Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdziwienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdziwienie. Pokaż wszystkie posty

31.03.2023

Kamienny Lincoln.

Wiersz o tym, co może nas spotkać jak będziemy przemieszczać się z kamiennym popiersiem kogoś ważnego np. prezydenta Lincolna. 

,,Kamienny Lincoln"

Zabieramy kamiennego Lincolna z nami,
Siedzi sobie spokojnie, nie myśląc o niczym,
Obok ma swoje kufry,
(Chociaż nie wiem czy pochodzą z epoki). 

Jego posągowa postać,
Odcina się od samochodu,
Nowoczesność, nie do twarzy mu z nią. 

Zdjęcie na pamiątkę wydarzenia,
Dziwić się mogą niektórzy. 

17.01.2022
Pozdrawiam!

3.10.2022

Zdjęcia.

Wiersz powstały z dziwnych myśli. 

,,Zdjęcia"

Przysłałaś mi zdjęcia,
Jesteś na nich, kawa,
Z papierosem przeplatana,
Nie wiem co o tym myśleć.

Dwa zapachy, kawy,
Papierosa, właściwie smród,
Jak mam to odbierać?

Połączenie niby artystyczne,
A jednak, na myśl przychodzą,
Same złe filmy, same złe sztuki,
Wiersze złe, piekło przychodzi,
Na myśl. 

Zdjęcia, papieros, kawa. 

Zdębienie, zdziwienie,
Koniec. 

5.04.2021
Pozdrawiam!

23.07.2022

Telefon od Waltera.

Kolejny utwór zainspirowany sztuką nowoczesną, jednak z rozwinięciem sytuacji wyjściowej. 

,,Telefon od Waltera"

Walter obiecał mi, pisząc na kartce,
Swoją obietnicę, że będzie czekał,
Po drugiej stronie drutu,
Że telefon zadzwoni. 

Czekam już dłuższą chwilę,
Ludzie w muzeum się dziwią,
A ja przecież lubię Waltera,
Nigdy mnie jeszcze nie oszukał. 

Po godzinie wychodzę,
Nie chcę być częścią,
Z której się śmieją,
Idę w dal,
Daleko od domu,
Od Waltera. 

3.01.2022
Pozdrawiam!

25.12.2021

Pisanie wieczorne.

Wiersz o tym, jakie czasem trudne jest życie twórcy. 

,,Pisanie wieczorne"

Nie da rady napisać nic wymuszonego,
Mówią wszyscy, gdy widzą mnie wieczorem,
Chodź z nami, wołają na pożegnanie,
A ja już mam plan, wiem co zrobię teraz. 

Siadam, wyjmuję laptop, będę pisał. 

Wtedy wchodzi ona, coś do mnie mówi,
Wmawia mi, o tak powinien wyglądać literat,
Dużo palić, pić co najmniej jak smok,
Do tego spotykać się, z tak zwanym elementem.

Patrzę na nią zdziwiony,
Kotku, mówię do niej, jestem literatem,
Raczej wieczornym, literatem jestem domowym,
Nie lubię szaleć, pić nie potrafię,
A papierosy, dobre tylko w wierszach. 

Syknęła tylko coś, poszła do pokoju,
A ja zostałem sam, ze swoimi wierszami. 

4.03.2021
Pozdrawiam!

10.12.2021

Pies z pętkiem kiełbasy na kufie.

Dziś wiersz powstały na podstawie obrazu Wilhelma Trubner`a pt. ,,Pies z kiełbaskami". 

,,Pies z pętkiem kiełbasy na kufie"

Idę spokojnie ulicą, wtem widzę,
Jak facet z psem sobie stoi,
A z kufy psa zwisa pętko,
Ładnej, brązowej kiełbasy.

Facet mówi coś, o umiejętnościach zwierzęcia,
Że nie zje ani kawałka, dopóki komenda,
Od właściciela nie padnie. 

Odchodzę, po drodze pukam się w czoło,
Po co ktoś wymyśla,
Takie rzeczy...

25.09.2021
Pozdrawiam!

14.08.2021

Ja w roli reżysera.

Tym razem coś na kształt impresji spowodowanej pewną myślą. 

,,Ja w roli reżysera"

Otwieram okno, patrzę na park,
Z dłoni robię namiastkę kamery,
Będę patrzył przez nią na świat. 

W głowie mam plany, ujęcia, wszystko mam,
Już kwadrat przesuwa się od alejki, do drzewa,
Od drzewa, do kogoś w płaszczu. 

Dziwne, do tej pory nie widziałem ludzi,
W płaszczach, może wyjątkowo,
Chodzą tak ubrani. 

Zwieszam głowę, patrzę na swoje nogi,
Kamera, akcja krzyczy w głowie ktoś. 

Odchodzę od okna, koniec filmowania. 

