25.12.2017

Sen na jawie.

Dziś wiersz będący próbą zrealizowania zamysłu ,,snu na jawie", ewentualnie ,,snu we śnie".

,,Sen na jawie lub coś o pewnej wieży"

Wchodzę po schodach na wieżę,
Kręte są strasznie i wiele ich,
W końcu na szczyt dotarłem,
Cała panorama miasta,
Sięga niemal po horyzont.

Nagle kobieta do mnie mówi,
Wskazując ręką na obrazy,
,,Ale im ładnie jest ze śmiercią,
A tej w różowym wprost wspaniale".

Przecieram oczy ze zdumienia,
Nie jestem już tam, gdzie przed chwilą,
Wieża jest, lecz jestem pod nią,
Wszystko się sypie, wszystko psuje.

Sięgam swą ręką w okolice,
Trafiam na coś zimnego wielce,
To ona, Czarna Pani przyszła po mnie,
I w tan mnie ciągnie wraz z innymi.

Tańczymy w kole, tańczymy wszyscy,
A Pani w Czerni się uśmiecha,
Odwracam głowę, nie chcę patrzeć...

A to się śnił mi sen na jawie,
Pani z muzeum na tej wieży,
Wręcza mi kubek zimnej wody,
Coś mówi o niezwykłym skwarze,
Przyznaję jej rację,
Dziękując pięknie wracam na dół.

Już nigdy więcej nie opowiem,
O tym, co mnie tam spotkało.

10.12.2017
Pozdrawiam!


2 komentarze:

  1. uczuciowesmaki25 grudnia 2017 17:31

    Bardziej poetycko by brzmiało: Ze śmiercią jej do twarzy ;-))
    Ahoy

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezwykły sen :-) Pięknie opisany :-)
    Zacna opowieść - Pozdrawiam serdecznie! :-D

    OdpowiedzUsuń