kilku godzinach wlewaniu w siebie wódki, po wysłuchaniu opowieści o niewiernej żonie, głupocie ludzkiej, sąsiad postanawia wyjść. Bełkocze coś o chęci dalszego picia, bez mężczyzny, który w jego ocenie jest miękki jak gąbka, a nie chłonący wódkę jak to ona potrafi. Drzwi pozostają otwarte, bohater nie ma siły wstać, może już tylko leżeć. Przez otwarte drzwi wdziera się do mieszkania Cerber, oddaje mocz na spodnie mężczyzny, na jego postać. Po wyjściu psa wchodzi sąsiadka, krzyczy coś, uderza w umęczony korpus parasolem. Wychodzi, zostawiając otwarte drzwi. 

Pozdrawiam!


26.05.2024

Lękoman cz. 2.

Dzień 2. 

Tabletki zadziałały za mocno, znów trzeba walczyć o powrót do żywych. Zwleczenie się z łóżka zajmuje coraz więcej czasu. Wreszcie jest, pół-zombie, pół-duch. Znów w ruch idą leki, zabijają kolejne porcje lęków, pozwalają na mierzenie się z życiem. 

W pewnej chwili dochodzenie do świata przerywa bohaterowi dzwonek do drzwi. Podchodzi do nich, patrzy przez wizjer. To sąsiadka od Cerbera, minę ma jak zawodowy zabójca. Mężczyzna próbuje wycofać się, schować przed życiem. Sąsiadka nadusza jednak dzwonek, jego głuche brzmienie odbite echem niszczy jego czaszkę. Pół żywy rusza pod drzwi, otwiera je. Sąsiadka atakuje psem, potem parasolką. Krzyczy coś, krzyczy coś o zmarnowanych szansach, krzyczy o oszustwie. Bohater wypycha ją, krzyczy w odpowiedzi coś o swoich lękach. Przerażony wraca do mieszkania, kuli się na podłodze i zasypia. 

Koło północy budzi się, otwarcie oczu przywołuje wstrętne chwile, podróż metrem, przepychanki z urzędniczką, atak sąsiadki. Bohater nie ma już siły wstać. Marzy coraz mocniej o wyrwaniu się z tego świata, ucieczce gdzieś indziej. Aby nie czuć już lęków, aby oderwać się od codzienności. Ostatkiem sił trafia pod szafkę, bierze kolejną porcję leków, byle usnąć, zapomnieć chociaż na chwilę o wszystkim co go otacza. 

Pozdrawiam!

23.05.2024

Lękoman cz. 1.

Dziś pewna odmiana, wstawiam bowiem opowiadanie, które stało się dla mnie czymś na kształt autoterapii. Ostatnio mój nastrój nie był za dobry, nie chcę wchodzić w szczegóły. Treść tego szkicu nie jest zapisem moich planów, nie chcę tak jak bohater dążyć do autodestrukcji czy coś (gdyby ktoś się martwił). Jest to zapis stanu ducha jedynie oraz wymysłem luźno opartym na moim wnętrzu. 

,,Lękoman"

Dzień 1. 

Ciężkość powiek, otwarcie oczu graniczy z cudem. Za ciemnością świat, okropny, bolący od samego rana, do samego wieczora. W końcu jest, powieka drga, postać otwiera oczy. Ból istnienia przeraża, jest jak porażenie prądem. Mężczyzna przewraca się na drugi bok, w ustach mieli przekleństwa. Patrzy na zegarek, pora wstawać, by znów walczyć z codziennością. 

Bohater zwlókł się dość dawno z łóżka, pozostawił po sobie barłóg, nieład, wszystko jak w jego głowie. Tabletki na ożywienie, na znoszenie codzienności wziął dawno. Teraz skupia się na porządkowaniu świata wokół. Zlicza przedmioty, zawiązuje smycze na szyjach dziwacznych myśli. Nikt go nie niepokoi. Czas wyjść z domu, czas rzucić się w lęki, czarne otchłanie. 

Problem przywodzi już winda, w niej złośliwa sąsiadka z Cerberem, ratlerkiem lubującym się obsikiwaniu nóg  i szczerzeniu kłów. Protagonista nie ma szansy na wycofanie, ucieczkę, sąsiadka i Cerber pokazują zęby. Mruczy na powitanie coś, przeplatając wszystko wulgaryzmami. Sąsiadka wyłapuje jednak słowa, oburza się, Cerber obsikuje spodnie mężczyzny. Chęć powrotu do domu, ukrycia w kołdrze musi odejść na daleki plan. Bohater musi pójść do urzędu pracy, musi spróbować zmienić swój los. 