4.03.2021
Pozdrawiam!

24.04.2021

Wspaniały dzień stycznia.

Wiersz będący moim komentarzem do niektórych zdarzeń, w których główną rolę gra nienawiść do drugiej osoby. 

,,Wspaniały dzień stycznia"

Idę najszerszą ulicą miasta,
Patrzę po murach, wtem,
Na śniegu czerwień krwi. 

Spojrzeniem pytam innych, 
Co się tu działo?

Widzisz, bili się tu,
Przeciwnicy, mający różne,
Zdania, odpowiada ktoś. 

Jedni byli do cna źli,
Spuchnięci agresją, testosteronem,
Drudzy, delikatni, jak z porcelany,
Dodaje jakaś kobieta. 

Zasłużyli! 
Ryczy stary gość, 
Jak im nie wstyd malować,
Przerabiać pradawne dzieła,
Co z tego, że rysują z natury,
Przenoszą z niej natchnienie, 
Na pal z nimi! 
Ryczy nadal. 

Odszedłem zmieszany,
Nie lubię skrajnych emocji, 
Odszedłem zmartwiony,
Czemu niektórzy ludzie,
Muszą tak nienawidzić?

18.01.2021
Pozdrawiam!

22.02.2020

Dziwna niedziela.

Tym razem wiersz o tym, jak wnikliwa, wieloletnia obserwacja jakiegoś zjawiska może przynieść nam niemiłe wyniki.

,,Dziwna niedziela"

W tę niedzielę pan Smith coś czuł,
Nie wiedział tylko w czym rzecz,
W końcu często w ten dzień,
Zjawiało się mniej klientów.

Lecz tego dnia coś było inaczej,
Smith usiadł przed sklepem,
I patrzył.

Patrzył jak świat zapętla się w pośpiechu,
Patrzył jak świat zatraca się w zarobku,
Patrzył jak świat się zmienia,
Patrzył i się dziwił, że on sam bardzo,
Ale to bardzo powoli znika.

13.07.2019
Pozdrawiam!

7.02.2020

Na koniec dnia.

Wiersz o tym, jak należy uważać przed snem na swoje myśli.

,,Na koniec dnia"

Na koniec dnia zamykam swe myśli,
W szufladach pojemnych bez dna,
Idę spać, a one się budzą,
Skrzat Izydor pozwala im wiać.

Klucze wiszą przecież widoczne,
Nauczył się wszystkiego sam,
Myśli moje wolności złaknione,
Razem tworzą co noc inny skład.

Dziko prężą swe mięśnie do kamer,
Albo w taniec techno wpadają,
Sny mi kręcą, jak kręcą wspaniałe,
Nigdy nie wiem co mnie może spotkać.

Rano budzę się znowu zdziwiony,
Myśli moje po kątach już śpią,
Skrzat Izydor jak zwykle nic nie wie,
A ja znów popełnię ten błąd.

17.03.2019
Pozdrawiam!

5.04.2019

Maszkara z papierosem.

Dziś wiersz napisany w czasie pobytu w Andaluzji. Parę razy widziałem przy basenie parę, która wyglądała jak żywa anty-reklama botoksu i tego typu spraw. Wiem, że o kobietach nie powinno się brzydko mówić, czasem jednak nie daje się inaczej.

,,Maszkara z papierosem"

O! Moje biedne oczy,
Bolą od samego patrzenia,
Na maszkarę z papierosem.

Kiedyś mogła być ładna,
A dziś wypełnione botoksem,
Czy czymś takim usta,
Wyglądają jak wlot rury jakiejś,
Twarz jak stare płótno,
Pogarsza i tak złą sytuację.

Skąd bierze się takie podejście,
By z biegiem lat pompować w siebie,
Coraz więcej i więcej upiększania,
By na końcu wyglądać jak potwór?

Zdaję sobie sprawę, że o kobiecie,
Nie powinno się,
W ten sposób mówić,
Czasem jednak inaczej nie sposób.

5.10.2018
Pozdrawiam!

26.11.2018

Kot dla strachu.

Dziś wiersz powstały po tym, jak zobaczyłem w oknie naprzeciwko jakiś cień, który okazał się być kotem.

,,Kot dla strachu"

Patrzę i oczom swym nie wierzę,
W oknie na czwartym piętrze bloku,
Jawi się kot zrobiony z dłoni.

Miał być dla strachu, a się śmieję,
Choć prawdę mówiąc mnie wystraszył,
Ten zwierzak z dłoni tak zrobiony,
Że bliski był do oryginału.

Co jednak stanie się w momencie,
Gdy kot ten mi ożyje,
Zacznie odwiedzać mnie swą drogą,
Wtedy to chyba umrę szybko.

Nie lubię takich sytuacji,
Nie lubię takich złych emocji,
Kot z dłoni-dobrze,
Żywy-źle.

