22.02.2017

Śmierć nad Bałtykiem część 3 i 4.

Rozdział 3.

Komisarz odłożył na później kwestie jedzenia, trudno, najwyżej zamówi sobie pizzę na komisariat. Wrócił do swojego pokoju, odgarnął stosy akt, nalał sobie kubek kawy i zagłębił się w rozmyślaniu. Po chwili dotarło do jego uszu ciche pukanie, to pewnie ta Aśka, nowa policjantka przeleciało mu przez myśl. Niestety to nie była Aśka, tylko jego szwagier. Zaczął swoją wizytę od nieskładnego opisu, jak to koledzy Walczaka trzymali go w celi ponad 48 godzin. Gdy komisarz spróbował mu przerwać, tamten spytał się co zdarzyło się na plaży, widział bowiem dość pokaźny tłum gapiów. Oczywiście nie mógł odpowiedzieć mu ze wszystkimi szczegółami, coś jednak podpowiedziało mu, by jednak zapytać tego padalca, czy nie widział nic podejrzanego ostatnio. - A i owszem, odrzekł, Słoneczko coś niemrawo sobie poczyna, biznes się nie kręci, poza tym te gnidy noszące na plaży wszelkie dobra do jedzenia i picia nie są konkurencją godną mojej osoby. -Niestety ich oferta wygrywa na coraz większej ilości frontów. Walczak spróbował delikatnie nakierować szwagra, w końcu, bingo, coś jednak ta szuja widzi, poza czubkiem własnego nosa, pomyślał nasz bohater. Szwagier zauważył kilka dni temu jak jakiś obwieś próbuje włamać się do jego budki z hot-dogami. Rzucił się za nim, jednak tamten zdążył uciec. Jedyne co po nim zostało to rachunek z hotelu, w miejscowości leżącej w połowie drogi nad morze z gór. Kolejnym krokiem szwagra było zagłuszenie emocji alkoholem, pobił się z takim jednym, Ryśkiem, dlatego trafił na dołek. Komisarz obiecał tej gnidzie społecznej, że zajmie się jego przetrzymaniem w celi, dostał bowiem drugi element do układanki. Na początku postanowił jednak udać się do biblioteki, może ta karta wystawiona na dziewczynę, może miejscową, może nie, okaże się pomocna. Kilka razy korzystał już z pomocy Halinki, szczególnie, by sprawdzić alibi różnego kalibru przestępców. Tym razem nie pomogła za wiele, jedynie co, mogła stwierdzić, że karta została założona wczasowiczce, jakiś rok temu, książek od tamtej pory nikt nie zwracał, ani nie wypożyczał. Walczak podziękował Halince jak najładniej umiał, choć w środku cały się gotował. Nie uśmiechała mu się podróż licząca bez mała 350 kilometrów. Jednak sytuacja tego wymagała.

Rozdział 4.

Dojechał do wskazanej przez hotelowy rachunek miejscowości grubo po 18. –Świetnie, pomyślał, mogę nie trafić na nikogo, kto pomoże mi choć trochę w zbliżeniu się do rozwiązania tej dziwnej sprawy. Jego czarnowidztwo nie sprawdziło się jednak, pracownik recepcji dość sprawnie wyszukał w komputerze przydatne informacje. Denat znaleziony na plaży mógł nazywać się Janusz Wojtczyk, 38 lat, z okolic Katowic. Niestety poza tymi danymi nic nie mogło potwierdzić tej tezy. Zapis z monitoringu został już wykasowany, nawet nie uda się sprawdzić, czy zmarły naprawdę był w hotelu. Walczakowi zostało przenocować i z samego rana wyruszyć do domu Wojtczyka, dowiedzieć się o nim coś więcej.

Pozdrawiam!

19.02.2017

Śmierć nad Bałtykiem część 1 i 2.

Nie wiem czy wlepiłem kiedyś ten tekst, ale nijak nie mogę dojść do ładu z moim blogiem w tej kwestii. Najwyżej zrugacie mnie, że się powtarzam. Mam nadzieję, że opowiadanie to wpłynie w jakimś stopniu na Was, bo chciałem ukazać w nim pewne problemy jakie mamy w Polsce (choć pewnie na świecie też są jeszcze miejsca, gdzie dochodzi do takich sytuacji). Co ciekawe tekst zacząłem pisać bodajże w wakacje, w pewnym momencie przestało mi iść pisanie. Zakończyłem to opowiadanie dość niedawno, jakoś na początku jesieni w dwa wieczory.

Rozdział 1.