Podróż do urzędu mija raz na jechaniu metrem, raz na metrze jadącym kimś, resztki dnia, zabawy, znalezione na podłodze dowody, wzmagają lęki, niechęć do życia. 

W urzędzie pracy na mężczyznę czeka gromada, wszyscy mają numerek do jego pokoju, do miejsca kaźni. Po trzech godzinach udręczona postać wyłania się od urzędniczki. Jak zwykle odesłanie z kwitkiem. Bohater po długiej drodze do domu, zrezygnowany do granic ludzkich możliwości, łyka tabletki, wyłączające lęki, codzienności i rzuca się do barłogu. 

Pozdrawiam!

28.12.2020

Chwilę przed wielką zmianą.

Dziś wiersz o tym, jak ciężko wygrać ze swoimi demonami. 

,,Chwilę przed wielką zmianą"

Czemu tak dziwnie na mnie patrzysz,
Gdy chowam kieliszki do kieszeni,
W płaszczu.

Chcę zmienić swoje nawyki,
Swoje ciemne strony,
W pozytywy.

Nie patrz na mnie w taki sposób,
Nie mów demotywujących słów.

Tym razem mi się uda,
Rzucę alkohol na zawsze,
(Przypomnij mi o tym,
Może za tydzień).

18.09.2020
Pozdrawiam!

15.11.2019

Wysłannicy z nutą elegancji.

Dziś parę słów o tym jak rządy pozwalają legalnie wyniszczać się swoim obywatelom.

,,Wysłannicy z nutą elegancji"

Wysłannicy z nutą elegancji,
Przychodzą najczęściej pod koniec,
Dnia, gdy światło łączy się z mrokiem.

Niosą ze sobą trucizny,
Dozwolone przez chyba każdy rząd.

Częstują papierosem, winem słodkim,
Do tego umilają czas rozmową.

Po paru wizytach to sami ludzie,
Szukają z nimi kontaktu,
Chcą więcej dżentelmenów,
Z ich wspaniałymi rzeczami.

Dziś już idą, odwiedzą te same osoby,
Słońce gra magicznie na krawędzi,
Kieliszka z winem,
A na chodniku leży kobieta,
Cała pijana już czeka.

2.07.2019
Pozdrawiam!

9.11.2019

Zgubne przekonanie.

Dziś wiersz dotyczący tego czy będąc jedynie duszą człowiek może nadal widzieć co dzieje się np. z jego rodziną.

Dla S.J.

,,Zgubne przekonanie"

Sądzicie, że nic nie wiem,
Co dzieje się codziennie,
Bo jak to mówicie,
,,Tam nic nie ma,
Stamtąd nic nie widać".

Zgubne myślenie.

Widzę wszystko,
Chociaż jestem w ziemi,
Widzę jak pijesz dużo,
Z butelek dom można zrobić,
Widzę wszystkie kłótnie,
Grzechy małe i większe.

Nie mam tylko jak dać do zrozumienia,
Że takie głupie myślenie,
Jest błędem.

Pamiętajcie, widzę stamtąd wszystko.

20.07.2019
Pozdrawiam!

30.04.2016

Siedzenie wiosną.

Dziś wiersz o papierosach. Dziwne to nieco, sam nie palę, a jednak dość łatwo pisze mi się o paleniu, fajkach i tego typu sprawach. Nie wiem czemu do końca. 

,,Siedzenie wiosenne 2016

Siedzę z papierosem w ustach,
Wiatr dym rozwiewa tworząc kółka,
Tak wiosennie dziś.

To nic, że Biała Pani,
Zagląda czasem w oczy,
(Przeklęty nałóg-papierosy).

Biała Pani,
Lubi zaglądać w oczy.

3.04.2016
Pozdrawiam!

12.10.2015

The Doors of Perception.

Dziś wiersz powstały w Hiszpanii. Zapatrzyłem się na odblaski światła w wodzie basenu. Cała reszta to tylko wymysł mózgu, jak zresztą nazwałem jeden z ostatnich wierszy. 

,,Drzwi świadomości"

Słońce otworzy drzwi świadomości,
W wodzie bakterie,
W wodzie ryby,
Widzę wszystkie odbicia.

Światło wciąga,
Palenie wciąga,
Hazard wciąga,
Dziwność wciąga.

Otwarte drzwi świadomości,
W basenie przegląda się świat,
Liczę kroki i myśli odliczam,
Świat się zmieni z sekundy w sekundę.

Spadam na dno otchłani,
Drzwi świadomości otwarte.

Słońce zakryło się chmurą,
Zamknęło drzwi świadomości,
A ja w środku jej siedzę,
Wyglądam na zewnątrz,
Przez oczy.


16.09.2015
Pozdrawiam!