Ktoś zawsze będzie straszył w nocy.

18.06.2018
Pozdrawiam!

9.07.2018

Wielkie usta pań.

Dziś wiersz traktujący o tym, co można wyczytać z ust niektórych dam, które użyły za dużo medykamentów wypełniających.

,,Wielkie usta pań"

Dawniej, gdy kobieta czuła się zagrożona,
Krzyczała, od razu było wiadomo w czym rzecz.

Dziś niektóre panie mają takie usta,
Że do końca nie wiadomo,
Czy akurat się dziwią,
Czy potrzebują pomocy.

15.03.2018
Pozdrawiam!

27.04.2018

Słoń na gałęzi.

Dziś wiersz będący odpryskiem jakiejś myśli, a może jakiejś sytuacji, w sumie nie pamiętam szczegółów.

Dla S.J.

,,Słoń na gałęzi"

Słoń sobie siedzi na gałęzi,
Nikt nie wie jak tam wszedł,
Nikt nie wie po co tam jest.

Podszedłem blisko, by mnie słyszał,
Spytałem czemu tak sobie siedzi,
A on zaproponował mi,
Wspólne patrzenie na świat.

Siedzimy obok siebie,
I zadziwieni podziwiamy świat.

18.01.2018
Pozdrawiam!

22.03.2018

Patrzenie- niewidzenie. Początki.

Dziś wiersz zainspirowany przez usłyszaną gdzieś frazę o rękach podobnych do płetw, które dodatkowo mają korzenie w Maroku.

,,Patrzenie- niewidzenie. Początki."

Otworzyłem oczy,
Zobaczyłem nieznaną mi kobietę.

Powiedziała do mnie:
,,Chyba będziesz musiał przenieść mnie,
Przez ten próg".

Zdziwiłem się bardzo,
Do tej pory myślałem,
Że taki zaszczyt dotyka jedynie pana młodego.

A ona na to:
,,Czasem kochaniutki trzeba tak zrobić,
To takie połączenie dwóch osób".

Wyjątkiem są za śliskie ręce,
Podobne do płetw,
Odzywa się chyba ich pochodzenie,
Z Maroka.

Wciągam świat do siebie,
Zmyślne piaski pustyni oczy mylą,
Spać się chce, choć na zewnątrz pustka,
Zimno jak dawniej.

Zrywam się z łóżka,
Uciekam przed siebie,
Nie chcę się męczyć z damą,
Która sama siebie nazywa królową.

Berło mi niepotrzebne,
Miecz odcina głowę,
Sen wodą zmywam.

Koniec.

14.02.2018
Pozdrawiam!

7.03.2018

Kraje absurdu.

Dziś wiersz pokazujący mój poziom uwielbienia dla absurdu codziennego.

Dla S.J.

,,Idę po absurd"

Skończył mi się absurd,
Do pisania wierszy,
Ruszam więc w krainy,
Z niego tak słynące.

Niby to są kraje,
Takie jak zazwyczaj,
Jednak w nich jest,
Ważny stan umysłu.

Goście zza granicy patrzą przerażeni,
No bo u nich absurd nie gra takiej roli.

Mam, znalazłem całą,
Beczkę pełną tego,
Co pozwala wiersze,
Pisać jak najlepsze.

,,Pewien facet po wypiciu nieznanej nam ilości alkoholu pokłócił się ze swoją konkubiną. Nie wiadomo o co poszło. Efekt był taki, że facet chciał się przewietrzyć. Wyszedł przez balkon i spadł z czwartego piętra. Nic specjalnego mu się nie stało, otrzepał się i wrócił do mieszkania. Tam konkubina nadal wściekała się na niego, więc drugi razy wyszedł przez balkon. Podobno drugi raz nic specjalnego sobie nie zrobił."

,,Inny facet po wypiciu równie nie znanej nam ilości alkoholu wyskoczył z trzeciego piętra. Wstał, otrzepał się i ruszył do domu. Po drodze zniszczył kilka aut. W domu pokłócił się z ojcem, który wezwał policję. Wtedy też wydało się, że mężczyzna jest poszukiwany od całego dnia. Został zabrany do szpitala na badania."

,,Ludzie żyjący w krajach absurdu mają naturalne zdolności do dostosowania się. Każda osoba z zewnątrz dziwi się jak można tak żyć. A jednak można, to jest ten rodzaj absurdu, który nazywam absurdem codziennym."

Aleksiej Murmanov- uczony z kraju absurdu, badacz problemu, autor pojęcia ,,absurd codzienny".

6.01.2018
Pozdrawiam!

20.02.2018

Ulewa.

Dziś wiersz inspirowany japońskim drzeworytnictwem.

Dla S.J.

,,Ulewa"

Natura czasem jest nie do przewidzenia,
W jednej chwili z pięknego dnia,
Robi się taki, że nikt nie wychyla nosa z domu.

