29.05.2024

Lękoman cz. 3.

Dzień 3. 

Mężczyzna w bólu całego ciała wraca do świata. Codzienność znów puka do jego czaszki, mózgu, oczu, do każdej komórki ciała. Tym razem w drzwi wali sąsiad. Żąda wpuszczenia do środka w celu konsumpcji alkoholu. Bohater ze strachem w oczach próbuje przemieścić się w przestrzeni. Pełznie po podłodze, sąsiad jednak słyszy wszystko, wie wszystko. W końcu trzeba go wpuścić, inaczej gotowy się włamać. 

Na powitanie serwuje mężczyźnie potężny cios w plecy, zaparty dech pogarsza stan, powoduje dodatkowy stres. Sąsiad przyciąga bohatera do stołu, stawia na nim butelkę wódki i zmusza do konsumpcji. Nie ma już ucieczki, trzeba pić, odmowa jest poza zasięgiem zlęknionej duszy, odmowa może być niebezpieczna. Po kilku godzinach wlewaniu w siebie wódki, po wysłuchaniu opowieści o niewiernej żonie, głupocie ludzkiej, sąsiad postanawia wyjść. Bełkocze coś o chęci dalszego picia, bez mężczyzny, który w jego ocenie jest miękki jak gąbka, a nie chłonący wódkę jak to ona potrafi. Drzwi pozostają otwarte, bohater nie ma siły wstać, może już tylko leżeć. Przez otwarte drzwi wdziera się do mieszkania Cerber, oddaje mocz na spodnie mężczyzny, na jego postać. Po wyjściu psa wchodzi sąsiadka, krzyczy coś, uderza w umęczony korpus parasolem. Wychodzi, zostawiając otwarte drzwi. 

Pozdrawiam!


26.05.2024

Lękoman cz. 2.

Dzień 2. 

Tabletki zadziałały za mocno, znów trzeba walczyć o powrót do żywych. Zwleczenie się z łóżka zajmuje coraz więcej czasu. Wreszcie jest, pół-zombie, pół-duch. Znów w ruch idą leki, zabijają kolejne porcje lęków, pozwalają na mierzenie się z życiem. 

W pewnej chwili dochodzenie do świata przerywa bohaterowi dzwonek do drzwi. Podchodzi do nich, patrzy przez wizjer. To sąsiadka od Cerbera, minę ma jak zawodowy zabójca. Mężczyzna próbuje wycofać się, schować przed życiem. Sąsiadka nadusza jednak dzwonek, jego głuche brzmienie odbite echem niszczy jego czaszkę. Pół żywy rusza pod drzwi, otwiera je. Sąsiadka atakuje psem, potem parasolką. Krzyczy coś, krzyczy coś o zmarnowanych szansach, krzyczy o oszustwie. Bohater wypycha ją, krzyczy w odpowiedzi coś o swoich lękach. Przerażony wraca do mieszkania, kuli się na podłodze i zasypia. 

Koło północy budzi się, otwarcie oczu przywołuje wstrętne chwile, podróż metrem, przepychanki z urzędniczką, atak sąsiadki. Bohater nie ma już siły wstać. Marzy coraz mocniej o wyrwaniu się z tego świata, ucieczce gdzieś indziej. Aby nie czuć już lęków, aby oderwać się od codzienności. Ostatkiem sił trafia pod szafkę, bierze kolejną porcję leków, byle usnąć, zapomnieć chociaż na chwilę o wszystkim co go otacza. 

Pozdrawiam!

23.05.2024

Lękoman cz. 1.

Dziś pewna odmiana, wstawiam bowiem opowiadanie, które stało się dla mnie czymś na kształt autoterapii. Ostatnio mój nastrój nie był za dobry, nie chcę wchodzić w szczegóły. Treść tego szkicu nie jest zapisem moich planów, nie chcę tak jak bohater dążyć do autodestrukcji czy coś (gdyby ktoś się martwił). Jest to zapis stanu ducha jedynie oraz wymysłem luźno opartym na moim wnętrzu. 

,,Lękoman"

Dzień 1. 

Ciężkość powiek, otwarcie oczu graniczy z cudem. Za ciemnością świat, okropny, bolący od samego rana, do samego wieczora. W końcu jest, powieka drga, postać otwiera oczy. Ból istnienia przeraża, jest jak porażenie prądem. Mężczyzna przewraca się na drugi bok, w ustach mieli przekleństwa. Patrzy na zegarek, pora wstawać, by znów walczyć z codziennością. 

Bohater zwlókł się dość dawno z łóżka, pozostawił po sobie barłóg, nieład, wszystko jak w jego głowie. Tabletki na ożywienie, na znoszenie codzienności wziął dawno. Teraz skupia się na porządkowaniu świata wokół. Zlicza przedmioty, zawiązuje smycze na szyjach dziwacznych myśli. Nikt go nie niepokoi. Czas wyjść z domu, czas rzucić się w lęki, czarne otchłanie. 

Problem przywodzi już winda, w niej złośliwa sąsiadka z Cerberem, ratlerkiem lubującym się obsikiwaniu nóg  i szczerzeniu kłów. Protagonista nie ma szansy na wycofanie, ucieczkę, sąsiadka i Cerber pokazują zęby. Mruczy na powitanie coś, przeplatając wszystko wulgaryzmami. Sąsiadka wyłapuje jednak słowa, oburza się, Cerber obsikuje spodnie mężczyzny. Chęć powrotu do domu, ukrycia w kołdrze musi odejść na daleki plan. Bohater musi pójść do urzędu pracy, musi spróbować zmienić swój los. 

