Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyki. Pokaż wszystkie posty

5.10.2024

Złote rybki i paracetamol.

Utwór nawiązuje do tytułu piosenki, reszta to luźne skojarzenia moje. 

,,Złote rybki i paracetamol"

O rety, pomocy,
Słyszę głos z salonu:
,,Sypnęło mi się nieco za dużo,
Paracetamolu do wody". 

Wchodzę, patrzę i widzę,
Akwarium ze złotymi rybkami,
Krzyżyki na oczach mają,
Śmierć czy dobre emocje,
W nich już są?

Sam nie wiem.

Wychodzę, 
Przyjdę kiedyś,
Sprawdzić. 

24.08.2024
Pozdrawiam!

14.02.2024

Herbata biskupa.

Wiersz będący wynikiem moich rozmyślań na temat niektórych hierarchów KK. 

,,Herbata biskupa"

Podejdź z tą herbatą Mary,
Szybciej, szybciej, nie mam całej wieczności,
Krzyczy rozparty na krześle,
Z nogami na poduszce,
Herbata dla biskupa nadchodzi. 

Starzec lubieżnie wydyma usta,
Próbuje usidlać dziewczynę,
Herbata dla biskupa,
Okropnym pretekstem.

26.07.2023
Pozdrawiam!


26.07.2023

Diament pod drzwi.

Wiersz będący zlewem świadomości po zobaczeniu tytułu po angielsku (jako tytuł piosenki). 

,,Diament pod drzwi"

Sięgnęła kiedyś po diament życzeń,
Położyła go pod drzwi,
Jako stoper.

Gdy zobaczyłem mój diament,
Nie wiedziałem co powiedzieć,
Diament też milczał,
Już nie był magiczny. 

Chciałem krzyczeć,
Robić awantury,
Dała mi jednak ciastko z wróżbą,
Lepszą niż życzenie,
Z mojego diamentu. 

2.10.2022
Pozdrawiam!

8.07.2023

Zapominam Cię budzić.

Wiersz będący interpretacją tytułu pewnej piosenki. 

,,Zapominam Cię budzić"

Nie wiem dlaczego tak mam,
Ale zapominam co rano Cię budzić. 

Krzyki, wyrzuty, awantury,
Trwają do południa,
Potem cichną,
Do wieczora sytuacja wraca,
Do normy.

Rano zaczyna się na nowo,
Piekło powtarzalnych zdarzeń,
Wszystko jest zbliżone,
Straszne przez to. 

Nie wiem co mam zrobić,
Może muszę wejść na dach,
Tam gwiazdy, zimne powietrze,
Nie pozwolą mi zasnąć. 

Wejdę o świcie do sypialni,
Obudzę Cię, będziesz w szoku. 

Na razie czekam na kolejne,
Wyrzuty gniewu. 

2.10.2022
Pozdrawiam!

27.05.2023

Trzecie wniknięcie.

Wiersz inspirowany obrazem Zdzisława Beksińskiego. 

,,Trzecie wniknięcie"

Jako trzeci wnikałem w ścianę,
Przede mną próbowało dwóch.

Ciało pierwszego wisi bezwładnie,
Widać jeszcze nie wniknięte nogi,
Kryzę jak u bogacza,
A całość wieńczy biała czaszka. 

Drugi wniknięty trochę lepiej,
Nie widać już zupełnie ciała,
Tylko oczy łypią z twarzy,
Biała, wyłania się nagle,
Ze ściany, budząc krzyki. 

Ja wniknąłem najlepiej, 
Moja twarz w rogu umieszczona,
Oczy skierowane w dal,
Widzę, inni mnie widzą.

Najdoskonalsza wycieczka w mrok. 

3.01.2022
Pozdrawiam! 

14.12.2022

Zmora.

Dziś nieco dziwny wiersz o tym, co może nas spotkać, gdy zacznie nas męczyć jakaś zmora. 

,,Zmora"

Ta zmora męczy mnie w kółko,
Od rana do wieczora,
Przychodzi, siada sobie,
Swym okiem straszy sąsiadów,
Swym słowem w sercu mi grzebie,
Ta zmora męcząca mnie ciągle.

Namawia do bycia jednakim,
Z jej bandą wyznawców, proroków,
Wszystko na jedno kopyto,
Wszystko tak samo wszędzie.

Próbuję okrzyków, jęków,
Zmora uśmiecha się tylko,
Zbliżam do niej swe ciało,
Zmora ma mnie już za nic.

