20.02.2018

Ulewa.

Dziś wiersz inspirowany japońskim drzeworytnictwem.

Dla S.J.

,,Ulewa"

Natura czasem jest nie do przewidzenia,
W jednej chwili z pięknego dnia,
Robi się taki, że nikt nie wychyla nosa z domu.

Spóźnieni ludzie próbują kryć się przed ulewą,
Która zastała ich na moście,
Jakiś ostatni zapatrzony w głębię wody rybak,
Próbuję dotrzeć do domu.

A ja, patrzę na to wszystko z okna,
Swojego pokoju w stylu japońskim.

Mimo pobytu w tym kraju,
Już przez siedem lat,
Nie mogę się nadziwić pewnym zwyczajom.

Na podstawie ,,Nagła ulewa na moście Ohashi" Utagawa Hiroshige.

12.02.2018
Pozdrawiam!

17.02.2018

Wieczne zdjęcie.

Wiersz powstał na podstawie wariacji dotyczącej obrazu Granta Wooda pt. ,,American Gothic", gdzie zamiast mężczyzny z widłami widać kościotrupa.

,,Wieczne zdjęcie"

Panie fotograf,
Tak, właśnie do Pana mówię,
Ile będzie trwało,
To całe pozowanie do zdjęć?

Bo mój mąż zmienił się już,
W prawdziwego kościotrupa.

Dlatego tak dziwnie na niego patrzę...

26.01.2018
Pozdrawiam!

14.02.2018

Harpia.

Dziś wiersz zainspirowany obrazem Zdzisława Beksińskiego.

,,Umierająca harpia"

Na ulicach miasta dziwne poruszenie,
Parę razy widziałem jakiś cień.

Gdy się pojawiał, słychać było coś,
Między ludzkim krzykiem, a mową Śmierci.

Parę dni później dowiedziałem się,
Że to ranna harpia leciała,
W stronę morza, na wieczny odpoczynek.

Na podstawie obrazu Zdzisława Beksińskiego AG85

7.02.2018
Pozdrawiam!

11.02.2018

Dziewczyno masz mnie.

Dziś wiersz inspirowany luźno kawałkiem The Kinks pt. ,,You Really Got Me".

,,Dziewczyno masz mnie"

Ej! Maleńka na mnie spójrz,
Jakie oczy mam okrągłe,
No po prostu wzór.

Wzór na miłość od patrzenia,
Na tak piękne damy wkoło,
Masz dziewczyno mnie,
Już na długi czas masz mnie .

Ej! Dziewczyno na mnie spójrz,
Lub przynajmniej się odezwij,
Masz mnie, masz na zawsze już.

Jak mam podejść, jak do Ciebie,
Patrzę tylko jak cielaczek,
Patrzę sobie i podziwiam,
Jak mnie w swoim sercu masz.

O! Tak!

14.01.2018
Pozdrawiam!

08.02.2018

Paryż- ujęcia z pamięci.

Dziś wiersz złożony ze wspomnień wycieczki do Paryża w czasie mojej nauki w gimnazjum.

Dla S.J.

,,Paryż-ujęcia z pamięci"

Wjazd autokaru przypomina paradę,
Rydwan wiozący tyrana,
Kręci się wokół Łuku,
Który triumf zwiastuje,
Niedługo wysiadka, na piechotę jazda!

Podchodzimy do wieży, cała z metalu zrobiona,
Myślę sobie, jak to jest, by taki kolos,
Tak wyglądał niezwykle,
Wjazd na sama górę.

A tam widoki na ślimaki miasta,
Zakręcenie do końca świata,
Podziwiam wszystko, chłonę Paryż,
Niestety czas do windy.

A w niej jakis Japończyk,
Musi wszystkim zdjęcia zrobić,
Jak do kartoteki Europy.

Teraz na cmentarz pora,
Tam wielcy tego świata leżą,
Śpią na zawsze, pod kamienną maską,
Grobowce szare z oddali,
Muzycy obok pisarzy, pisarze koło,
Aktorów, wszyscy niezwykle ważni,
W historii naszej, w Europie.

Na koniec czas na statek,
Silniki tak głośno chodzą,
Kolega coś mi mówi,
A ja tylko głowa kręcę,
Nic nie rozumiem, nic nie wiem.