Komisarz Jan Walczak jak zwykle szedł promenadą w kierunku zachodzącego Słońca. Dziwił się czemu władze miasta pozwalają na zalew tandetnych pamiątek znad morza, które wyglądają z każdego namiotu i stanowiska handlowego. Komisarz był właściwie po służbie, została mu tylko jedna wizyta, u swojego szwagra, ostatniej mendy społecznej w celu wyjaśnienia pewnej kradzieży na stacji paliw. Jednak przed tą, dość nieprzyjemną rozmową postanowił coś zjeść. Kierował już swoje kroki w stronę budki z kebabem, jednak misternie wymyślony plan zaburzył dźwięk telefonu. Na plaży znaleziono ciało. Komisarz Walczak został uznany przez dyspozytora za policjanta znajdującego się najbliżej, jednocześnie z odpowiednimi kwalifikacjami. Chcąc nie chcąc nasz bohater musiał udać się na plażę.

Rozdział 2.

Doszedł tam dość szybko, miejsce domniemanej zbrodni znalazł bez trudu. Ciało zostało odgrodzone za pomocą parawanów przez ratowników WOPR. Jan od razu przeobraził się we wzorowego glinę, sięgnął do kieszeni w koszuli należącej do ciała, by dowiedzieć się kim jest denat. W kieszeni nie znalazł nic wartego uwagi, jedynie karta z miejskiej biblioteki wydała się mu czymś ważnym. Szkopuł w tym, że imię i nazwisko nijak nie pasowały do leżącego w piachu, sinego mężczyzny. Widocznie szedł do biblioteki po książki dla swojej ukochanej lub innej kobiety na przykład z rodziny-pomyślał komisarz. Odłożył kartę do foliowego woreczka, jako poszlakę i sprawę do zbadania w wolniejszej chwili. W tym samym momencie przybyła na miejsce ekipa techników, Walczak nie za bardzo lubił tych ludzi, szczególnie tego lekarza sądowego- Nowaka. Zacisnął zęby, by w czasie referowania im co się dowiedział nie obrazić żadnego z tych palantów. Oczywiście Nowak jak to miał w zwyczaju zaczął kręcić nosem, a to ratownicy WOPR niezbyt dobrze zabezpieczyli miejsce (domniemanej) zbrodni, aż po narzekanie na jakość policyjnej kawy w termosie podanym przez Walczaka. Na szczęście ekipa jakby czuła co się szykuje i po pobieżnym sfotografowaniu wszystkich podejrzanych rzeczy i zabezpieczeniu ciała ulotniła się jak kamfora. Walczak mógł w końcu odetchnąć pełną piersią. I ruszyć w poszukiwaniu rozwiązania tej zagadkowej śmierci.

Pozdrawiam!

16.02.2017

Święty gniew.

Dziś wiersz o tym, że nie zawsze warto się zmieniać. A przynajmniej nie o 100%, bowiem konsekwencje mogą być niezbyt miłe.

,,Święty gniew

Rozpalę ogień gdy potrzeba,
Na środku podłogi, wielki,
Fajkę pokoju z wodzem wypalę,
Z wodzem co duchem dziś jest.

Taniec wyzwoli mą duszę chorą,
Na wiek dwudziesty-pierwszy.

Me wycofanie,
Moją nieśmiałość,
W gniew święty zamienię.

Spalę świat ten,
Ten cień istnienia,
(Zostanie trupi zapach).

Na pyle istnień,
Mój świat założę.

(Rygorystyczny szablon).

28.02.2016
Pozdrawiam!

13.02.2017

Akutagawa.

Ryunosuke Akutagawa był japońskim pisarzem i poetą. Przeczytałem o nim w książce Patti Smith pt. ,,Pociąg linii M". W jednym z rozdziałów opisała jak była w Japonii na jego grobie. Opisała też jak mogła wyglądać (albo wyglądała) jego samobójcza śmierć. Podobno nie mogąc znieść swoich chorób, a także poczucia, że po matce odziedziczył chorobę psychiczną zażył Veronal. po czym położył się obok swojej żony i synów czekając na śmierć. Napisałem ten wiersz, bo historia tego człowieka wydała mi się porażająca w swojej nazwijmy to ,,codzienności". W końcu ile słyszy się o samobójcach, a mało kto zastanawia się co popycha ludzi do takiego czynu.

 ,,Akutagawa"

Nie wiem czy jestem w stanie zrozumieć,
Mimo to nie oceniam Twego czynu.

W końcu czy życie w chorobie,
W zamkniętej celi umysłu,
Można uznać za życie,
Takie prawdziwie udane?

Odszedłeś podobno wśród bliskich,
Skuliłeś się w wieczny sen.

,,Śpij, śpij mój kochany synu",
Rzekła matka, przyczyna Twych trosk.

Wszystko wokół zatraci kontury,
(Tak tylko domyślać się mogę),
W biel mgły powoli zapadniesz,
Zaśniesz w końcu na wieki, bez bólu.

Twa rodzina spróbuje zrozumieć,
W końcu nie ma dla nich wyboru,
Jeśli ciężko mogli mieć z Tobą,
Może jednak dobrze zrobiłeś?