W końcu mam to co chciałem,
W masce prowadzony na szafot,
Zmora uciekła na zawsze,
A ja wiszę (w niebie tańczę).

31.10.2020
Pozdrawiam!

31.12.2021

Zmieniłem się (Oczytany idiota).

Tym razem wiersz będący wyrazem mojego strachu, że kiedyś mogę zmienić się tak bardzo. Jednocześnie jest to komentarz do zachowań niektórych osób, w tym znanych mi osobiście. 

 ,,Zmieniłem się (Oczytany idiota)"

Zmieniłem się, cóż za dziwna sprawa,
Oczytany idiota ze mnie,
Siadam przy każdym stole,
Palcem wskazującym wodzę,
Kreślę kręgi.

Potem wykład, z przeczytanych książek,
Zero myślenia, tylko powtarzanie. 

Siadam przy każdym stole,
Zmuszam krzykiem ludzi,
Do zmiany zdania na każdy temat.

Poczciwy, oczytany idiota,
Oszukany, zmieniony, opuszczony. 

Zmieniłem się, za sto lat,
Przestanę czytać książki. 

25.12.2020\
Pozdrawiam!

24.04.2021

Wspaniały dzień stycznia.

Wiersz będący moim komentarzem do niektórych zdarzeń, w których główną rolę gra nienawiść do drugiej osoby. 

,,Wspaniały dzień stycznia"

Idę najszerszą ulicą miasta,
Patrzę po murach, wtem,
Na śniegu czerwień krwi. 

Spojrzeniem pytam innych, 
Co się tu działo?

Widzisz, bili się tu,
Przeciwnicy, mający różne,
Zdania, odpowiada ktoś. 

Jedni byli do cna źli,
Spuchnięci agresją, testosteronem,
Drudzy, delikatni, jak z porcelany,
Dodaje jakaś kobieta. 

Zasłużyli! 
Ryczy stary gość, 
Jak im nie wstyd malować,
Przerabiać pradawne dzieła,
Co z tego, że rysują z natury,
Przenoszą z niej natchnienie, 
Na pal z nimi! 
Ryczy nadal. 

Odszedłem zmieszany,
Nie lubię skrajnych emocji, 
Odszedłem zmartwiony,
Czemu niektórzy ludzie,
Muszą tak nienawidzić?

18.01.2021
Pozdrawiam!

30.01.2021

Autopsja przy stole.

Tym razem wiersz nawiązujący lekko do twórczości Marcina Świetlickiego. 

,,Autopsja przy stole"

Siedzimy przy kuchennym stole,
Księżyc swym światłem rysuje,
Kształty dziwne, za nami, na tej białej,
Ścianie.

Dym z papierosa na tle światła,
Ma dziwny, magiczny wyraz,
Rozmowy bardzo prywatne,
Autopsja przy stole się odbywa.

Wyciągamy z siebie najstraszniejsze,
Najgłębsze myśli,
Mimo to nie jest mi wcale lżej.

Autopsja przeradza się w coś,
Strasznego do granic,
Sąsiad z góry krzyczy głośno do nas,
Tupie nogą, rzuca przedmiotami.

Autopsja przy stole w kuchni,
W oparach dymu z papierosa.

Wstajesz nad ranem i wychodzisz.

A ja pusty zostaje przy stole.

28.11.2020
Pozdrawiam!

10.12.2020

Sprzedawcy dywanów.

 Tym razem wiersz inspirowany sztuką. 

,,Sprzedawcy dywanów

Wiedzą doskonale jak czytać,
Ukryte pragnienia ludzi,
Już na starym podwórzu,
Mały tłum. 

Sprzedawcy chwytają kolejne dywany,
Rozwieszają je z balkonu,
To ich specjalność,
Wtedy widać kunszt rzemieślnika. 

Ciągłe krzyki, zachęcanie do kupna,
Nawet biedny drwal zagląda ciekawy,
Co też można kupić w tej bramie. 

Na koniec sprzedawcy żartują,
Że nabywcy muszą teraz,
Iść do kolegów tamtych,
By kupić do pięknych dywanów,
Pałace. 

16.07.2020
Pozdrawiam!

21.10.2020

Początek relacji.

Dziś będzie o trudnych początkach niektórych znajomości. 

 ,,Początek relacji"

Dookoła mnie ludzie,
Z każdej strony atakują,
Chcą zostać moimi znajomymi,
A może nawet kimś więcej.

Chowam się jak tylko umiem,
Próbuję uciekać,
Gonią i łapią,
Krzyki niezwykle donośne,
Połączone z narzekaniami.