Paryż wyrył w pamięci,
Dziwne swoje znaki,
Czy wrócę?

Kiedyś wrócę,
Na razie we wspomnieniach wracam.

14.01.2018
Pozdrawiam!

05.02.2018

Maliny z Prisztiny.

Dziś wiersz zbudowany na podstawie tytułu, który przyszedł mi nagle do głowy.

,,Maliny z Prisztiny"

Pewna dama z okolic Prisztiny,
Miała w swoim ogródku maliny,
Rozdawała je na lewo i prawo,
(Często mało co jej zostało),
Wszystkie w koszu miały swe miejsce,
Pewnego dnia ktoś ukradł jej serce.

Chodzi dama z okolic Prisztiny,
Szuka serca,
(Da za maliny),
Ten co skradł jej czerwony organ,
Szuka szczęścia w ramionach ogra,
On się ogra, nabierze ogłady,
Wtedy może startować do damy,
On coś myśli, a ona mdleje,
Pani bez serca, krótko żyje.

On już siedzi w jej małym ogrodzie,
Mózg mu wypadł, zęby na przodzie,
Je maliny jak Cesarz je mango,
W końcu z krzaków nic nie zostało,
Dama leży z okolic Prisztiny,
Na nic zdały się jej maliny.

Jeśli znajdziesz takiego głupca,
Co wykrada serce od razu,
Wiedz, że dzieje się nowa historia,
On pożyje, a Ty w grób się schowasz.

Moja rada dla dam spod Prisztiny,
Rzućcie w diabły te zgniłe maliny,
Wnet ruszajcie w tournee po Europie,
(Miłość zła wychodzi bokiem),
Tam znajdziecie lepszych jak tutaj,
Połakomią się na grejpfruta?

Jeśli nawet, to lepsze niż śmierć,
Bo bez serca nie żyje się długo,
Głupków dużo, a miłości szkoda,
Taka moja to drobna robota,
Tu zakończę już swoją opowieść,
Lepsza już nie będzie, ni dłuższa,
Uważajcie na owoce jeszcze,
Cała reszta się ułoży, wierzcie.

17.01.2018
Pozdrawiam!

02.02.2018

Propozycja zewnętrzna

Dziś wiersz realizujący metodę tzw. ,,zlewu świadomości", o której pierwszy raz wyczytałem w kontekście Kazika.

,,Propozycja zewnętrzna"

Siedzę sam, w mieszkaniu cisza,
Nagle zza ściany jakiś głos się odzywa,
I mówi: ,,W tygodniu trzeba do myjni jechać,
W czystym samochodzie myśli takie same,
A w takim wstyd się pokazywać".

Nie wiem o co chodzi, nie będę dociekał,
Coś mi jednak mówi, że trzeba uciekać.

Nagle w drzwi ktoś wielki uderza,
Krzyczy głośno: ,,Odbijemy papieża",
Nie wiem znów gdzie temat zakręca,
Skaczę z okna na trawnik,
(Dzika ucieczka).

To moja ucieczka, do wesołego miasteczka.

Idę już ulicą i wdycham treść miasta,
Jest już we mnie, ja w nim,
Zewnętrzna sytuacja.

Dalej wędruj miastowy,
Od krańca do krańca,
To już temat ostatni, skończona jazda.

Propozycja zewnętrzna od Pani spod sklepu,
Idę z nią do domu, w kieszeni mam pieniądze,
Zamówimy pizzę, otworzymy wino,
A samochód sąsiadom później umyjemy.

On nie będzie musiał słuchać narzekania,
Ona w końcu szczęsliwa,
Doczeka rana.

Sytuacja zewnętrzna,
Sytuacja wewnętrzna,
Połączenia czachy,
Wenecja już czeka.

Mózg nakręca dziś słowo,
Jakiś jeden element,
A on wielce szalony,
Pracuje czym prędzej,
A ja siedzę i siedzę,
Tak dalej i dalej,
A mój mózg się ożywia,
Wymyśla skandale.

Gdy noc nadchodzi,
Odłącza mi zwoje,
Ja padam, on pada,
Leżymy oboje,
Ja śpię i on śpi,
Daleka to droga,
Ja wstaje, on wstaje,
Szaleńcza katorga.