Podróż do urzędu mija raz na jechaniu metrem, raz na metrze jadącym kimś, resztki dnia, zabawy, znalezione na podłodze dowody, wzmagają lęki, niechęć do życia. 

W urzędzie pracy na mężczyznę czeka gromada, wszyscy mają numerek do jego pokoju, do miejsca kaźni. Po trzech godzinach udręczona postać wyłania się od urzędniczki. Jak zwykle odesłanie z kwitkiem. Bohater po długiej drodze do domu, zrezygnowany do granic ludzkich możliwości, łyka tabletki, wyłączające lęki, codzienności i rzuca się do barłogu. 

Pozdrawiam!

20.05.2024

Będę Twoim lustrem.

Wiersz będący wynikiem moich luźnych rozmyślań. 

,,Będę Twoim lustrem"

Chcesz zobaczyć niebo,
Proszę bardzo, przystaw mnie do światła,
Pokażę wszystko, co w obłokach,
Co w nich się skrywa. 

Chcesz zobaczyć piekło,
Proszę bardzo, przystaw mnie do ciemności,
Pokażę wszystko, co w jaskiniach,
Co w nich się skrywa. 

Przystaw mnie do siebie,
A będę Twoim lustrem. 

Nie wiadomo zupełnie,
Co zobaczysz. 

23.12.2023
Pozdrawiam!

17.05.2024

Nasza Zaraza.

Wiersz nawiązujący luźno do piosenki Kazika pt. ,,Zaraza". 

,,Nasza Zaraza"

Idzie Zaraza,
Przez nasz świat,
Za sobą ciągnie ludzi szmat,
Przed sobą ciągnie zło, zniszczenie,
(Co za dziwaczne, ludzkie plemię). 

Idzie Zaraza,
Jest już u nas,
Wyrzuć zapasy, popuść też swój pas,
Idzie Zaraza,
Rozsiewa plotki,
Łap się koniecznie za swoje portki. 

Żeby nie było tak bardzo miło,
Zaraza wchodzi w teatr i kino,
Złość, przemoc, cuda,
Naszemu światu ujść się nie uda. 

Idzie Zaraza,
Śpiewa radośnie,
Nitka już pęka na Losu Krośnie,
Idzie Zaraza,
Kończ głupi wiersz,
Świat się dziś skończy,
Więc się nie ciesz. 

30.03.2024
Pozdrawiam!

14.05.2024

Pływacy.

Wiersz powstały na bazie luźnych rozmyślań. 

Dla S.J. 

,,Pływacy"

Zanurzeni jesteśmy w wodzie,
Błękit czy mniej określony kolor,
A my w nim.

Spokój rozlewa się w nas,
Przenosimy się duchem,
W inne rejony,
W inne światy. 

Błękit wody,
Albo jakiś inny kolor,
Sprowadza na nas,
Przemiany, 
Nowe światy. 

15.03.2024
Pozdrawiam!

11.05.2024

Wyślę mu.

Utwór inspirowany różnymi nieciekawymi historiami związanymi z ludźmi poznanymi w Sieci. 

,,Wyślę mu..."

Wyślę mu kawałek siebie,
Wystarczy stanąć w lustrze,
Przenieść się myślami,
W jakieś dziwaczne kraje,
Zdjęcie zrobione,
Wysyłam.

A on, on mnie zdradził,
Pokazał część mnie innym,
Bez zgody,
Poszarpał mnie na kawałki,
Umieram, umieram od środka...

8.02.2024
Pozdrawiam!

8.05.2024

Nie wierz wszystkiemu.

Utwór opisujący obecne czasy, zwłaszcza w kontekście prawdy i fałszu. 

,,Nie wierz wszystkiemu"

Nie wierz wszystkiemu co słyszysz,
Co widzisz i czujesz,
Wystarczy odrobina,
Chęci, działania,
A prawda w fałsz się zamienia.

Nie wierz temu mówię,
Paląc na balkonie,
Dym podkreśla przesłanie,
Prawda, fałsz,
Wszystko znika. 

W dymie...

30.03.2024
Pozdrawiam!

5.05.2024

Don Kichot malarstwa.

Wiersz nawiązujący do postaci i twórczości Jacka Malczewskiego. 

,,Don Kichot malarstwa"

Żylaste, spracowane ręce,
Trzymają wielki, dziwaczny pędzel. 

Zaraz, za chwilę, Artysta przystąpi do pracy,
Zacznie przelewać na płótna,
Swoją wyobraźnię. 

Wiatraki, poszukiwania miłości,
Nie, on tego unika,
Jednak można uznać,
Że jest Don Kichotem,
Don Kichotem malarstwa. 

12.03.2024
Pozdrawiam!

2.05.2024

Telephone Conversation.

Wiersz nawiązujący do początku ,,Kroniki ptaka nakręcacza" Murakamiego. 

Dla S.J. 

,,Telephone Conversation"

Telefon zadzwonił akurat,
Gdy miałem odlać kluski,
Na wspaniały obiad.

Odczekałem chwilę,
Może przestanie dzwonić. 

Po 90 dzwonkach odebrałem,
Rozmowa była miła,
Złożona i super-mega-hiper-długa.

Makaron spalony,
Może uda się go poskładać,
Idę do sklepu,
Po zderzacz hadronów. 

29.11.2023
Pozdrawiam!