Bo jak to możliwe,
Że ktoś nie chce się zapoznać bliżej,
Z taką wspaniałą grupą,
Zdziczałych, hałaśliwych istot.

No jak to możliwe!

25.08.2020
Pozdrawiam!

2.04.2020

Ucieczka z tego świata.

Wiersz o ostatecznej ucieczce z tego świata.

,,Ucieczka z tego świata"

Zaprosiła do siebie znajome,
Przygotowała najlepsze przekąski,
Z całego świata.

Wznosi puchar wypełniony winem,
Szepcze coś pod nosem.

Wychyla napój duszkiem,
Świat powoli znika,
Staje się daleki,
Staje się zimny jak co dzień.

Spada w czeluść,
Już nic nie czuje.

Znajome żegnają ją,
Długimi, okropnymi krzykami.

1.12.2019
Pozdrawiam!

2.03.2020

Dobra rada.

Tym razem wiersz z dobrą radą, jak uniknąć trudnych sytuacji związanych z rozmową w czasie miłego spotkania.

,,Dobra rada"

Unikajcie tematów trudnych,
Zwłaszcza siedząc wesoło przy stole,
Zaraz diabeł weźmie atmosferę,
Dzikość serca zagości na wierzchu.

Unikajcie tematów trudnych,
Po co steki z wyzwisk na talerzu?

Lepiej uśmiech na twarzy umieścić,
Rozmawiając luźno o pogodzie.

Unikajcie tematów trudnych,
Po co przeszłość w nich całą grzebać?

Lepiej w przyszłość patrzeć razem sobie,
Gdzie nie ma już tych tematów trudnych.

5.01.2020
Pozdrawiam!

6.12.2019

Sytuacja koncertowa.

Dziś wiersz opowiadający o tym, jak mógłby wyglądać koncert ze mną w roli wokalisty.

,,Sytuacja koncertowa"

Stoję przy mikrofonie,
W sobie się boję,
Że nic więcej z siebie nie wyduszę,
Poza jękiem starej krewetki.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

Muzycy za mną krzyczą,
Ja ich zupełnie nie słyszę,
Zbliżam usta do mikrofonu,
Znów bardzo się boję.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

Publiczność rzuca w naszą stronę,
Wyzwiska zmieszane w butelkach,
Uchylać się trzeba, uciekać,
A ja tam cały czas stoję.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

W końcu, po wielu minutach,
Z ust wydobywa się dźwięk,
Fałszywy, bardzo niski,
Odgłos deptanej krewetki.

Ach, ach, wielki ten strach,
Ach, ach co za okropny strach.

7.09.2019
Pozdrawiam!

24.10.2018

Człowiek Orkiestra, albo coś z głowy.

Dziś wiersz będący realizacją tzw. ,,zlewu świadomości".

Dla S.J.

,,Człowiek Orkiestra, albo coś z głowy"

W cyrku tym moim,
Świata cyrku,
Wszyscy odnajdą swoje miejsca,
Pan pójdzie przodem, tej pani pomoże,
A ja w pysk lwa wsadzę swą głowę.

,,Oddajcie kasę za bilety,
Nie takie miało być dziś show",
Tak ryczy sala albo pół,
Sam nie wiem co mam o tym myśleć.

Uciekam więc do miasta dzwonów,
Tam się muzyką zajmę chętnie,
Zostanę pierwszym w świecie skrzypkiem,
Który swym smyczkiem gra na nerwach.

Znów ktoś mi krzyczy w pół spektaklu,
Bo ma już sam zszarpane nerwy,
A ja mu na to odkrzykuję, od dziś się uczę,
Gry na oczach.

Niesmak pozostał po mnie w mieście,
Zamiatam głową ściany domów,
Chcę zmiany, czegoś więcej nawet,
Szukam więc ludzi do zespołu.

Będziemy grać ostrego rocka,
Skacząc na linach z wież hoteli,
W locie zaśpiewam dwie piosenki,
To będzie tak wspaniały koncert.

Wszystko nakręca mój znajomy,
Wielki reżyser z państwa domu,
Kręcił już śluby i wesela,
A dziś nakręcić może pogrzeb.

Lina urwana, a ja lecę,
W plecaku jednak mam ratunek,
Spadochron w chwilę się rozkłada,
A ja krytyce gram na nosie.

Dziś będzie mój ostatni koncert,
Zagram ćwierćnutą suity Bacha,
Och jakie cudne wykonanie,
Choć to zwyczajny, tani cover.