Lecz w takim to zlewie,
Coś zawsze się znajdzie,
Do tańca, radości, swawoli czy smutku,
Jak talerz z obiadu,
Jak kubek z herbatą,
Tak wszystko kończy się,
Uśmiechu zagadką.

U Mony co Lisa,
Śpiewała piosenki,
Ten uśmiech się jawi,
Mój umysł jest miękki,
Nie może wymyślić ni słowa,
Ni zdania,
Tu kończę.

Jutro,
Wstanę bez śniadania.

8.01.2017
Pozdrawiam!

30.01.2018

Wmuszona kawa.

Dziś wiersz powstały na podstawie zasłyszanego w domu dialogu. :)

Dla S.J.

,,Wmuszona kawa"

Z kuchni dobiega pytanie:
,,Chcesz może kawy mój drogi?",
W odpowiedzi pada grzeczne:
,,Dziękuje",
A kawa na stole gości.

Nerwy są tu zbędne,
No bo i tak nie dadzą nic,
Kawa się sama nie wypije,
Trzeba się do niej zmusić.

Kawa wmuszona w ten sposób,
Nie smakuje jak zwykle,
Ot, taka sytuacja,
Dziwna.

Zmusić sie trudno,
Nie wypić jeszcze trudniej.

9.01.2018
Pozdrawiam!

27.01.2018

Tajemnica pucharu.

Dziś wiersz zainspirowany obrazem, przedstawiona na nim kobieta ma na stole puchar. Zacząłem zastanawiać się, co można z nim zrobić. Stąd taki wiersz.

,,Tajemnica pucharu"

Siedzi pod arkadą pałacu,
W oddali ogród widać,
Ktoś przy fontannie stoi,
Patrzy w jej stronę,
Lecz mało co widzi.

A ona skupiona szalenie,
Dolewa coś do pucharu,
Rubinowe strugi łącza się z winem,
(Zapewne).

Nie wiem tylko,
Czy sama wychyli łyk,
Czy komuś innemu podsunie?

18.01.2018
Pozdrawiam!

24.01.2018

Wyprawa zmieniająca życie.

Dziś wiersz zainspirowany szamponem. :) Tak, to prawda, choć brzmi dziwnie. Po prostu czytając etykietę od rosyjskiego szamponu natknąłem się na imię Agafia (Babcia Agafia dokładnie). Postanowiłem wymyślić koleje jej losu.

,,Wyprawa zmieniająca życie"

Babcia Agafia jedzie do Moskwy,
Sąsiadka jej mówiła, że tam pracę znajdzie,
Faktycznie szybko dostała zajęcie,
W kuchni u słynnego tyrana.

Przeszłą wszystkie szczeble,
W końcu się poznali,
Została kierowniczką kuchni,
Co karmi tyrana od wieczora do rana.

Pewnego dnia zjawił się on,
We własnej, strasznej osobie,
Próbował wszystko z garnków,
Dziewczyny namawiał,
Aż doszedł do Agafii.

,,Ale szefowa dziś ładnie wygląda,
Tylko ją upiec i zjeść".

,,Niech Pan nie mówi takich rzeczy,
Są przecież ode mnie ładniejsze".

On jednak wiedział dawno swoje,
Do kuchni częściej zaglądał,
W końcu Agafia na ślubnym kobiercu,
A on pręży muskuły.

Minęło lat kilka,
Ona na boku,
Bo mąż ma inną kobietę,
Któregoś dnia się go zapytała,
Czy nadal ją kocha jak kiedyś.

On jej powiedział tonem okrutnym,
Że na niej się tylko uczył,
Chciał nabyć wprawy w miłosnych grach,
Jak chce to może odejść.

Agafii los już pewny jest,
Tyran wyrzucił ją z zamku,
Patrzy z oddali na końcówki wież,
Tak pięknie zakręcone.

Dziś znów za Uralem spędza swój czas,
Wszystkim o Wodzu mówi,
Jak żoną była, miała wygody,
Lecz nikt jej wierzyć nie chce.

Sądzą zapewne, że Babcia ma zwidy,
Z powodu miłosnej porażki,
To wiedzą tylko, tylko w to wierzą,
Agafia w trumnie za ścianą.

Takie są losy, koleje życia,
Babci co w Moskwie była,
Tyran ją połknął, a potem wypluł,
Ona dziś w niebie mieszka.

12.01.2018
Pozdrawiam!