Spóźnieni ludzie próbują kryć się przed ulewą,
Która zastała ich na moście,
Jakiś ostatni zapatrzony w głębię wody rybak,
Próbuję dotrzeć do domu.

A ja, patrzę na to wszystko z okna,
Swojego pokoju w stylu japońskim.

Mimo pobytu w tym kraju,
Już przez siedem lat,
Nie mogę się nadziwić pewnym zwyczajom.

Na podstawie ,,Nagła ulewa na moście Ohashi" Utagawa Hiroshige.

12.02.2018
Pozdrawiam!

29.07.2016

Podróż morska z absurdem w tle, cz. 5 i 6.

5. Śpiewaj głośniej, albo przygoda z kolegami.

Dostrzegli mnie bowiem moi dawni koledzy ze szkoły, zawołali po ksywce i zaprosili do wspólnego jedzenia i picia. Gdy wchłonęliśmy już odpowiednią dawkę obydwu substancji, poszliśmy w kierunku Letniego Miejsca Zabawy. Skupiały się tam różne bary, kawiarnie, knajpki oraz to, co nas najbardziej kręciło punkty z karaoke. Nie ukrywajmy, mój głos nie mógł czarować w śpiewie, jednak po chwili zabawy w innym lokalu każdy odkrywał w sobie zadatki na piosenkarza, przynajmniej formatu gwiazd disco-polo. Tak samo było ze mną, wybrałem dość ryzykowny repertuar, od disco po funk. Jednak prawdziwy szał przyszedł, gdy zacząłem śpiewać największe hity disco-polo. Tłum zaczął krzyczeć: śpiewaj głośniej, wezwanie to zagrzewało mnie do boju, niczym czerwona płachta byka. Śpiewałem więc coraz głośniej, osiągałem rejestry niedostępne dla mnie wcześniej. Ludzie w podziwie zaczęli proponować mi kolejne drinki, a ja przyjmowałem je z dużą chęcią. W końcu trafiłem pod Fioletową Palmę, gdzie spędziłem pół kolejnego dnia, a po jakimś czasie i obiad. Widać kebab, który zjadłem między spotkaniem kolegów, a występami nie był pierwszej świeżości. Poszedłem w końcu w kierunku mojego ośrodka, gdzie wynajmowałem pokoik. Usnąłem szybko, przepełniony wrażeniami mijających dni.

6. Żonglerka tematami, albo rozmowy przy gofrach.

Kolejnego dnia zyskałem nową energię, mimo nie najlepszej pogody udałem się w kierunku kawiarni, gdzie sprzedawano jedne z najlepszych gofrów nad morzem. Zamówiłem jednego z posypką orzechową, można rzec, że właściwie z kruszonymi orzechami. O mało nie pożałowałem wyboru, gdy usłyszałem rozmowę kobiet siedzących przy stoliku obok. Strzępki rozmów spowodowały u mnie istne zakręcenie w mózgu oraz pełne zdziwienia zaokrąglenie oczu. Jedna z pań zadała współtowarzyszkom pytanie na co są uczulone. Od razu nastąpiła odpowiedź ze strony Chudej Pani. Powiedziała, że jest uczulona na muzykę góralską, głupotę oraz chamstwo. Starsza Pani naskoczyła na tamtą, oczywiście w sposób zabawny, że przecież bardzo dobrze się do niej tańczy. Temat podchwyciła kolejna Pani opowiadając reszcie jak znana jej Pani tańczyła Rock&Rolla. Wszystkie śmiały się do rozpuku. W pewnej chwili, po otrzymaniu gofrów Pani w Okularach zaczęła opowiadać co dodaje się do gofrów, posypek, śmietany i innych specjałów podawanych w tej kawiarni. Zaczęła wymieniać jak najęta nazwy kolejnych konserwantów i ulepszaczy. Pozostałe Panie próbowały oponować. W końcu, po zjedzeniu mojego gofra wyszedłem zdziwiony, ze zdziwionymi oczami z kawiarni.

Pozdrawiam!

5.04.2016

Helga.

Dziś wiersz inspirowany dokonaniami pewnej niemieckiej grupy muzycznej, pobrzmiewa w nim też coś z twórczości pana Świetlickiego.

,,Helga

Idę ulicą, ona z porem,
Z siatek ogromem,
Idzie i tworzy energię,
Wokół siebie.

Helga.

Jednoczesne odrzucenie,
I przyciąganie, jak mur w Berlinie.

Helga.

Tajemnic pełne imię,
Zawiera w sobie wszystko,
Może być imieniem sklepowej,
Albo pani doktor,
Od języków martwych.

Helga.

Zdziwienie i szok,
Z tymi siatkami,
Pod sklepem jest taka pełna,
Miłości do świata, człowieka.

Helga.

2.02.2016
Pozdrawiam!