Posadzę jeszcze w krąg palaczy,
Niech palą fajki nie-pokoju,
Wszystko zakryje dym tak biały,
Jak kiedyś dym z mojego sadu.

Paliłem wtedy swoje dzieła,
Takie zebrane w cztery tomy,
Do tego wino, nieco piwa,
A na ognisku grzałem krowę.

Następnie popiół wziąłem w ręce,
I krzycząc coś zacząłem rzucać,
W ten sposób dziwny, lecz prawdziwy,
Skończyłem pisać takie bzdury.

9.02.2018
Pozdrawiam!

12.04.2018

Występ.

Dziś wiersz o tym, jak mógłby wyglądać mój występ, o ile miałbym odwagę na to.

,,Występ"

Wzniosę się ponad moje,
Ponad swoje ograniczenia i zrobię występ,
Na scenie świata wygłoszę,
Wypowiem w rytm muzyki swoją poezję.

W czerwieni zawsze było mi do twarzy,
Do tego w ręku mam magiczny długopis,
Nim mogę zmieniać, wszystko zmieniać.

Ludzie na widowni buczą,
Brudne popisy moje,
Moje wymysły nie cieszą ich,
Tak jak mnie.

Dołączam do nich, więcej krzyku,
To więcej radości, wszystko się zmienia,
Wszystko płynie.

Mój występ zmienia się,
Każdego dnia może mieć dwieście,
Dwa tysiące,
Dwa miliony,
Dwieście Kosmosów odsłon.

25.03.2018
Pozdrawiam!

11.05.2017

Ulica W.

Dziś zrobi się nieco politycznie za sprawą mojego wiersza.

,,Ulica W."

Nowe prawo wchodzi w życie,
Po terminie określonym w...

Wbijam szpilki w rywali,
Jak w laleczki Voodoo,
Krzyczą coś o nierównościach,
Nie za bardzo słucham.

Wolę słuchać ludzi, zwłaszcza tych co kadzą,
Nagrywają swoje peany,
Magnetofon płonie.

Uczynię wszystko, by wszystkim żyło się lepiej,
Zrobię co w mojej mocy, by ten kraj był wielki,
Przepraszam, ja panu nie przerywałem...

Ulica W.
Stanem umysłu,
Ulica W.
Kuźnią talentów,
Ulica W.
Omijaj z daleka,
Ulica W.
Tam ten potwór mieszka.

27.01.2017
Pozdrawiam!

29.11.2016

Nocne hałasy.

Dziś wiersz powstały po tym jak po dwunastej w nocy z mieszkania nad nami wysypała się masa ludzi, która do tego krzyczała po angielsku do siebie tak głośno, że nawet z parteru było ich słychać u nas.

Dla S.J.

,,Nocne hałasy"

Nie wiem komu przyszło do głowy,
By po dwunastej w nocy,
Na klatce schodowej po angielsku krzyczeć.

Poczułem się tak, jakby za drzwiami była,
Co najmniej Ósma Aleja,
Albo wielka arteria z Sydney.

Do tego pies baby-krzykaczki z parteru,
Uznał za stosowne szczekać,
Nie wiem tylko czy po polsku,
Czy także po angielsku.

26.11.2016
Pozdrawiam!

30.10.2016

Poeta nie musi.

Dziś wiersz o tym jakie są obecnie wymagania wobec poetów. Wydaje się, że cierpienie z doby Mickiewicza czy Słowackiego jest już przebrzmiałe. 

,,Poeta nie musi

Poeta nie musi cierpieć za miliony,
Szczególnie w kraju,
Gdzie samo wstawanie boli,
Pod niebem przedzielonym w smugi.

Jajko krzyczy z dala,
Że ma wodę za ciepłą do gotowania,
Do tego wywyższa znaczenie soi,
Poeta nie musi cierpieć za miliony.

Gdy żona narzeka w południe,
Jak to mąż za którego wyszła,
Zmienia się stale z Brada Pitta,
W Ferdka Kiepskiego,
Poeta nie musi cierpieć za miliony.

Krzykacze na ,,patelni",
Nawołują, że ich racja jest lepsza,
Szum tłumi myśli, ogranicza kroki,
Poeta naprawdę nie musi cierpieć za nikogo.

Wieczorem pod płonącym niebem,
Odrzucony przez kochankę,
Oddalam się do domu,
By tam spocząć na gotowym stosie,
Nie wiem jeszcze czy go podpalę,
Skoro poeta ma nie cierpieć za nikogo…

9.10.2016
Pozdrawiam!