26.11.2016
Pozdrawiam!

10.02.2017

Białe morze.

Dziś wiersz o tym jak łatwo (w przypadku bardziej znanych osób, choć pewnie nie tylko) zniszczyć człowieka za pomocą dokumentów. Inna sprawa, gdy dokumenty obrazują prawdziwe winy. Jednak częściej wskazują na wymyślone postępki, od których ciężko się uwolnić.

,,Białe morze

Wypłynęły z szafy białe fale,
Od Północy do Południa,
Wielkie w miejscu progu mebla,
Długie na sto metrów.

Białe morze ma upodlić,
Pewne ludzkie wady,
Bo historia lubi dawać,
Bardzo mocno w palnik.

W kości też to całe morze,
Da i samym świadkom,
Jeden z drugim już zemdleni,
W mieszkaniach swych leżą.

Takie morze trzeba zamknąć,
Bo krzywdy narobi,
Po co białym morzem straszyć?

Wirtualne winy.

24.02.2016 
Pozdrawiam!

7.02.2017

Korzenie.

Dziś wiersz inspirowany kilkoma rzeczami. W jakiejś mierze inspiracją była piosenka zespołu Sepultura. Poza tym w początkach wiersza nawiązuje w jakimś stopniu do pobytu pana Bowiego w Berlinie. Trzeci element dotyczy znanej mi historii, kiedy to poznanie swoich korzeni spowodowało rozpad rodziny, rozpad całego dotychczasowego życia osoby, która w historii tej jest najważniejsza. 

,,Roots

Jest piąta rano, chmury na niebie,
Szukam swoich korzeni.

Berlin Zachodni,
Berlin Wschodni,
Pod murem wyrasta róża,
A może jestem z innej strefy,
Zupełnie innego miejsca?

Mam w sobie wiele sprzecznych cech,
Wiele przeróżnych wspomnień,
Może jestem Izraelitą,
A może wręcz odwrotnie?

Korzenie- chcę je poznać,
Chcę tego…

Korzenie mogą zaboleć,
(Czasem są niemal krwawe),
Mogą też ulgę jakąś nieść.

Dlatego sam decyduj,
Szukać czy spokojnie żyć.

28.10.2016
Pozdrawiam!

4.02.2017

Siedzenie balkonowe.

Dziś wiersz powstały nad morzem, siedziałem sobie na balkonie, patrzyłem po okolicy ośrodka, w którym byłem i napisałem wiersz.

Dla S.J.

,,Siedzenie balkonowe

Siedzę na balkonie i myślę,
Trochę patrzę po okolicy w ciszy.

Tu sąsiad z żoną żartuje,
Podciągając pod brodę spodnie,
(Pasuje mu to),
Tam rośnie dzikie wino,
W nim zaplątani ludzie zginą,
(Tak pięknie).

Myślę i siedzę,
Siedzę i myślę.

Balkon moim wyjściem,
Balkon moim wejściem do wiersza,
Balkon sprawa największa.

10.09.2016
Pozdrawiam!

1.02.2017

Sampo.

Dziś wiersz nawiązujący do młynka Sampo znanego z mitologii fińskiej.

,,Mój młynek

Jak fajnie i wygodnie by,
Mieć własny młynek Sampo,
Tu trochę soli,
Tam ziarno się wysypie,
A z pozostałej strony,
Złotych monet deszcz.

Lecz kiedyś ktoś oberwał rączkę,
I Sampo nie chce działać,
To trudno-powiem,
Tak to bywa,
Czasami z legendami.

31.08.2016 
Pozdrawiam!

29.01.2017

Dr Jekyll i Mr Hyde.

Dziś wiersz inspirowany w jakimś stopniu dziełem Stevensona.

,,Dr Jekyll & Mr Hyde

Z rana normalny jeszcze,
Jak wszyscy ludzie na Ziemi,
Uprzejmy, grzeczny i czysty.

Lecz gdy Księżyc się pojawi,
Zmieniam się nie do poznania,
Tylko trzy rzeczy w głowie,
Kobiety, wino i śpiew.

Rano nic nie zostaje,
W pamięci pustka zieje,
Tak zwykle mi się dzieje,
Od piątku po niedzielę.

25.05.2016
Pozdrawiam!

26.01.2017

Biała kula.

Dziś wiersz, który powstał pod wpływem światła tworzącego na ścianach ciekawe, białe wzory. 

,,Biała kula

Biała kulo,
Czy przewidzisz dla mnie przyszłość?

Bo na razie Statua Wolności,
Koronę swą odbija,
Sufit blaskiem płonie,
Ameryko,
Zgłoś się!

Tę koronę sam sobie włożę,
Stanę się jakby cesarzem,
Chylcie czoła przed moim ego,
Chyba kulo mnie ono przygniecie…

3.05.2016
Pozdrawiam!